Kraków. Łąki na Klinach nie będą użytkiem ekologicznym? Jest nowy pomysł. "To kpina z mieszkańców"

Małgorzata Mrowiec
Małgorzata Mrowiec
Rada Miasta Krakowa w środę (6.10) miała rozstrzygnąć o przyszłości terenów zielonych na Klinach - na początek decydując o utworzeniu użytku ekologicznego na części tego obszaru, na której deweloper planuje wznieść mieszkania. Użytek mógłby inwestycję zablokować. Wówczas gmina musiałaby się liczyć z roszczeniami ze strony właściciela gruntu, a mowa tu nawet o setkach milionów zł. Mieszkańcy, którzy od lat zabiegają o ustanowienie użytku "Łąki na Klinach", pojawili się przed krakowskim magistratem z transparentami m.in. "Ratujcie łąki Kliny, zanim się udusimy" czy "Radni nie bądźcie bezradni". Tymczasem na sesji pojawiła się całkiem nowa koncepcja: zamiast kilkudziesięciohektarowego użytku ekologicznego - sześć małych, rozrzuconych na tym obszarze enklaw, punktowo chroniących cenne tereny blisko cieków wodnych, o łącznej powierzchni niecałych 6 hektarów. Oprócz tego na Klinach miałyby powstać dwa parki oraz polder przeciwpowodziowy.

Taki zwrot akcji miała zafundować poprawka do projektu uchwały odnośnie ustanowienia użytku "Łąki na Klinach" oraz projekty sporządzenia dwóch nowych planów zagospodarowania dla obszarów na Klinach. Powstanie dwóch parków musi bowiem poprzedzić uchwalenie nowych planów miejscowych, a ponadto wykup terenów, za ok. 30 mln zł.

Według części radnych, przeciwnych zaproponowanemu rozwiązaniu, jest kpiną z mieszkańców i ich starań o użytek ekologiczny, który chroniłby dużą część terenu.

Radny Grzegorz Stawowy (KO), przewodniczący komisji planowania przestrzennego Rady Miasta, a także jeden z grupy radnych, którzy przygotowali poprawkę do uchwały o użytku, podkreślał, że wprowadza ona zmianę podejścia. - Poprawka ma jedno zasadnicze przesłanie: zmienia sposób ochrony przyrodniczej obszarowej, wielkopowierzchniowej na rzecz ochrony punktowej, w postaci sześciu enklaw, plus parki miejskie - mówił radny Stawowy. Enklawy "rozproszonego" użytku zaproponowano blisko cieków wodnych. Tę poprawkę zgłosili radni z kilku klubów - obok Stawowego z KO także Włodzimierz Pietrus (PiS) oraz Adam Migdał i Jacek Bednarz z Przyjaznego Krakowa

- To wypaczenie i kpina z mieszkańców i aktywistów, którzy chcieli ochrony łąk na Klinach. To, co państwo zaproponowali, to jest ochrona cieków wodnych. Ten użytek to wydmuszka - mówił podczas dyskusji na sesji radny KO Michał Starobrat. - Co my chronimy przed zabudową? Cieki wodne? Na ciekach wodnych i tak deweloper nic nie wybuduje.

Radny Starobrat wytknął również, że autorzy nowego rozwiązania obiecują parki tam, gdzie zabudowa już teraz jest wykluczona. - Mamicie państwo mieszkańców, że dostaną parki, ale nie mówcie, że te tereny, gdzie miałyby powstać, są w planie miejscowym określone jako zieleń publiczna. Prezydent mógł wykupić tereny pod parki - mógł to zrobić dawno i stworzyć tam park - mówił radny.

- Można powiedzieć, że w poprawce radnych wygrywa interes dewelopera - kwitował w rozmowie z nami radny Łukasz Maślona (Kraków dla Mieszkańców). Zaproponowane rozwiązanie podsumował jako "pozorowane ruchy, które sprawią, że de facto na Klinach pojawi się blokowisko wielkości Ruczaju". - I znowu będziemy płakać nad tym, że mieszkańcy nie mają dostępu do terenów zielonych, a przecież możemy to im w tym momencie zapewnić - wskazywał.

Podczas sesji, w odpowiedzi na zarzut o kpinie z mieszkańców, radny Grzegorz Stawowy podkreślał, że podczas konsultacji społecznych bardzo wielu mieszkańców było za miejscem spotkań z sąsiadami na terenach zielonych na Klinach. - Na użytku ekologicznym nie będzie miejsca na takie spotkania - tłumaczył Stawowy. - Nie można pojeździć na rowerze, pograć w piłkę. Toni jest teren rekreacji, tylko ochrony przyrody. Jak wyjaśnia radny, stąd pomysł, żeby odejść od użytku, "odpuścić trochę" ochronę przyrody - na rzecz terenów rekreacyjnych

Zabierający głos na sesji wiceprezydent Jerzy Muzyk również zwracał uwagę, że ustanowienie użytku ekologicznego nie zobowiązuje właściciela terenu do jego udostępnienia mieszkańcom. Jak stwierdził wiceprezydent, nie powinno się iść w kierunku tak szerokiej ochrony tego terenu jak proponowany pierwotnie użytek, tylko w kierunku takiej formy ochrony, by mogli z tego terenu korzystać mieszkańcy.

Jeśli chodzi o parki na Klinach, wiceprezydent wskazał, że terenów zielonych, które miałyby się stać parkami, teraz nie można przejąć w drodze wywłaszczenia. Pozwoliłyby na to dopiero stosowne zapisy w planach miejscowych, zmieniające dotychczasowe ich określenie jako zieleni publicznej - na parki miejskie.

Poprawką radnego Grzegorza Stawowego i trzech innych radnych ostatecznie zajęła się - w zarządzonej przerwie sesji - komisja planowania przestrzennego. Komisja przyjęła tę poprawkę jako autopoprawkę, więc automatycznie weszła ona do pierwotnej uchwały dotyczącej użytku. Teraz uchwała wraz z autopoprawką zostanie wysłana do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w celu uzyskania potrzebnych uzgodnień w sprawie nowego obszaru użytku. - Czyli musimy poczekać na uzgodnienia RDOŚ i wtedy możemy głosować. Na uzgodnienie teoretycznie jest 30 dni - powiedział nam w środę wieczór radny Stawowy. Kwestia użytku ekologicznego „Łąki na Klinach” tym samym nadal pozostaje nierozstrzygnięta.

Grzegorz Stawowy zaznacza, że spośród niecałych 6 ha proponowanego użytku w nowym kształcie około 4 ha są na terenach inwestycyjnych, budowlanych. - Więc tam będą potrzebne odszkodowania, ale nie takiej skali jak w dotychczasowej wersji. Ten pomysł pozwala uniknąć płacenia gigantycznych odszkodowań deweloperom - kwituje radny. Jak dodaje, odszkodowanie za zmniejszenie wartości terenu nie jest równoznaczne z przeniesieniem własności - jeszcze trzeba ten teren wykupić.

Natomiast Rada miasta przyjęła w środę trzy inne uchwały dotyczące Klinów. Dwie mówią o przystąpieniu do sporządzenia miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, dzięki którym na działkach przeznaczonych pod zieleń publiczną będzie można urządzić miejskie parki o łącznej powierzchni 32 ha. Trzecia z przyjętych uchwał, kierunkowa, zobowiązuje prezydenta do przeanalizowania do końca lutego przyszłego roku, gdzie na os. Kliny mógłby zostać zlokalizowany suchy zbiornik retencyjny, który pomoże uporać się z podtopieniami na Klinach.

Mieszkańcy niezmiennie od lat apelują o uchwalenie użytku ekologicznego na Klinach. Obecnie mógłby on uchronić łąki przed zabudową przez dewelopera, planującego budować tam mieszkania. Przypomnijmy: w 2016 roku mieszkańcy zrzeszeni w stowarzyszeniu "Zielone Kliny" złożyli do Rady Miasta wniosek o utworzenie użytku ekologicznego. Uważają, że w ten sposób powinna być zapewniona ochrona terenu zmiennowilgotnych łąk trzęślicowych. W 2018 roku radni przyjęli tzw. uchwałę kierunkową, która zobowiązuje prezydenta miasta do przygotowania i przedstawienia radzie stosownych uchwał o ustanowieniu takich form ochrony.

Prezydent zlecił inwentaryzację przyrodniczą terenu, która zakończyła się jesienią 2019 roku. Miasto wydało na nią blisko 79 tys. złotych. Dawała podstawy do utworzenia użytku. Aktualizacja kosztowała ponad 8 tys. - wynika z niej, że po zaoraniu terenu, do którego doszło, samoczynne odtworzenie łąk jest praktycznie niemożliwe.

W 2020 i 2021 roku część działek na Klinach zmieniło właścicieli, należą teraz do deweloperów, którzy mają plany budowy osiedli. Dlaczego prace nad utworzeniem użytku ciągną się tak długo? Magistrat twierdzi, że pandemia koronawirusa na tyle zdezorganizowała życie społeczne i publiczne, że… prace nad projektem uchwały w sprawie ochrony łąk na Klinach były utrudnione. - Brak możliwości organizowania spotkań znacznie ograniczał wszelkie działania w tej sprawie - tłumaczy UMK.

Od jakiegoś czasu pojawiało się pytanie, czy ustanowienie użytku ma jeszcze sens. W pierwszej kolejności miejscy radni chcieli go uchwalić na terenach należących do dewelopera (dopiero później na kolejnych obszarach) - grunty zostały jednak zaorane. Z aktualizacji inwentaryzacji przyrodniczej wynika, że… na tych terenach nie ma już w zasadzie czego chronić.

FLESZ - 38 lat i koniec?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

Watchmark

Watchmark Smartone Czarny

369,99 zł

kup najtaniej

TicWatch

TICWATCH E3 Czarny

637,52 zł

kup najtaniej

Amazfit

Amazfit GTS 2 Czarny

380,00 zł

kup najtaniej

Garmin

Garmin Enduro Tytanowo-szary (0100240801)

2 999,00 zł

kup najtaniej

Cubot

CUBOT C3 Czarny

147,78 zł
Materiały promocyjne partnera

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Jasne zróbmy użytek z którego nie będzie można korzystać, wypłaćmy setki milionów deweloperom a działka nadal będzie ich własnością. Coś ci radni chyba szukają frajera.
G
Gość
Po prostu "deweloper" sypnął nieco groszem... może warto, aby ABW sprawdziło, czy czasem niektórym z radnych nie "polepszyło się" ostatnio? Stan posiadania, stan kont, zlecenia dla firm (jeśli prowadzą takowe) itd.?
G
Gość.
Noooo ten stawowy to niezły kiciarz,taki sam jak raś.
P
Polska Norma
Urzędnik dostał, schował w kieszeni a deweloper zaciera rączki.
G
Grzegorz Pachowicz
Proponuje wrocic na podkarpacie lub swietokrzyskie.Tam jest pelno enklaw ekologicznych i terenow zielonych!Banda hipokrytow,gdzie byliscie gdy wycinano drzewa pod wasze bloki???
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie