Koronawirus. Ludzie wzięli sobie do serca hasło „zostaję w domu”. Na ulicach i kościołach pustko

Monika Pawłowska
Puste ulice, place, kościoły i restauracje. Takiego widoku nie pamiętają nawet Ci, którzy przeżyli stan wojenny. Taki widok będzie obowiązywał co najmniej przez dwa tygodnie.

Spacerujących w słoneczny weekend ulicami Oświęcimia można było policzyć na palcach jednej ręki. Oblegane ławeczki na Placu Pokoju czy też w Rynku Głównym świeciły pustkami.

Również przed i w kościołach było pusto. Na msze św. przychodziły jedynie osoby, które zamówiły intencję. W kościele św. Maksymiliana na porannej mszy św. były zaledwie 33 osoby, każdego wchodzącego wiernego liczył kościelny.

Zamknięte lokale to efekt rozporządzenia ministra zdrowia ws. wprowadzenia w Polsce stanu epidemicznego związanego z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Zamówić można jedynie jedzenie z dowozem.
Nie działają galerie, muzea, domy kultury, targowisko miejskie. Praktycznie w mieście nie ma co robić. Ruch zamarł, nawet na ulicach nie tworzą się korki.

- Czuję się, jak na bezludnej wyspie i wcale nie jest mi z tym dobrze

- mówi pani Paulina, która wyprowadziła na spacer swojego czworonoga.

FLESZ - Koronawirus w Polsce. Zachowajmy czujność i zdrowy rozsądek

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie