ME 2017 siatkarzy. Można upaść, ale trzeba powstać

Łukasz Żaguń
Polscy siatkarze dostali w czwartek bolesną lekcję siatkówki od Serbów. W sobotę czeka ich kolejny mecz w mistrzostwach Europy - tym razem z Finlandią w Ergo Arenie. Początek spotkania o godz. 20.30.

- Mógłbym powiedzieć jakieś złe słowa. Moim zdaniem trenerzy przespali to widowisko. Chyba oni byli najbardziej pogubieni w tym meczu. Muszą przemyśleć swoje decyzje. Mają jeden dzień na zmianę podejścia do tego wszystkiego. Liczymy na drogę po cierniach, ale do finału. Trenerzy dostają ode mnie dziś żółtą kartkę - powiedział po porażce 0:3 z Serbami, przed kamerami Polsatu Sport, Jacek Kasprzyk, prezes PZPS.

Takiej krytyki ze strony szefa związku chyba nikt się nie spodziewał. Z drugiej jednak strony, czy można się dziwić? Absolutnie nie. I to już nie chodzi nawet o to, że biało-czerwoni przegrali w czwartek na PGE Narodowym, nie urywając rywalom nawet seta. Styl, w jakim się zaprezentowali, nie napawa optymizmem przed kolejnymi pojedynkami w Ergo Arenie. A selekcjonerowi polskiej kadry oberwało się m.in. za to, że bardzo późno reagował zmianami na boiskowe wydarzenia.

- Chyba za bardzo chcieliśmy wygrać, zwłaszcza przy tylu kibicach. Rywale dobrze zagrali zwłaszcza w zagrywce. „Siedziała im”. My mniej szkód nią wyrządziliśmy i stąd ten wynik. Na pewno nie przytłoczyła nas atmosfera na PGE Narodowym. Dużo o tym mówiło się przed meczem. Rzeczywiście, było to wydarzenie rzadko spotykane, ale gra na stadionie absolutnie nam nie przeszkadzała - podkreśla rozgrywający Grzegorz Łomacz.

Nie zmienia to faktu, że w gdańsko-sopockim obiekcie podopiecznych trenera Ferdinando de Giorgiego czeka walka o wszystko. Czysto teoretycznie, Finowie i Estończycy nie prezentują takiego poziomu jak Serbowie, którzy wymieniani są w gronie kandydatów do medalu. Niemniej jednak, obserwując bezpośrednią, czwartkową rywalizację najbliższych przeciwników biało-czerwonych w Ergo Arenie, absolutnie nie można wysnuć wniosku, że są to zespoły z dużo niższej półki. Finowie to drużyna głodna sukcesu, a Estończycy do Polski też nie przyjechali na wakacje. W czwartek, po tie-breaku, lepsi okazali się ci pierwsi, choć mecz miał szalenie ciekawy przebieg i dobitnie pokazał, że w „polskiej” grupie nie ma słabych drużyn.

- Jestem dumny z mojego zespołu, bo udowadnia, że nigdy się nie poddaje. Musimy być cały czas skupieni. A w meczach przeciwko Polsce i Serbii liczymy na doping naszych kibiców - mówi Tuomas Sammelvuo, szkoleniowiec reprezentacji Finlandii.

O doping Sammelvuo prosić nie musi, bo Gdańsk zalała fala kibiców zarówno z Finlandii jak i Estonii. Na meczach z udziałem reprezentacji Polski też pojawi się spora grupa sympatyków ekip z północy Starego Kontynentu. Nie ma jednak powodów do obaw. Polskich fanów z pewnością będzie zdecydowanie więcej na trybunach, a wiadomo, jak wygląda ich wsparcie podczas meczów siatkarskich. Jest po prostu nieocenione.

Zanim w sobotę do akcji przystąpią polscy siatkarze, w gdańsko-sopockim obiekcie naprzeciwko siebie wybiegną jeszcze reprezentacje Serbii i Estonii (godz. 17.30). Jeśli pojedynek ten wygrają mistrzowie Europy sprzed sześciu lat, jedną nogą będą już w ćwierćfinale imprezy. Dla biało-czerwonych wynik tego spotkania nie ma jednak większego znaczenia. Po porażce z Serbami, nie mogą oglądać się na innych. A co za tym idzie, w sobotnim starciu z Finlandią musi interesować ich tylko to, by podnieść się z kolan i odnieść pewne zwycięstwo. Z marzeń o medalu jeszcze przecież nie zostali odarci.

Poza grupą A, w sobotę rywalizować będą również zespoły z grupy C. I tak też dojdzie tam do konfrontacji Rosjan i Słoweńców (godz. 17.30, Tauron Arena w Krakowie), a także Bułgarów i Hiszpanów (godz. 20.30). W niedzielę natomiast do akcji przystąpią drużyny z grup B i D. W tej pierwszej Słowacy podejmą Włochów (godz. 17.30, Azoty Arena w Szczecinie) a Czesi zagrają z Niemcami (godz. 20.30). Z kolei w grupie D Turcy zmierzą się z Belgami (godz. 17.30, Spodek w Katowicach) a Holendrzy z Rosjanami (godz. 20.30).

TRZY WRZUTY: Komentujemy mecze Lechii i Arki

Wideo

Materiał oryginalny: ME 2017 siatkarzy. Można upaść, ale trzeba powstać - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie