O miłości do rodziców i pożądaniu. Dekalog księdza Jana Kaczkowskiego [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Katarzyna SzkarpetowskaZaktualizowano 
ks. Jan Kaczkowski był doktorem nauk teologicznych, organizatorem i dyrektorem Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio. Angażował się w pracę z trudną młodzieżą. Zdiagnozowano u niego glejaka mózgu, zmarł 28 marca 2016 r. w wieku 39 lat. Publikujemy fragment jego ostatniej książki
ks. Jan Kaczkowski był doktorem nauk teologicznych, organizatorem i dyrektorem Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio. Angażował się w pracę z trudną młodzieżą. Zdiagnozowano u niego glejaka mózgu, zmarł 28 marca 2016 r. w wieku 39 lat. Publikujemy fragment jego ostatniej książki Paweł Miecznik
Czasami wątpliwości mącą mą pewność, czy Bóg pozwala nam wrócić - mówi ks. Jan Kaczkowski w rozmowie z Katarzyną Szkarpetowską.

Czcij ojca swego i matkę swoją

Kocha Ksiądz swoich rodziców?
Oczywiście! Są dla mnie ogromnymi autorytetami.

Jak czcić ojca, który jest na przykład łachudrą? Albo matkę, która swoje nowo narodzone dziecko porzuca na śmietniku?
Tych akurat niekoniecznie trzeba czcić. Jeżeli ojciec jest łajdakiem, pije alkohol i urządza w domu awantury, to nikt nie każe naśladować jego poczynań. Co więcej, może obserwując takiego ojca, sami nie będziemy chcieli pójść w jego ślady i jego błędy staną się dla nas ostrzeżeniem.

Jaką więc przyjąć postawę wobec takich rodziców?
Prawdziwą, realną. Nie ma co udawać, że zawsze było w porządku.

Wybaczyć im?
Myślę, że najważniejsze jest bardzo uczciwe oddzielenie faktów od emocji i powiedzenie na głos: „Miałem do ciebie pretensje w dzieciństwie czy wtedy, kiedy byłem nastolatkiem. Wydarzyło się to, to i tamto, a mi trudno to tobie przebaczyć i zapomnieć. Nie jestem w stanie tych emocji z siebie w tej chwili wyrzucić, ale nie pozwolę, żeby twoje zło mnie teraz zniszczyło, dlatego niech te emocje pójdą z tobą”. Po dojściu do tej prawdy już sobie dalej poradzimy.

Dziś w wielu domach relacje rodzic-dziecko sprowadzają się do nakazów i zakazów (ze strony rodziców) oraz ich przestrzegania bądź nieprzestrzegania (ze strony dziecka). Dzieci nie ufają rodzicom, rodzice są podejrzliwi wobec dzieci, w tym wszystkim brakuje szacunku i miłości. Dlaczego te relacje słabną?
Może dlatego, że ludzie się nie przytulają...

Usłyszałam ostatnio takie zdanie, że dwa najcenniejsze dary, jakie rodzice mogą dać swoim rodzicom, to skrzydła i korzenie. Ksiądz by się pod tym podpisał?
Uważam, że to bardzo słuszne. Korzenie są po to, byśmy wiedzieli, skąd jesteśmy. Są bardzo ważne, ale nie mogą okazać się na tyle silne, żeby nam nie pozwoliły odlecieć ku wolności.

Zazdrość to jeden z najbardziej podłych grzechów. Nie dość, że nic nam nie daje, to jeszcze wzbudza w nas niepokój

Ojciec z przypowieści o miłosiernym ojcu pozwolił swemu synowi odejść. A czy wyrazem miłości nie byłyby słowa: „Synu, zostań”? Przecież kochać dziecko to też mówić: „Tam nie idź”.
„Synu, zostań” miał prawo powiedzieć, ale skoro tego nie zrobił, to znaczy, że uszanował jego wolność. Ojciec powiedział: „Dziecko, wszystko tutaj, co moje, jest twoje, ale jeśli mimo wszystko chcesz iść, nie zatrzymuję cię”. Gdzieś między słowami wyraźnie zabrzmiało: „Będę na ciebie czekał”. Ewidentnym znakiem miłości ojca było to, że on wychodził po syna wielokrotnie, a kiedy go zobaczył, gdy ten był jeszcze daleko, wybiegł naprzeciw, rzucił mu się na szyję i dalej historię znamy.

Miłosierny ojciec przyjął to, że syn odwrócił się i że może nie wrócić. Tak postępuje Pan Bóg wobec nas? Pozwala nam nawet, byśmy odeszli i nie wrócili? Jest w Nim zgoda na to?
Chciałbym być o tym przekonany.
Chciałbym, czyli nie jestem?
Są momenty, że bywam w pełni, ale czasami wątpliwości mącą moją pewność.

Starszy syn nie był zadowolony z powrotu brata. Kiedy myślę o tej przypowieści, to widzę obraz Kościoła w Polsce - ugrzecznione rodzeństwo (z moherowymi berecikami na głowie) bardzo chętnie zatrzasnęłoby przed nosem drzwi Kościoła rodzeństwu wywrotowemu. Dlaczego tak jest?
A to ugrzecznione rodzeństwo nie błądzi?

Błądzi.
No właśnie… Choćby wtedy, kiedy z niechęcią mówi o innych, o całych grupach społecznych. Trzeba by więc je skonfrontować z własną grzesznością.

Jak do tych sytuacji, które odnoszą się do relacji dziecko-rodzic, nie zawsze łatwych relacji, wprowadzać Pana Boga?
Nienachalnie. Najlepiej zacząć od modlitwy.

Nie pożądaj żony bliźniego swego, ani żadnej rzeczy, która jego jest

Co to znaczy pożądać?
Przekraczać w myślach przykazanie czystości i wierności małżeńskiej. To dziewiąte przykazanie łączy się z przykazaniem szóstym i to nie tylko kształtem cyferki, ale także treścią merytoryczną.

W kontekście przykazania, o którym mówimy, pożądanie ma wydźwięk negatywny. Ale jeśli zmienimy „obiekt pożądania” z „żony bliźniego swego” na „swoją żonę”, to pożądanie chyba przestaje być czymś złym?
Wtedy staje się nawet cnotą. W średniowieczu wiele kontrowersji wiązało się z tym, czy współżycie w małżeństwie jest dobre. Pewne koncepcje głosiły, że Pan Bóg dopuszcza współżycie tylko po to, by ród ludzki się rozwijał, podczas gdy św. Tomasz powiedział temu wyraźne: „nie!”. Współżycie w małżeństwie nie jest grzechem. Jest ono dobrym uczynkiem, a nawet czynem zasługującym.

Im lepiej współżyjemy w małżeństwie, tym bardziej zasługujemy na niebo?
Oczywiście!

Czy jeżeli prawdziwie kochamy, to będziemy pożądać tego, czego Bóg zakazuje?
Myślę, że to jest poza naszą dobrą lub złą wolą.

Wiara może być hamulcem, który pomaga radzić sobie z pożądaniem?
Wolałbym, by wiara była napędem.

Pomaga radzić sobie z pożądaniem?
Nie wiem.

Dlaczego Ksiądz nie wie?
Bo staram się nie pożądać.
Potrafi Ksiądz cieszyć się z „małych rzeczy”, drobiazgów dnia codziennego?
Kiedy jestem tak chory, to nie są dla mnie drobiazgi. To są wydarzenia.

„…ani żadnej rzeczy, która jego jest” to kontynuacja przykazania, które rozpoczyna się od słów: „nie pożądaj…”. Czy my dzisiaj „obrastamy” w rzeczy, koncentrujemy się bardziej na tym, by mieć niż być?
Tak sądzę. Nawet my, którzy uważamy się za przyzwoitych, siedzimy gdzieś, patrzymy na coś ładnego i mamy taką pokusę: a może by tak skubnąć?

W Księdze Koheleta napisane jest, że wszystko to marność nad marnościami. Skoro tak, to dlaczego nam ta „marność” smakuje?
Przecież kiedy sięgamy po coś, co jest obiektem naszego pożądania, to nie wydaje nam się wcale, że to jest marność, tylko widzimy w tym ogromną wartość.

O co w życiu zabiegać nie warto?
O długie życie, o zaszczyty, o pozycję… Ważny jest odpowiedni dystans i odpowiednia perspektywa.

Trzeba sobie uświadomić, kim jestem, jaki jest sens mojego życia, a potem zmusić się, by nadmiar rozdać innym

„…która jego jest”. Dlaczego to, co należy do innych, bardzo często wydaje nam się atrakcyjniejsze od tego, co jest naszą własnością? Dlaczego pożądamy tego, co cudze, a swego nie doceniamy?
Ogródek sąsiada będzie zawsze bardziej zielony… Dlaczego tak jest? To po prostu najbardziej podły z grzechów, czyli zazdrość. Zazdrość, która niczego nam nie daje, a jeszcze bardziej wprowadza nas w niepokój.

Czy zamiast koncentrować się na tym, co mają inni, nie lepiej skupić się na tym, co nasze - co osiągnęliśmy i co jeszcze osiągnąć możemy?
I pomnożyć, i rozdać - zdecydowanie!

Jak dojść do takiego właściwego myślenia?
Trzeba sobie uświadomić, gdzie jestem, kim jestem, jaki jest sens mojego życia, a potem spróbować zmusić się (bo to często nie jest proste) do tego, by ewentualny nadmiar, który mam, a nawet niedomiar, rozdać innym ludziom w sposób wolny i niekrępujący mnie.

Inni dostaną to, co rozdamy. A co my dostaniemy w zamian?
Podzielimy się z tymi, którzy potrzebują… Będziemy wolni od tych rzeczy.

W życiu, we wszystkim ważna jest równowaga. Co służy zachowaniu równowagi pomiędzy „być” a „mieć”?
My doskonale czujemy, kiedy zachowujemy równowagę, a kiedy jesteśmy kompletnie wystrzeleni w kosmos. Utrzymaniu równowagi służy stan łaski uświęcającej, szukanie dobrej harmonii (nie myślę tu o buddyzmie), sklejenie z sobą i niedemonizowanie żadnej ze sfer - ani psychicznej, ani duchowej.

***

ks. Jan Kaczkowski, Katarzyna Szkarpetowska, „Dekalog księdza Jana Kaczkowskiego”, wydawnictwo WAM, Kraków 2017

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: O miłości do rodziców i pożądaniu. Dekalog księdza Jana Kaczkowskiego [FRAGMENT KSIĄŻKI] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anka34

Ksiądz Jan zawsze podkreślał jak ważne jest poszanowanie godności drugiego człowieka, bez względu na to kim jest i w jakiej sytuacji życiowej się znajduje.

A
Adam W

Ksiądz Jan pokazał czym jest walka i hart ducha. Niezwykle ujmujące słowa. Dla wielu osób może być autorytetem. Pokój i dobro!

J
JK

Każda rozmowa z księdzem Janem jest dla mnie piękną, mądrą i pouczającą lekcją życia tego prawdziwego a nie tylko na niby. Szczęść Boże!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3