Na Bielanach mieszkańcy walczą z masztem na "wozie Drzymały" [ZDJĘCIA]

Marta Paluch
Maszt na "wozie Drzymały"
Maszt na "wozie Drzymały" fot. Anna Kaczmarz
Udostępnij:
Mieszkańcy okolic ul. Księcia Józefa chcą demontażu masztu telefonii komórkowej. Sąd w końcu uznał, że mogą być stroną w tej sprawie.

Coś denerwuje lub przeszkadza w Twoim mieście? Byłaś (-eś) świadkiem ciekawego wydarzenia? Daj nam znać! Czekamy na informacje, zdjęcia i nagrania wideo! Przyślij je na adres [email protected] Do Twojej dyspozycji są też nasze profile na Facebooku: Mój Reporter Kraków | Gazeta Krakowska

Od kilku lat walczą o to, by blisko ich domów nie stawały nielegalne stacje bazowe operatorów sieci telefonicznych. Albo, żeby operatorzy nie stosowali kruczków przy stawianiu tych masztów.

Teraz Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że mieszkańcy Bielan, którzy chcą demontażu masztu stacji przy ul. Okrąg w Krakowie, mogli być stroną w sporze z operatorami telefonii, który toczył się w Głównym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego.

Sieć Orange postawiła maszt na przyczepie samochodowej na kółkach, swoistym "wozie Drzymały" w maju 2014 roku. Po jakimś czasie zwiększono moc masztu, bo zaczął z niego korzystać także inny operator, T-Mobile.

Mieszkańcy zaprotestowali i zwrócili się do GIMB o uchylenie decyzji wojewody małopolskiego, który zgodził się na postawienie stacji bez pozwolenia na budowę.

Argumentowali, że boją się o swoje zdrowie, na które zły wpływ ma promieniowanie elektromagnetyczne (PEM), emitowane przez stację telefonii komórkowej. Dodali, że nie ma ona pozwolenia na budowę.

"Wóz Drzymały" to według nich wybieg, by obejść wymogi na takie pozwolenie.

Jednak, GINB umył ręce. Stwierdzili, że "wóz" nie jest budową, a mieszkańcy nie są stroną postępowania.

- To stała taktyka urzędu: umorzyć, a nie rozpatrywać. Nie podejmują trudu, by poznać problem - mówi Barbara Gałdzińska-Calik, wiceprezes stowarzyszenia "Nasze Bielany", które walczy z nielegalnymi masztami.

Doskonale wie, o czym mówi. Jej 9-letnia córka ma zdiagnozowany zespół nadwrażliwości na PEM. Osoby z taką przypadłością twierdzą, że cierpią m.in. na bezsenność, bóle i zawroty głowy oraz choroby skóry.

To właśnie stowarzyszenie "Nasze Bielany" oprotestowało decyzję GINB w sądzie.

A sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie zgodził się z ich argumentami. Stwierdził, że "Nasze Bielany" działają w interesie społecznym (ochrony ich zdrowia i życia), są stroną w sprawie i że trzeba ją teraz rozpatrzyć ponownie.

- Cieszymy się, choć to dopiero pierwsza wygrana bitwa - mówi Barbara Gałdzińska-Calik. - Zazwyczaj operatorzy odwołują się od wyroków do Naczelnego Sądu Administracyjnego, więc to jeszcze pewnie potrwa. Stowarzyszenie wygrało już sprawy w NSA: o demontaż masztów przy ul. ks. Józefa 172 (wykonano go w 2011 roku) i przy Orlej 48 (demontaż w 2015 roku).

Tymczasem w urzędzie miasta trwają już przygotowania do stworzenia mapy określającej natężenie PEM w Krakowie (wywołują je także m.in. linie i stacje wysokiego napięcia). Radni miejscy zobowiązali do tego prezydenta na ostatniej sesji, podczas burzliwej dyskusji na temat masztów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Generalnie to trzeba być niezłym idiotą, żeby protestować przeciwko masztowi radiowemu, mając równocześnie w kieszeni telefon komórkowy promieniujący na człowieka o kilka rzędów wielkości mocniej niż odległy maszt.
Jeszcze lepiej: dzięki bliskości masztu ich telefony mogą nadawać na minimalnej mocy, znacząco dzięki temu ograniczając "napromieniowanie" swoich właścicieli :)
G
Gie
Tak mi się teraz przypomniała sprawa z barkami nielegalnie cumującymi na Wiśle pod Wawelem. Tam nawet nielegalnie podłączyli się do kanalizacji. Jak tamta sprawa się zakończyła? Ktoś poniósł karę? Tę rurę którą nielegalnie zakopali wykopano?
z
zet
Co to za zabobony? Rozumie ze w domu nie ma wi-fi i wszystkie inne urządzenia mogące emitować fale usunięte? Krowy przestały dawać mleko, a kury nieść jaja? W mieście jest dużo większe zagęszczenie nadajników i jakoś nikomu nie szkodzi.
B
Bartek
To problem dla psychologa/psychiatry. Czemu obciążać tym innych mieszkańców?
r
rem
na pewno nie jest :)
Chodzi pewnie o to, że wóz nie jest budowlą w myśl art z prawa budowlanego. Więc GINB ( a nie GIMB, jak się pojawia w artykule) faktycznie nic do tego nie ma. Aczkolwiek, ciekawe do czego te odciągi są przymocowane? Do wozu, czy na stałe do gruntu?
Jedynie można się podeprzeć ustawą i rozporządzeniem dotyczącymi emisji PEM.
Niech zrobią zrzutkę na pomiary natężeń PEM. Jeśli będą przekroczone poziomy, to mają argument w ręku. W przeciwnym razie...pa.
o
obeznany z elektryką
zalatuje przedwojną... wszyscy żyją w "zupie" fal radiowych o różnej mocy i jest dobrze, są zadowoleni gdy jest zasięg... ale gdy tylko zobaczą maszt radiowy to doznają odejścia rozumu i już jest problem bo fale radiowe szkodzą zdrowiu... większość z nich przebywa/pracuje w ciągu dnia w mieście, gdzie takich nadajników jest dookoła mnóstwo i to emitujących zdecydowanie intensywniej, tych nie widzą...

wyłączcie im wszystkie maszty na jeden dzień, zobaczymy z jakimi pretensjami przyjdą
R
Roman
Nie mieszkańcy tylko stare stetryczałe kobiety z dziadami, które boją się wszystkiego i wszystkich i nie są żadnym przedstawicielstwem mieszkańców. Są tylko najbardziej krzykliwi.
G
Gie
"Jednak, GINB umył ręce. Stwierdzili, że "wóz" nie jest budową, a mieszkańcy nie są stroną postępowania."

Wszyscy w Głównym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego umyli ręce? Takie decyzje, odpowiedzi chyba ktoś podpisuje? Kto się pod nimi podpisał? Dlaczego dziennikarze tego nie podają tylko jadą ogólnika GINB? Może jeśli urzędnik zauważy że po wpisaniu w Google jego nazwiska pojawi się taki artykuł zacznie wydawać decyzje dla ludzi a nie ich olewać?
C
Cynik
Postep technologiczny dyktuje, że będziemy żyć w coraz większym zagęszczeniu PEM. Wygrali bitwę, ale nie wygrają wojny. Dodatkowo będą pewnie chcieli zadzwonić z dobrą nowiną, że udało się powalić maszt, ale nie złapią zasięgu ;)
.
Bo dobry urzędas to martwy urzędas.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie