Po fiasku wprowadzenia nocnej prohibicji na terenie Krakowa, radni podjęli drugie podejście, ale w zakrojonym zakresie – tylko dla obszaru Starego Miasta i Kazimierza. Na wniosek Rady Dzielnicy I radni zdecydowali, że na obszarze tej dzielnicy będzie obowiązywał zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach, w godzinach od 22 do 6. O to apelowali mieszkańcy ścisłego centrum, a uchwałę przyjęli brawami. Zakaz wejdzie w życie od stycznia 2019 roku. Nie obejmie restauracji i pubów.

Z projektem uchwały zakazującej nocnego handlu alkoholem w sklepie wyszła Rada Dzielnicy I. Jej przewodniczący Tomasz Daros zapowiadał taki krok niedługo po tym, jak na początku lipca Rada Miasta Krakowa zdecydowała, że nie wprowadzi żadnych ograniczeń w handlu alkoholem w sklepach. Przeważył jeden głos. Teraz uchwała przeszła zdecydowanie - 31 radnych było za, jeden przeciw, a 7 wstrzymało się od głosu.

- Z 1400 koncesji wydanych na spożycie alkoholu na miejscu, aż ponad 800 wydano dla lokali znajdujących się w Starym Mieście. Do tego dla naszej dzielnicy jest wystawionych 20 proc. wszystkich koncesji na sprzedaż alkoholu na wynos – zaznacza Tomasz Daros, przewodniczący „jedynki”. Sklepów sprzedających alkohol w „jedynce” jest 229, z czego 60 całodobowych.

Jak dodaje Tomasz Daros, z postulatami zakazu nocnej sprzedaży alkoholu w sklepach nieustannie przychodzą mieszkańcy dzielnicy i apelują o pomoc. - Są mieszkańcy innych dzielnic Krakowa oraz turyści, którzy kupują alkohol pomiędzy wizytą w jednym a drugim pubie i spożywają go na zewnątrz. Takie osoby są najbardziej uciążliwe i generują znaczące problemy - podkreśla Daros.

Rafał Komarewicz, szef prezydenckiego klubu radnych Przyjazny Kraków (PK), zgłosił poprawkę, aby zakaz obowiązywał w sklepach między 24, a 5 rano. - To pewien kompromis pomiędzy przedsiębiorcami, a mieszkańcami i klientami sklepów monopolowych. To rozwiązanie na próbę i zobaczymy, jak będzie funkcjonowało – mówi Komarewicz. Ale poprawkę odrzucono.

Po rozmowach radnych Dzielnicy I z kupcami, zdecydowano się na zakaz od 24 do 6. Docelowy zakaz od 22 do 6 ma zacząć obowiązywać od 2020 roku. Ten okres przejściowy ma dać czas przedsiębiorcom na przystosowanie się do zmian. Ale także i ta poprawka została odrzucona. Zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach na terenie Starego Miasta i Kazimierza w godzinach od 22 do 6 zacznie obowiązywać od nowego roku.

Głośny protest mieszkańców

Mieszańcy Starego Miasta gorąco popierają nocny zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach. Cały czas zbierają podpisy pod petycją internetową „Ratujmy Stare Miasto i jego mieszkańców!” na portalu petycjeonline.com. - Przez ostatnie kilkanaście lat drastycznie zmienił się wizerunek naszego miasta. Kraków stał się stolicą rozrywki i nocnego życia. Alkohol jest wszechobecny. Od 2004 roku z dzielnicy I wyprowadziło się ok. 16 tys. osób z 49 tys. jej dotychczasowych mieszkańców, często żyjących tu od pokoleń – piszą mieszkańcy w tekście petycji, pod którą do środy podpisało się ponad 240 osób. Mieszkańcy pojawili się także w środę na sesji rady miasta z transparentami: „Dzielnica I, miejsce do życia czy do picia?” oraz „Czy chcemy być pijacką stolicą Europy?”.

Jak mówi pani Alina Kamińska, mieszkanka Kazimierza, Kraków osiągnął już dawno poziom krytyczny. - Od lat obserwujemy potężny exodus mieszkańców. W mojej kamienicy zostały dwie rodziny. Nie mam sąsiadów, zanikają więzi społeczne. Nie da tu się żyć i normalnie funkcjonować. Kazimierz i Stare Miasto stały się parkiem rozrywki. Przespanie nocy, zwłaszcza w ciepłe miesiące, graniczy z cudem. Nie można otworzyć okna w nocy i niezbędne są zatyczki do uszu – mówi pani Alina. Jak dodaje, regulacje ograniczające nocny handel alkoholem obowiązują w wielu krajach świata i Europy. Co więcej, wprowadzane są także w Polsce. W Małopolsce taki zakaz obowiązuje już w Tarnowie i Nowym Sączu.

Radni za zakazem

Radny Wojciech Krzysztonek (PO) poparł pomysł władz dzielnicy i mieszkańców. Ale jak dodaje, projekt uchwały trzeba doprecyzować. W jego ocenie powinny się wypowiedzieć w tej kwestii wszystkie dzielnice, bo inaczej może to być podstawa do zaskarżenia uchwały przez wojewodę. Ale jego wniosek w tej sprawie został odrzucony.

Z kolei radny Adam Kalita (PiS) zaznaczył, że uchwała to początek kampanii wyborczej, bo Tomasz Daros kandyduje do rady miasta. Ale zapowiedział, że ograniczenie handlu alkoholem w nocy poprze. Natomiast Krzysztof Durek (PiS) podkreślił, że miasto od dawna próbuje coś zrobić z problemem, ale w praktyce nic z tego nie wychodzi. - W Starym Mieście sytuacja jest najbardziej dramatyczna. Jestem zdziwiony próbą zmiękczenia tej uchwały – powiedział Durek. - Ograniczmy sprzedaż w jednej dzielnicy i zobaczymy, jak będzie.

Aleksander Miszalski (PO) przyznał, że mamy problem ideologiczny z uchwała. - Jestem liberałem i uważam, że zakazy są złe. Ale mieszkam na terenie dzielnicy I i widzę co się tam dzieje. Brud, butelki, kufle, hałas – to wszystko zostawiają wychodzący z knajp, ale też i ci, którzy siedzą na Plantach, chodnikach, murkach. Powinniśmy słuchać rad dzielnic, bo te są najbliżej mieszkańców – mówił radny. Zastanawiał się jednak, czy taki zakaz problem rozwiąże, bo on 100-procentowej pewności nie ma.

- Czekamy na tą uchwałę kilka lat. To miasto jest wyjątkowe, brońcie go razem z nami – mówiła na koniec Alina Kamińska. Gdy radni przegłosowali uchwałę, mieszkańcy bili brawa.

Pomysł ograniczenia sprzedaży alkoholu w nocy w sklepach popiera Łukasz Maślona, miejski aktywista i kandydat na radnego z listy Łukasza Gibały „Kraków dla Mieszkańców” ze Starego Miasta. - Jeśli mieszkańcy chcą takiego rozwiązania, to powinno zostać wprowadzone chociażby na próbę – zaznacza. Jak dodaje, osobną kwestią jest skuteczność straży miejskiej, która powinna dbać skutecznie o to, aby nie było nocnego zakłócania ciszy nocnej.

Głos przedsiębiorców

Na nocny zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach w Starym Mieście przychylnie patrzy także Iza Chyłek, właścicielka klubu Pauza in Garden. - Może warto się zastanowić jednak nad zmianą godzin, żeby zakaz zaczął obowiązywać od północy, a nie od 22. To może być trochę zbyt restrykcyjne, bo do godziny 24 ludzie jeszcze spotykają się w domach. Ale generalnie pomysł mi się podoba – dodaje Chyłek.

Na środowej sesji rady miasta wypowiedział się także Andrzej Koc, szef sklepów sieci Kocyk. W ramach sieci działają całodobowe sklepy monopolowe m.in. na ulicy Grodzkiej czy Miodowej. - 60 proc. mojego przedsiębiorstwa dotyka ten zakaz. Zatrudniam 200 osób. W nocy potrzebuję 40 etatów. Nie mówimy, że ten zakaz nie ma racji bytu. Jeśli taka jest wola mieszkańców, to ja to przyjmuje. Ale nie da się zmienić struktury firmy w 3-4 miesiące. Dlatego prosimy o rok czasu na dostosowanie się i ograniczenie między 24, a 5 rano. Dajcie nam szanse na likwidację biznesu albo jego reorganizację. A za rok wprowadźmy zakaz od 22 do 6 – powiedział Andrzej Koc.