Nowy Sącz. Założyciele „Gadziarni" opowiadają o swojej fascynacji światem płazów i gadów

Tatiana Biela
Tatiana Biela
Węże, jaszczurki, ryby, pająki i sympatyczne żółwie. Centrum terrarystyczne „Gadziarnia" mieszczące się przy ul Jagiellońskiej 21, to autorski pomysł dwójki sądeczan Piotra Gorzawskiego i Dominika Mikołajczyka. Są wielbicielami wszystkich gatunków zwierząt, ale zdecydowali się pokazać mieszkańcom miasta egzotyczne okazy, których próżno szukać w polskich lasach, wodach czy na łąkach.

FLESZ - Zmiany prawa: pierwszeństwo pieszych przed przejściem

Choć na zewnątrz pogoda grudniowa, temperatura wnętrza „Gadziarni" to wynosi 28 stopni ciepła. To konieczne, żeby mieszkające tam zwierzęta mogły żyć w warunkach zbliżonych do ich naturalnego środowiska. Zaraz za drzwiami po prawej odwiedzających wita dostojny legwan, który ze stoickim spokojem znosi nie tylko zaciekawione spojrzenia gości, ale nawet sporadyczne pukanie w szybę terrarium i próby nawiązania kontaktu. - Prosimy nie niepokoić zwierząt - delikatnie upominają oprowadzający właściciele. Bo choć gad na pozór jest spokojny, może się w końcu zdenerwować.

Pierwsze węże za płoty

Dla Piotra Gorzawskiego i Dominika Mikołajczyka wąż czy jaszczurka w domu są jak dla nas pies czy kot. Obydwaj pasjonują się terrarystyką już od ponad dwudziestu lat, a ich miłość do egzotycznych zwierząt dojrzewała wraz z wiedzą o tych nieznanych przeciętnemu człowiekowi gatunkach.

- Pierwszego węża kupiłem,kiedy miałem 15 lat, a był to wąż zbożowy - wspomina Piotr Gorzawski, który swojego pierwszego ulubieńca nabył w sklepie zoologicznym w Nowym Sączu.

Gad, zwany w rodzinie Zbożówką, stał się nauczycielem Piotra. To właśnie na nim młody adept terrarystyki uczył się podstawowych zasad hodowli tych egzotycznych zwierząt. Łatwo nie było. Po jedzenie dla Zbożówki musiał jeździć aż do Krakowa.

- Ten wąż był z nami kilkanaście lat - opowiada dzisiaj Piotr.

Także Dominik Mikołajczyk rozpoczął swoją przygodę z gadami od węża - pytona królewskiego. Potem kupił sobie boa dusiciela, którego obecność w domu rodzina przyjęła z pewną rezerwą. Wąż jednak znał swoje miejsce, nie opuszczał terrarium i dostarczał właścicielowi przyjemności płynącej z obserwacji codziennych zachowań zwierzaka. Później przyszła fascynacja pająkami, papugami oraz różnymi gatunkami jaszczurek.

- Wprawdzie moja rodzina lubiła zwierzęta, ale nie obejmowali swoim uczuciem gadów - wspomina.

Gada trzeba się nauczyć

Zakup zwierzęcia oraz niezbędnego sprzętu potrzebnego do jego hodowli był jedynie wstępem do wieloletniej przygody Piotra i Dominika z terrarystyką.

- Na początku niewiele wiedziałem o gadach, bo dostęp do informacji nie był tak łatwy jak dzisiaj w dobie internetu - wyjaśnia Piotr.
Stopniowo wzbogacał jednak swoją wiedzę o fascynujących go zwierzętach, a także, metodą chałupniczą przygotowywał środowisko ich życia w tym nawet inkubator dla ciężarnej samicy.

- Dwa razy wykluwały się u mnie młode węże, które wymagały troskliwej opieki, w tym nauki jedzenia - wspomina.

Za pierwszym razem wykluło się pięć małych pytonów, które następnie trafiły do innych hodowców. Nauka trwa jednak cały czas, bo opieka nad gadami czy płazami jest zupełnie inna niż nad bardziej popularnymi zwierzakami futerkowymi czy rybkami. Piotr i Dominik mają wielkie szczęście, bo znaleźli żony, które akceptują pasje mężów i zgadzają się na obecność nietypowych zwierząt w domu.

Wszystkie zwierzęta są nasze

- Moja żona Ewelina kocha wszystkie zwierzaki - mówi Piotr i wylicza domowych ulubieńców. Zaliczają się do nich: psy, papużka nierozłączka, świnka morska oraz pytonica Bala.

- Także dzieci wychowane w towarzystwie zwierząt akceptują wszystkie, nawet najdziwniejsze okazy. Pewną rezerwę budzą w nich jedynie wielkie pająki - mówi.

Żona Dominika zachowuje nieco większy dystans, ale i ona akceptuje pasję męża.

- Wzięła mnie z całym dobrodziejstwem inwentarza - uśmiecha się Dominik.

Powoli fascynację światem zwierząt przejmuje od taty 17-miesięczna córeczka Weronika.

- Kiedy odwiedza „Gadziarnię” to z ciekawością ogląda zwierzaki - mówi Dominik i podkreśla, że dzieci wychowane w otoczeniu różnych zwierząt całkiem naturalnie traktują nawet najbardziej nietypowe gatunki. I mogą w przyszłości zamarzyć o egzotycznym wężu lub jaszczurce, zamiast poprosić rodziców o szczeniaczka.

Trzeba o nie dbać

Choć na pierwszy rzut oka płazy i gady nie wyglądają na zwierzęta delikatne, w rzeczywistości wymagają wiele troski i uwagi. Obydwaj hodowcy podkreślają, że zakup węża czy jaszczurki to poważna decyzja, wymagająca namysłu i dużej odpowiedzialności.

- Przede wszystkim trzeba pamiętać, że wąż czy jaszczurka, to nie jest przytulanka, z którą można się bawić jak z psem czy kotem. - mówią zgodnie.

Płazy i gady to zwierzęta, które się raczej obserwuje, nie dotyka. Interakcja z nimi jest dosyć ograniczona.

- To nie są zwierzaki do głaskania czy przytulania, liczy się głównie obserwacja zachowań podopiecznych - wyjaśnia Dominik.

- Nie weźmiemy ich na spacer, nie nauczymy sztuczek, ale przyglądanie się ich codziennemu życiu jest naprawdę fascynujące - dodaje Piotr.

Pojawienie się węża czy jaszczurki w domu wiąże się także z koniecznością zapewnienia im terrarium, oraz określonej temperatury. Gady muszą się wygrzewać, ale potrzebują również chłodniejszego miejsca w terrarium, aby tam odpocząć. Nie można także wyciągać zwierząt bez potrzeby z ich schronienia, bo może się to zakończyć chorobą, a nawet śmiercią podopiecznego.

- Oczywiście wiele zależy od cech charakterystycznych konkretnego gatunku, ale na przykład węże to zwierzęta wrażliwe na zmianę temperatury - wyjaśnia Piotr.

Osobną kwestię stanowi wiedza o diecie zwierzaków oraz częstotliwości ich karmienia. I w tym wypadku wiele zależy od gatunku płaza czy gada.

- Są węże, które zadowolą się jedną myszą na tydzień, a są i takie, które potrzebują pokarmu raz na dwa tygodnie lub nawet raz na półtora miesiąca. Te największe mogą zjeść całego królika - dodaje.

Zwierzaków nie karmi się ręką, bo nawet te z pozoru łagodne, mogą wyczuć jedzenie i potraktować naszą dłoń jako jego element. Spokojnie pozwala się im także trawić pokarm, pamiętając, że do tego procesu potrzebują wysokiej temperatury i spokoju.

- Syty i wygrzany wąż to szczęśliwy wąż - mówią zgodnie założyciele „Gadziarni".

Pokazujemy i edukujemy

Dzięki wielu latom obcowania z egzotycznymi zwierzętami Piotr i Dominik zdobyli wiedzę, którą chcą się teraz podzielić z młodszymi i starszymi sądeczanami.

- To właśnie edukacja jest jednym z głównych celów naszej inicjatywy - mówią.

Chodzi nie tylko o pokazanie mieszkańcom Nowego Sącza zwierzaków, które mogą obejrzeć jedynie w telewizji czy internecie, ale także przekazanie im informacji na temat życia i zwyczajów poszczególnych gatunków. Założyciele „Gadziarni” chcą także propagować odpowiedzialne podejście do hodowli zwierząt, także tych, które na pierwszy rzut oka wydają się nie wymagać wielkiego zachodu.

- Przede wszystkim chcemy uświadomić potencjalnym hodowcom, że zwierzę nie jest zabawką, którą można wyrzucić, kiedy się znudzi - mówi Piotr.

I o ile takie podejście wydaje się oczywiste w stosunku do psów czy kotów, ludzie nie zawsze rozumieją, że choć wąż czy żółw nie koniecznie przyzwyczaja się do konkretnego człowieka, to na przykład jego wypuszczenie na wolność może mieć przykre konsekwencje nie tylko dla samego zwierzaka, ale także całego ekosystemu.

- W taki sposób trafił do Polski pewien gatunek bardzo ekspansywnych w środowisku naturalnym żółwi wodnych - opowiada Piotr.

I choć w „Gadziarni” nie będzie można kupić oglądanych zwierzaków, odwiedzający zawsze będą mogli liczyć na fachową poradę odnośnie zakupu węża, jaszczurki czy żółwia.

- Mamy nadzieję, że sądeczanom spodoba się nas pomysł i odwiedzą „Gadziarnię” - mówią założyciele centrum terrarystyki. I po cichu liczą, że coraz więcej osób będzie dzielić z nimi fascynację światem zwierząt, który dotychczas znają tylko nieliczni pasjonaci.

Czytaj także

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
15 grudnia, 13:13, Nowosądeczanin:

Fajny pomysł, tylko dlaczego nie za darmo?. Za wejście trzeba płacić. jak się będzie miało kartę sadeczanin, to będzie zniżka. To jak to wygląda od strony formalnej?. Kto za co płaci, ile i komu?.

Nie za darmo bo zwierzęta też muszą jeść, a karma kosztuje i to więcej niż taka dla psa czy kota, dla mnie standardem jest wydawanie około 40 zł tygodniowo na 2 zwierzaki

N
Nowosądeczanin

Fajny pomysł, tylko dlaczego nie za darmo?. Za wejście trzeba płacić. jak się będzie miało kartę sadeczanin, to będzie zniżka. To jak to wygląda od strony formalnej?. Kto za co płaci, ile i komu?.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3