Hasior wciąż niezrozumiany

    Hasior wciąż niezrozumiany

    Marek Lubaś-Harny

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Choć w czasach PRL tolerowany był przez władze z uwagi na międzynarodowe uznanie, jakie zdobył, także wówczas nie był rozumiany nawet w rodzinnym Nowym Sączu. A przecież do końca życia zachował dla rodzinnego miasta sentyment, mimo że w dzieciństwie miał tu ostro pod górkę. Postać Władysława Hasiora przypomina.
    W lipcu 10. rocznica śmierci Władysława Hasiora przeszła niemal niezauważona. Na wiosnę coś się wprawdzie przebąkiwało, że z tej okazji Grające Organy na przełęczy Snozka zostaną wreszcie odnowione. Jednak do tej pory to nie nastąpiło. Pomnik jak wcześniej rdzewiał, tak rdzewieje nadal.

    W zamian otrzymaliśmy polityczno-historyczny spektakl, który wciąż trwa. Osoba artysty, jednego z najoryginalniejszych twórców, jakich miała Polska w XX stuleciu, została przy tym zepchnięta na daleki plan.
    Powiem od razu, że jak zawsze podziwiałem niezwykłą wyobraźnię Hasiora, tak nigdy nie byłem fanem Grających Organów. Akurat te żelazne szpikulce na Snozce jakoś do mnie nie przemawiają, w przeciwieństwie do innych jego plenerowych rzeźb, zwłaszcza tych, w których łączył tradycyjne tworzywo z płonącym ogniem. Jednak to, co się ostatnio wokół Organów wyprawia, budzi grozę.

    Pomnik żydokomuny?

    Kto Grające Organy oglądał tylko z okien samochodu czy autobusu, może w ogóle nie zrozumieć, o co cała awantura. Z dołu widać abstrakcyjną rzeźbę, ideologicznie całkowicie obojętną. Trzeba dopiero wspiąć się na pagórek, pod sam pomnik, aby ujrzeć kamienną płytę z kilkoma leżącymi postaciami i napisem "Wiernym synom ojczyzny poległym na Podhalu w walce o utrwalenie władzy ludowej". Teraz już rozumiemy oburzenie niektórych środowisk na wieść o planach renowacji pomnika.

    Przyznajmy, że stan rzeźby jest katastrofalny, co z bliska widać bardzo wyraźnie. Przez 20 ostatnich lat, a zapewne i dłużej, nikt jej nie konserwował, nikt nie dbał ani o sam pomnik, ani o jego otoczenie, które przez ten czas nieco się zmieniło. Na stoku wyrósł spory las, który niedługo przysłoni widok na Organy od strony szosy. Przy parkingu pasą się owce i przejezdni, którzy się tu zatrzymują, na ogół najpierw zainteresowani są oscypkami w bacówce. Dopiero później zauważają pomnik Hasiora i pytają: "A co to?".

    Podchodzą bliżej i widzą stalową konstrukcję zardzewiałą tak, że niedługo zacznie zagrażać bezpieczeństwu, a pod nią nieszczęsny napis. W słowie "utrwalenie" jakiś dowcipniś, a może domorosły cenzor, skuł pierwsze trzy litery. Kto ciekawy, niech sobie odczyta całą inskrypcję bez tych liter. Konstrukcję pokrywają napisy jeszcze bardziej obraźliwe, w rodzaju: "Pomnik żydokomuny - zdrajcom Polski".
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo