Kraków chce zakazu nocnej sprzedaży alkoholu. W miastach, które już go wprowadziły, jest mniej libacji oraz śmieci

Bardzo duży problem z libacjami alkoholowymi pod sklepami ma Stare Miasto, zdjęcie ilustracyjne
Bardzo duży problem z libacjami alkoholowymi pod sklepami ma Stare Miasto, zdjęcie ilustracyjne Brak
Władze Krakowa chcą, aby od 1 lipca 2023 r. w całym mieście został wprowadzony zakaz nocnej sprzedaży alkoholu. Jeśli przygotowane przez urzędników przepisy wejdą w życie, piwa czy wódki nie będzie można kupić między północą a godziną 5.30. Prezydencki projekt uchwały przewiduje, że ograniczenia w sprzedaży alkoholu objęłyby nie tylko małe sklepy, ale też stacje benzynowe i hipermarkety. Zapisy dokumentu budzą kontrowersje. Radni z dzielnicy Grzegórzki twierdzą, że u nich problemu libacji pod sklepami nie ma, więc uchwała będzie jedynie uderzeniem w przedsiębiorców. Co zmieniło się w miastach, które już ukróciły sprzedaż alkoholu? Z naszej analizy wynika, że jest tam mniej libacji oraz awantur, jak również ubyło śmieci.

Ograniczenia w godzinach nocnej sprzedaży alkoholu w sklepach wprowadziły już m.in. Poznań, Wrocław i Zakopane. Konsultacje społeczne wykazały, że ich wprowadzenia chcą też mieszkańcy Krakowa. Choć różnica w liczbie zwolenników i przeciwników nowych przepisów jest niewielka. Jak wynika z badania, które na zlecenie urzędu miasta końcem 2022 r. przeprowadziła Ogólnopolska Pracownia Badawcza, "za" ograniczeniem sprzedaży alkoholu jest 47,14 proc. krakowian, a "przeciw" 42,16 proc. (10,70 proc. to niezdecydowani). W badaniu wzięło udział 1100 pełnoletnich mieszkańców.

Władze miasta przekonują, że wprowadzenie ograniczeń jest konieczne, by krakowianie poczuli się bezpieczniej, a policja i straż miejska miały mniej pracy. Powołują się w tym zakresie na przykłady innych polskich miast. - W Katowicach w efekcie wprowadzonych ograniczeń spadła liczba interwencji, dotyczących spożywania alkoholu w miejscach publicznych (o 45 proc.), oraz liczba interwencji wobec osób nietrzeźwych (o 46,4 proc.) - zapewniają w krakowskim magistracie.

Libacje na samochodach i parapetach

Bardzo duży problem z libacjami alkoholowymi pod sklepami ma Stare Miasto. Szczególnie w rejonie Rynku Głównego imprezowicze regularnie kupują alkohol na wynos, a następnie piją go w okolicznych uliczkach, niejednokrotnie stawiając butelki i puszki z piwem na samochodach czy parapetach kamienic.

- W naszej dzielnicy ograniczenia są bardzo potrzebne. Prezydencki projekt uchwały trafił już do nas. Będziemy się nad nim pochylać i optować za tym, żeby zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach obowiązywał już od godz. 22. Przyjęło się, że od tej godziny obowiązuje cisza nocna. Jeśli wprowadzimy zakaz od północy, jak zakłada projekt, wiele osób zdąży kupić trunki na wynos. Problem spożywania go pod oknami mieszkańców zostanie - mówi Tomasz Daros, przewodniczący Rady Dzielnicy Stare Miasto.

Nie jest przekonany co do tego, że takie same przepisy powinny obowiązywać w każdej dzielnicy.

- W niektórych nie ma kłopotu ze sklepami monopolowymi, zatem nie ma sensu wprowadzać na ich terenie aż tak dużych restrykcji. Wydaje się, że jedyny problem, jaki mogłyby one rozwiązać, to potencjalne międzydzielnicowe wycieczki po alkohol. Naszą dzielnicę np. od Zwierzyńca i Prądnika Czerwonego oddzielają jedynie aleje Trzech Wieszczów. Wprowadzając zapisy tylko na naszym terenie, mogłoby dojść do absurdu, że w nocy w sklepie po jednej stronie ulicy można by kupić alkohol, a w sklepie po drugiej stronie już nie. Może dobrym pomysłem byłby podział miasta na strefy, gdzie obowiązywałyby różne przepisy: mniej lub bardziej restrykcyjne? - zastanawia się radny Tomasz Daros.

Wiceprezydent Krakowa ds. obsługi mieszkańców Bogusław Kośmider zauważa, że w wielu innych dużych miastach takie zakazy obowiązują w wybranych dzielnicach, ale przeprowadzone przez magistrat konsultacje społeczne wykazały, że krakowianie oczekują wprowadzenia ograniczeń w sprzedaży alkoholu w całym mieście. - Jak chodzi z kolei o zaproponowane w projekcie uchwały godziny, to w wyniku rozmów z radnymi wydaje się, że taki okres obowiązywania ograniczeń jest najbardziej akceptowalny - poinformował nas Bogusław Kośmider.

Przeciwni wprowadzaniu nocnych ograniczeń w sprzedaży alkoholu w sklepach na terenie wszystkich dzielnic są m.in. radni z Grzegórzek. - To wylewanie dziecka z kąpielą - twierdzi wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy II Grzegórzki Mieczysław Czytajło. Podkreśla, że jeśli pod jakimś sklepem regularnie dochodzi do libacji alkoholowych, które zakłócają spokój mieszkańców okolicy, to od rozwiązywania takich problemów w pierwszej kolejności jest policja i straż miejska.

- Dotąd nikt takich sytuacji do nas nie zgłaszał. Sklepy sprzedające alkohol istnieją i nie są problematyczne. Co istotne działalność wielu z nich nie opiera się jedynie na sprzedaży trunków, ale też artykułów spożywczych, takich jak mleko, chleb itp. Dlaczego mamy im ograniczać działalność, prowadząc do spadku obrotów, czy likwidacji miejsc pracy, skoro działają zgodnie z prawem? To uderzenie w lokalnych przedsiębiorców - twierdzi wiceprzewodniczący Grzegórzek.

Dodaje, że jeśli w jakimś sklepie na terenie Grzegórzek dochodziło by do łamania prawa, to wówczas urząd miasta powinien rozważyć odebranie jego właścicielowi koncesji na sprzedaż alkoholu. - Urzędnicy mają takie narzędzie w ręce i powinni w razie potrzeby z niego skorzystać, a nie karać przedsiębiorców w naszej dzielnicy za to, co dzieje się na terenie Starego Miasta, gdzie problem nocnych libacji pod sklepami faktycznie występuje - podsumowuje Mieczysław Czytajło.

Mniej śmieci na Równi Krupowej

Na ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu tylko w części miasta zdecydowały się m.in. władze Poznania. Przepisy objęły osiedle Stare Miasto, czyli centrum Poznania wraz ze Starym Rynkiem.

Ich wprowadzenia domagali się mieszkańcy osiedla, którzy narzekali na zakłócanie porządku publicznego w rejonie sklepów, które sprzedają alkohol. Ostatecznie w maju 2018 roku Rada Miasta Poznania przegłosowała uchwałę, zgodnie z którą sklepy na terenie os. Stare Miasto nie mogą sprzedawać trunków od godz. 22 do 6 (w Krakowie zakaz miałby obowiązywać do godz. 5.30). - Wejście w życie uchwały wpłynęło na poprawę bezpieczeństwa i zmniejszenia liczby przypadków zakłóceń porządku publicznego w nocy - mówi Joanna Żabierek, rzecznik prasowy poznańskiego urzędu miasta.

Wróćmy jednak do Małopolski, bo tutaj też mamy przykłady miast, które ograniczyły nocną sprzedaż alkoholu. Przykładowo w Zakopanem od października 2022 roku trunków nie można kupić w sklepach i na stacjach benzynowych między godz. 23 a 6 rano. W tych godzinach nadal są sprzedawane m.in. w restauracjach, gdzie alkohol pije się na miejscu, a nie zabiera na wynos (w Krakowie zakaz również nie obejmie tego typu lokali). Jaki jest efekt wprowadzenia ograniczeń w Zakopanem? Okazuje się, że miasto jest mniej zaśmiecone. Butelek po alkoholu nie jest już tak dużo jak kiedyś m.in. na Równi Krupowej. Jest to największy park miejski na terenie Zakopanego.

Z kolei w Tarnowie zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych obowiązuje już od blisko pięciu lat (między północą a godz. 6 rano). Już po pierwszym roku widać były efekty nowych przepisów. Analiza interwencji podejmowanych przez straż miejską wykazała blisko 40-procentowy spadek przypadków nieobyczajnego zachowania oraz spożywania alkoholu w miejscach publicznych, a także bójek: aż o 50 proc. Również tarnowscy policjanci wyliczyli 30-procentowy spadek interwencji związanych z alkoholem.

Ale nocna prohibicja niesie ze sobą również negatywne skutki, głównie dla prowadzących sklepy monopolowe, co pokazał przykład Nowego Sącza. Tam zakaz sprzedaży alkoholu obowiązuje od 5 października 2018 roku między godz. 22 a 6 rano. Od momentu jego wprowadzenia przedsiębiorcy zaobserwowali znaczący spadek obrotów. Część sklepów sprzedających alkohol, która była otwarta całą dobę, ograniczyła swoją działalność. Z kolei na nocnym zakazie sprzedaży trunków korzystają przedsiębiorcy z gmin ościennych, gdzie mieszkańcy Nowego Sącza po godz. 22 jadą kupować alkohol.

iPolitycznie - 300 milionów Putina by skorumpować Świat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jolanta Chwastowska
28 lutego, 8:40, Rafal Szczekocki:

A wiecie że to nic nie da bo będą kupować jeszcze gorzej jak są uzależnieni od alkoholu to będą kupować to potęgę żeby mieli na cały dzień albo na całą noc

Masz rację. Jak alko było na kartki to meliny zarabiały a niektórzy kupowali po znajomości całe skrzynki na zapas i alkoholików przybywało. Nie kupią w mieście taksi dowiezie.

W
Wernyhora
A mieszkańcy Krakowa chcą (słowo klucz) nowych Radnych! Wszystkich z obecnej Rady Miasta trzeba odsunąć od polityki, potrzebujemy zupełnie nowych ludzi, którzy nie będą prześladować kierowców, ani nie będą zakazywać ludziom w tym mieście żyć. Dość z głupotami!
R
Rhw
Zakazami jest piekło wyłożone ! Jak jest problem to żaden zakaz go nie zmieni wprost przeciwnie będzie tylko gorzej !

A jak na starym mieście są popijawy na ulicach w miejscach publicznych to GDZIE JEST STRAŻ MIEJSKA ! GDZIE SĄ PATROLE PIESZE !

Należy zlikwidować straż miejską bo nie spełnia swojej roli (egzekucji przepisów porządkowych) a dublowanie policji powoduje że, jest bałagan i dlatego środki wydawane na straż miejską przekazać policji na patrole piesze po mieście, jak nie będzie straży miejskiej to policja nie będzie miała wymówki że t straż miejska a nie policja !
g
grzeg
Są argumenty "za" i "przeciw", rozumiem. Jednakże ja osobiście jestem in principio przeciwnikiem biurokratycznego wtrącania się do wolnej działalności gospodarczej. Raz zabronią tego, potem czegoś innego i znowu innego - i tak się może toczyć ta urzędnicza zasadniczo szkodliwa ingerencja.
R
Rafal Szczekocki
A wiecie że to nic nie da bo będą kupować jeszcze gorzej jak są uzależnieni od alkoholu to będą kupować to potęgę żeby mieli na cały dzień albo na całą noc
G
Gość
to uderzenie w Gibałę?
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie