Hokej. Sebastian Kowalówka czeka na pierwszą bramkę w Unii. Zdobędzie ją przeciwko Polonii?

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
Sebastian Kowalówka po powrocie z Polonii rozegrał już dwa mecze w barwach oświęcimskiej Unii. Czy w trzecim meczu, przeciwko Polonii, zdobędzie swoją pierwszą bramkę w tym sezonie?
Sebastian Kowalówka po powrocie z Polonii rozegrał już dwa mecze w barwach oświęcimskiej Unii. Czy w trzecim meczu, przeciwko Polonii, zdobędzie swoją pierwszą bramkę w tym sezonie? Fot. Jerzy Zaborski
Rozmowa z SEBASTIANEM KOWALÓWKĄ, napastnikiem hokejowej drużyny Unii Oświęcim.

- Powrót do Unii po zaledwie miesiącu od rozpoczęcia rozgrywek był dla kibiców zaskoczeniem. Przecież chciał Pan walczyć o medale, a właśnie gra w bytomskiej Polonii dawała taką nadzieję...

- Nie chciałbym roztrząsać tematu mojego tematu rozstania z Polonią. Jeśli ktoś doszukuje się jakiegoś podwójnego dna, to pewnie go rozczaruję. Kontrakt z Polonią został rozwiązany na moją prośbę, a zdecydowały o tym względy osobiste. Na tym chciałbym zamknąć ten temat.

- Drzwi do Unii były otwarte?

- Odchodząc latem z Oświęcimianie nie paliłem za sobą mostów. Rozstaliśmy się z prezesem Ryszardem Skórką w zgodzie. To on wyszedł z propozycją, że gdybym kiedykolwiek chciał wrócić do rodzinnej Unii, to drzwi są dla nie otwarte. To miłe, bo – takie postawienie sprawy pokazuje, że w Oświęcimiu doceniają to, co dla Unii zrobiłem.

- W tym sezonie nie zdobył Pan jeszcze gola. To chyba coś nowego w przygodzie z hokejem?
- Cóż, człowiek całe życie się uczy (śmiech). Fakt, w swojej przygodzie nie zdarzyło mi się, żeby po ośmiu kolejkach być bez bramki. Jednak trochę już uganiam się za tym krążkiem, to wiem, że każdemu napastnikowi potrzebna jest bramka na przełamanie. Jeśli ją już zdobędę, to mam nadzieję na w miarę regularne punktowanie. Do tego przyzwyczaiłem kibiców w poprzednim sezonie.

- No i do decydujących trafień. Kibice do dzisiaj wspominają ostatnie ćwierćfinały we własnej hali przeciwko Podhalu, mecze numer trzy i cztery. W pierwszym doprowadził Pan do dogrywki, którą skończył Jan Daneczek, a w kolejnym zdobył zwycięską bramkę. Zresztą oba spotkania zakończyły się wówczas wygraną oświęcimian 4:3.
- Tak, to były piękne chwile, ale nie można żyć wspomnieniami, ale przyszłością. Podobnie jak w poprzednim sezonie czeka nas ciężka walka o miejsce w pierwszej „szóstce”. Wierzę, że jeszcze kilka ważnych bramek dla Unii uda się zdobyć.

- Może właśnie w najbliższym meczu?

- Rozumiem kontekst pytania, bo w niedzielę podejmujemy bytomską Polonię. Byłoby fajnie zdobyć w takim meczu gola, bo może właśnie on oznaczałby przełom...

- Podobnie jak w poprzednim sezonie trener ustawił Pana w jednej formacji z Czechem Janem Daneczkiem...
- Razem z „Dandysem” w poprzednim sezonie potrafiliśmy zagrać ze sobą w ciemno. Myślę, że w tym sezonie także będzie podobnie. Musimy tylko ze sobą trochę pograć. Na razie mamy wspólnie dwie potyczki, przegraną na własnym lodowisku z Podhalem 2:5 i wygraną po dogrywce w Jastrzębiu 1:0. Potrzebuję cierpliwości i ciężkiej pracy, którą wypracuję formę na miarę poprzedniego sezonu, a może nawet lepszą.

Sportowy24.pl w Małopolsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie