Marzeniem jest "30" Pucharu Świata

JACEK ŻUKOWSKI
Maryna Gąsienica-Daniel nie ukończyła pierwszych zawodów alpejskiego Pucharu Świata w tym sezonie - slalomu giganta w Soelden.

Z jakim nastawieniem przystępowała Pani do pierwszych zawodów Pucharu Świata w tym sezonie?
Byłam nastawiona na atak, ale popełniłam błąd i wypadłam z trasy.
Jak długo trenowała Pani na niej wcześniej?
Tak naprawdę, w ogóle na niej nie trenowałam. Byłam na lodowcu w pobliżu, ale warunki, jakie tam były, nie można ich porównać do tych w Soelden. Było dużo śniegu, było miękko, jeździłyśmy w metrowym śniegu. Wiem, że Włoszkom udało się zrobić dobry trening u siebie. W takich warunkach, w jakich stratowałyśmy, jeszcze w tym roku nie jeździłam. Organizatorzy nie zgodzili się na trening w Soelden.
Niedługo przed zawodami dowiedziała się Pani, że w ogóle w nich wystartuje.
Tak, bardzo długo czekałyśmy na kwalifikacje. Dopiero cztery dni przed startem wiedziałam, że to ja pojadę. Ciężko więc powiedzieć, żebym mogła się jakoś specjalnie przygotować, to było przetarcie przed sezonem.
Jedzie Pani na pewno z innym obciążeniem psychicznym niż inne nacje – jest Pani jedyną Polką, cała odpowiedzialność spoczywa więc na Pani.
Na pewno tak jest. Wiem, że Włoszech jest dziesięć, mają większy komfort. Jestem taką zawodniczką, która nie chce wywierać na siebie dodatkowej presji. Cieszę się, że startuję, mogę w tym uczestniczyć, nie mogę się tym stresować. Startuje ta, która w danym momencie ma najlepsza formę. Ciężko powiedzieć czy jestem lepsza od Sabiny Majerczyk.
Jak daleko jest Pani od pierwszej „30” Pucharu Świata?
Wiele dziewcząt się wycofało, stawka składa się z wielu zawodniczek, z którymi rywalizuję na co dzień, na treningach i Pucharach Europy. Z niektórymi wygrywam, z niektórymi przegrywam. Wszystko zależy więc od dyspozycji dnia i trasy. Potrzebuję zrobić lepsze punkty w Pucharze Świata. Gdybym startowała np. z numerem 30. byłoby mi o wiele łatwiej. Byłoby mniej „ząbków” na trasie.
Marzeniem jest więc kwalifikacja do drugiego przejazdu?
Na pewno. Ciężko powiedzieć ile razy mi się to uda w sezonie. Gdyby był jeden raz, to byłby już postęp, bo w ubiegłym roku mi się to nie udało.
Mówi Pani, że zawody mają nie stresować. Czy jest to na pewno dobre podejście?
Ale ja nie twierdzę, że w ogóle mają mnie nie stresować. Nie chodzi o to, by dwa dni przed startem mieć spięte nogi i nie spać. Na starcie jest adrenalina, bardzo pozytywna.
Jak postrzega Pani swoje perspektywy na najbliższe lata?
Będę się starała regularnie trenować w Pucharach Europy, startować w Pucharach Świata. Jak się uda „wjechać” do 30. to będzie fajnie. Na pewno na najbliższe zawody PŚ do Aspen nie jadę. Myślę też o mistrzostwach świata seniorów i igrzyskach w Korei Południowej.
Nie odnosi Pani wrażenia, że rozwija się Pani zbyt wolno?
Na pewno nie mam takich warunków jak moje konkurentki. Cały czas mogę się z nimi ścigać, ale ciężko mi je dogonić.
Czego najbardziej brakuje?
Myślę, że finansów. Nie możemy jechać do Nowej Zelandii czy do Chile. Nie mamy fizjoterapeuty. Jeżdżę z trenerem, który przygotowuje mi narty. Inne zawodniczki mają sztab ludzi wokół siebie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie