Nowy Targ: zmarnowano 700 tysięcy na kiepski asfalt

Józef Słowik
Mieszkańcy Nowego Targu nie mogą się nadziwić, że nawierzchnia nie wytrzymała 5 lat
Mieszkańcy Nowego Targu nie mogą się nadziwić, że nawierzchnia nie wytrzymała 5 lat Józef Słowik
Po pięciu latach od gruntownego remontu sypie się ulica Waksmundzka w Nowym Targu. Mieszkańcy są oburzeni, że nawierzchnia nie dotrzymała nawet końca okresu gwarancyjnego. Powiatowy Zarząd Dróg w Nowym Targu, do którego należy jedna z głównych ulic w stolicy Podhala, zapowiada że jeżeli wykonawca nie naprawi drogi tak jak się należy, wynajmie firmę zastępczą, a kosztami obciąży niesolidną firmę.

- Czemu w innych państwach drogi wytrzymują po kilkadziesiąt lat, a jedynie u nas nie mogą doczekać nawet pięciu - pyta Tomasz Talaga, kierowca z Nowego Targu. - Wszystko wskazuje na to, że ta robota to zwykła fuszerka. Inna sprawa, że jeszcze przed remontem nie zostało wykonane całe uzbrojenie pod ulicą. Już po remoncie była ona ustawicznie rozkopywana, bo mieszkańcy okolicznych domów, a to wykonywali podłączenie gazowe, a to wodociągowe.

- Trzeba nakazać wykonawcy, by naprawił tą drogę, skoro to fuszerka - wskazuje Zbigniew Balicki, inny mieszkaniec Podhala. Remont 500-metrowego odcinka ulicy Waksmundzkiej, która jest drogą powiatową, kosztował 1,7 miliona zł. Firma, ktora wykonywała roboty dała PZD 5-letnią gwarancję, a później przedłużyła ją o kolejny rok. Niespełna dwa lata temu w ulicy jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać kolejne dziury. Asfalt zaczął się łuszczyć i fałdować.

Krzysztof Szlaga, zastępca dyrektora Powiatowego Zarządu Dróg w Nowym Targu, przypomina, że z wykonawcą odbyło się już spotkanie w terenie. Przedstawiciel firmy zapewniali, że roboty wykonali dobrze.
- Zaczekamy do końca tego tygodnia - mówi wicedyrektor Szlaga. - Do tego czasu mam mieć informację od inspektora, który nadzorował tamtejsze prace. Wskaże on nam zakres rzeczowy robót, które trzeba teraz wykonać. Już teraz jest raczej pewne, że trzeba będzie zrobić nową nawierzchnię. Uzupełnienie ubytków w jezdni wykonane przez wykonawcę nie dało rezultatu. Pozostaje więc położyć nowy asfalt.
Według Szlagi, masa bitumiczna w momencie wylewania była za zimna dowożono ją bowiem, aż z Nowego Sącza. - To mógł być błąd w procesie produkcji. Nie zachowano odpowiedniej procedury zarówno podczas wytwarzanie, jak i gdy kładziono asfaltową nakładkę - mówi Szlaga. - Nie odpuścimy wykonawcy. Będzie musiał on poprawić swoją robotę.

Wykonawca remontu Waksmundzkiej nie chce bowiem wykonać zleconych robót naprawczych. Na razie trwa ciągła wymiana pism pomiędzy firmą, a nowotarskim PZD. Jeżeli wykonawca nie zdecyduje się wykonać robót, PZD zapowiada skierowanie sprawy do sądu gospodarczego. Przedstawiciel firm, która wykonywała ulicę Waksmundzką, twierdzi, że nawierzchnia ucierpiała w wyniku wybuchu gazu. Problem w tym, że miał on miejsce 500 metrów dalej od największych dziur.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie