„Mrok Północy” to książka wyjątkowa. Jest bowiem prequelem Trylogii Henryka Sienkiewicza i literackim hołdem złożonym temu pisarzowi. Jej akcja rozpoczyna się 50 lat przed wydarzeniami przedstawionymi w „Ogniem i mieczem” i toczy się podczas polsko-szwedzkiej wojny inflanckiej w latach 1600–1605.
Jej autor, warszawski politolog i dziennikarz Adam Stawicki, we wtorek 14 listopada spotkał się z krakowskimi czytelnikami w Centrum Kultury Podgórza. Opowiedział o pomyśle na „uzupełnienie” Sienkiewicza, swojej pracy nad książką, jej bohaterach oraz źródłach, z jakich korzystał.
- Zaczęło się podczas pandemii. Siedziałem wtedy w domu i po raz kolejny czytałem Trylogię. I po raz kolejny zadałem sobie pytanie: co było wcześniej? Dlaczego nikt tego nie opisał? Postanowiłem to uzupełnić. Pisałem w wolnym czasie, a praca nad książką zajęła mi półtora roku, co nie jest złym wynikiem – mówił autor. Wyjaśnijmy, że jego powieść jest obszerna, liczy prawie 700 stron. A jako główne źródło posłużyła wydana w 1938 r. praca historyk Stanisława Herbsta „Wojna inflancka 1600–1602)”.
Bohaterami „Mroku” Adam Stawicki uczynił młodego Jana Onufrego Zagłobę oraz Jerzego Wołodyjowskiego, ojca Michała Wołodyjowskiego. W postaci Zagłoby odnajdujemy wszystkie jego cechy znane nam z Sienkiewiczowskiej Trylogii: bufonadę, blagierstwo, zamiłowanie do zabawy, ale też spryt i umiejętność stosowania forteli. Z kolei Jerzy Wołodyjowski przypomina swego literackiego syna Michała: to prosty, ale doświadczony żołnierz, który służy Rzeczypospolitej.
- Jeżeli Zagłoba w „Ogniem i mieczem” ma około 60 lat, a w „Panu Wołodyjowskim” około 90, to w 1600 r., kiedy zaczyna się moja powieść, był dwudziestolatkiem – wyjaśnia Adam Stawicki.
Ci dwaj bohaterowie biorą udział w rozpoczętej w 1600 r. wojnie polsko-szwedzkiej o Inflanty, która po początkowych niepowodzeniach została zwieńczona wspaniałym zwycięstwem hetmana Jana Karola Chodkiewicza pod Kircholmem.
Zagłoba i Wołodyjowski senior przeżywają w tym czasie barwne przygody, romansują, spotkają historyczne postacie (np. króla Zygmunta III Wazę, kanclerza Jana Zamoyskiego, księdza Piotra Skargę) i oczywiście walczą ze Szwedami, w tym we wspomnianej bitwie kircholmskiej, nader żywo i plastycznie opisanej przez autora.
„Mrok północy” jest pierwszą z trzech planowanych przez Adama Stawickiego części Nowej Trylogii. Będą one przedstawiały dzieje Rzeczypospolitej do roku 1621. Przygody głównych bohaterów splotą się w nich z wojnami toczonymi przez Polskę ze Szwedami, Moskalami i Turkami.
Część druga zatytułowana „Korona carów” ukaże się jesienią przyszłego roku, część trzecia, „Braterstwo krwi”, wyjdzie rok później. Autor przedstawi w nich słynne bitwy pod Kłuszynem i Chocimiem. Wydawcą Nowej Trylogii jest krakowska oficyna Astra.
Adam Stawicki to politolog, dziennikarz i urzędnik samorządowy. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, warszawiak z urodzenia, z zamiłowania historyk i varsavianista. „Mrok Północy” jest jego literackim debiutem.
