Noc poślubna z teściową oraz inne ślubne obyczaje

Jerzy Filipiuk
Ceremonia ślubna to wielkie przeżycie, niezależnie od kontynentu.
Ceremonia ślubna to wielkie przeżycie, niezależnie od kontynentu. Fot. Piotr Krzyżanowski
Wróżenie z wnętrzności kurczaka, strzelanie do panny młodej z łuku, plucie na jej głowę oraz dekolt czy noc poślubna w obecności teściowej - to tylko niektóre dziwne zwyczaje ślubne na świecie, o których pisze Jerzy Filipiuk.

Błogosławieństwo od rodziców, obsypywanie monetami po ślubie, powitanie chlebem i solą, rozbicie kieliszków przez młodych, oczepiny, poprawiny - to niektóre polskie zwyczaje ślubne. Wyjątkowej uroczystości towarzyszą przesądy, np. pan młody nie może oglądać sukni przed ślubem, nowożeńców nie powinna wieźć do ślubu kobieta...

Jakże niewinnie zdają się wyglądać te zwyczaje i przesądy wobec tych, które przyjęły się w wielu innych krajach świata.

Planowanie ślubu trzeba zacząć od wyznaczenia jego daty. Ale może niekoniecznie tak, jak to czynią Dagurowie na terenach Mongolii Wewnętrznej (Chiny), gdzie przyszli nowożeńcy wspólnie zabijają kurczaka, a potem sprawdzają jego... wnętrzności, a konkretnie wątrobę. Jeśli wygląda ona zdrowo, oznacza to, że małżeństwo będzie udane. Wtedy ustalają datą ślubu, jeśli nie - zabijają kolejnego kurczaka. Aż trafią na odpowiedni organ. Tego rodzaju romantyczna wróżba nazywa się haruspicja.

W Holandii ustalanie daty ślubu ma bardziej pragmatyczny charakter. Wyznacza się ją w któryś dzień od poniedziałku do czwartku. Bo tak jest taniej. A cywilny ślub bierze się niekoniecznie w urzędzie, ale np. w parku, bibliotece czy na plaży.

***

Gdy znamy datę, można ustalić godzinę ślubu. Zwykle jest to pełna godzina, ale nie wszędzie. W Chinach ceremonie rozpoczynają się w połowie godzin, np. o 12.30. Dlaczego? Bo po godzinie "wpół do" wskazówki zegara przesuwają się w górę jego tarczy, a nie w dół, dzięki czemu para młodych rozpoczyna wspólne życie wraz ze "wzrostem", co ma jej zapewnić szczęście.

Pozostaje jeszcze kwestia liczby gości. Najwięcej ich bywa w Indonezji, gdzie goście liczeni są nie w dziesiątkach czy setkach, ale w tysiącach.

Ślub, wiadomo, kosztuje. Chyba najbardziej oryginalna opłata obowiązuje na indonezyjskiej wyspie Jawa, gdzie młodzi muszą przynieść do urzędu stanu cywilnego... 25 szczurzych ogonów.

Niektórych nowożeńców przed ślubem czeka prawdziwy test... odwagi.

W chińskiej mniejszości narodowej Yugur przed ślubem pan młody musi... trzy razy strzelić z łuku do swej wybranki. Wprawdzie strzały nie mają ostrych grotów, ale uderzenia są dość bolesne. Potem pan młody łamie strzały, co ma mu zapewnić miłość z wybranką serca do końca życia.

W Szkocji na przyszłą żonę wylewa się kubeł pomyj i cuchnąca maź, by inni zobaczyli, że gotowa jest znieść nawet największe trudy u boku męża. Bywa, że nieczystościami są "częstowani" oboje młodzi.

***

Jeszcze bardziej poświęca się panna młoda z niektórych plemion w Etiopii. Usuwa sobie wszystkie dolne zęby, przebija wargę i wkłada w to miejsce gliniany dysk. Potem go wymienia na coraz większy, bo im jest większy, tym dostanie pokaźniejszy posag. W Mauretanii przyszła żona ma obowiązek jak najwięcej przytyć przed ślubem.

Błogosławieństwo młodych to jedna z najbardziej podniosłych chwil. Pod warunkiem, że przebiega standardowo. Specyficzne standardy utrzymują się w plemieniu Masajów. Ojciec panny młodej błogosławi córkę... opluwając jej głowę i dekolt.

Po tych "torturach" czas wreszcie stanąć na ślubnym kobiercu. I złożyć małżeńską przysięgę. Nie zawsze bywa ona jednak tak klasyczna jak u nas. "Niech się wykrwawię, niech mnie piorun roztrzaska, niech mnie zeżre krokodyl, niech ogłuchnę i oślepnę, niech stanę się żebrakiem, jeśli oszukam lub opuszczę żonę" - takie słowa musi - pod groźbą kary więzienia - powtarzać za urzędnikiem pan młody w Tanzanii.

***

W kościele ksiądz błogosławi nie tylko narzeczonych. W Portoryko także talerz z monetami, który przekazuje panu młodemu, a ten po złożeniu przysięgi daje go swej oblubienicy. Zatrzymuje ona talerz jako prezent ślubny, i to na wiele lat, bo ma on symbolizować szczęście i dostatek.

Panny młode miewają z sobą różne drobiazgi - na szczęście. W Grecji wkładają do ślubnej rękawiczki kostkę cukru, w Anglii w rąbek ślubnej sukni zaszywają podkowę, w Szwecji tańczą ze złotymi i srebrnymi monetami włożonymi do butów, a w Finlandii cały czas mają przy sobie zapałkę (symbol podtrzymywania miłości).

O tę ostatnią w specyficzny sposób troszczą się w Danii. Podczas wesela pan młody zdejmuje skarpetkę, w której jego wybranka robi dziurę, a potem mu ją zwraca. Dzięki temu jego żona może już spać spokojnie. Żadna inna kobieta nie będzie przecież chciała faceta z dziurawą skarpetką.

Na weselu nie może zabraknąć... całowania. W Hiszpanii para młodych musi się całować zawsze, gdy tylko usłyszy od gości nawoływanie do tego. W Danii to goście mogą całować nowożeńców, gdy tylko jedno z nich choć na chwilę opuści salę.

Najprzyjemniejsza część weselnych uroczystości bywa nowożeńcom uprzykrzana przez obyczaje. Nikt nie zamieniłby się zapewne z panem młodym z niektórych afrykańskich wiosek, który noc poślubną spędza z żoną pod czujnym okiem starszej kobiety, zwykle teściowej. Kameralnie to tam nie jest... W Irlandii na szczęście jedynym świadkiem nocy poślubnej jest... kura przywiązana do łóżka.

Cierpliwością musi się wykazać pan młody w Albanii, gdzie panuje zwyczaj, który każe jego wybrance opierać się przez 3 noce w spełnianiu małżeńskich powinności.

***

Nie wszędzie miodowy miesiąc dla pana młodego jest okresem szczęścia. W Kenii przez pierwszy miesiąc po ślubie musi on nosić kobiece ubrania, co ma mu uświadomić, jak trudno jest być kobietą. W południowym Sudanie małżeństwo jest prawnie uznane wtedy, gdy panna młoda urodzi dwoje dzieci. Jeśli tego nie uczyni, mąż może ją opuścić bez konsekwencji.

Gdzie najłatwiej zostać mężem i żoną? Na Wyspach Trobrianda w Papui Nowej-Gwinei. Trobriandczycy, których życie seksualne przed stu laty badał i opisał krakowski antropolog Bronisław Malinowski, nie mają skomplikowanych procedur w tym względzie. Wystarczy stanąć z oblubieńcem naprzeciwko reszty plemienia i zacząć głośno śpiewać. I - jesteście małżeństwem.

Nowożeńcy nie mogą się śmiać
Wesela kojarzą się z radością, śmiechem oraz tańcami. Wesoło bywa w Japonii, gdzie jednym ze zwyczajów jest opowiadanie zabawnych historyjek o świeżo poślubionej parze. Nie wszędzie jednak tak jest. W Kongo para młodych nie może się śmiać przez całe wesele. W Wietnamie goście raczej urządzają sobie pogaduszki niż się bawią. Nie tańczą, tylko siedzą i częstują się przystawkami. W Korei Południowej, gdzie nie okazuje się uczuć publicznie, na weselu też bywa "sztywno".

W USA zdarzają się wesela bez... państwa młodych. Nowożeńcy po zjedzeniu obiadu i rzuceniu bukietem ślubnym opuszczają dom i ruszają w podróż poślubną, a goście nadal się bawią. Pewną niedogodność odczuwa zapewne pan młody we Francji, który przez cały czas musi siedzieć lub stać tylko przy lewym boku żony.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie