Odkrywcy świata, którego już nie ma

Katarzyna Kojzar
Leszek Mazan i Mieczysław Czuma. W środku ich książka, o której rozmawiamy
Leszek Mazan i Mieczysław Czuma. W środku ich książka, o której rozmawiamy Andrzej Banas
Udostępnij:
Nasze krakowsko-żydowskie kalendarium zaczynamy w wieku X, a kończymy w roku 2015. Nasza historia ma tysiąc lat i wciąż trwa - mówią Mieczysław Czuma i Leszek Mazan

Kiedy czytałam „Tate, jedziemy do Krakowa” miałam wrażenie, że przenoszę się do zupełnie innego, zapomnianego świata. Zabierają Panowie czytelników w niezwykłą podróż.
Czuma: My sami dla siebie odkrywaliśmy Kraków, którego już nie ma. Nasze pokolenie zna go z opowieści ludzi starszych, ze sztuki, z filmu, z literatury. Pobudzała nas ciekawość poznania zaginionej atmosfery. Jesteśmy twórcami krakauerologii, czyli nauki o wyższości Krakowa nad resztą świata i nie wyobrażaliśmy sobie, żeby brakło w niej tego żydowskiego elementu miasta. A przecież to tysiąc lat historii! Proszę pamiętać, pierwsza gmina żydowska powstała tutaj właśnie tysiąc lat temu.

Mazan: Odnosiłem wrażenie, że ten obraz świata żydowskiego, który do tej pory otrzymywaliśmy, nie był do końca prawdziwy. Czuć go trochę „cepelią”. To jedna sprawa. A druga - fascynujące jest to, ile oni nam przekazali ze swojej kultury, a ile my im. Pierwszy przykład z brzegu: nie dalej jak wczoraj odkryłem, że arcypolska piosenka biesiadna „Więc pijmy wino szwoleżerowie” jest piosenką żydowską.

Co było dla Panów największym zaskoczeniem?

Czuma: Krakowski Kazimierz. On wciąż próbuje odnaleźć swoje korzenie, w formie trochę cepeliowskiej, ale dobrze, że to robi. Pamiętajmy, że Kazimierz, obok weneckiej wyspy Guidecca, obok praskiego Józefowa, był największym skupiskiem żydowskim w Europie. Dlaczego? Podczas wyganiania Żydów z innych części Europy, oni osiadali w Krakowie. Była to stolica państwa Jagiellonów, rozpiętego między morzem Bałtyckim a Czarnym, tutaj Żydzi dobrze się czuli i dlatego chętnie przyjeżdżali. Tutaj działał Mosze Isserles, Remu, który doprowadził do ujednolicenia praw Żydów sefardyjskich, czyli europejskich i aszkenazyjskich, czyli afrykańskich. Idąc dalej - rabin Izaak Meisels, wybitny krakowski przemysłowiec, patriota, człowiek, który wspomagał Wiosnę Ludów i został potem rabinem Warszawy. Jednak do końca tytułował się jako „rabin Krakowa, chwilowo w Warszawie”. To podkreśla, jaką rangę miał Kazimierz i Kraków w tradycji żydowskiej. To ma odbicie również w literaturze - Rafael Scharf, znakomity pisarz, pisał o Krakowie, że to jedyne miejsce w Polsce, gdzie ulica Meiselsa przecina się z ulicą Bożego Ciała. Miał zresztą też inną sentencję, że antysemityzm to „choroba Polaków, na którą umierają Żydzi”. Podkreślał też, że mamy tutaj ogromną liczbę ulic o nazwach pochodzących z Biblii - Izaaka, Estery itd. To odkrywanie smaczków Krakowa i Kazimierza z czasów żydowskich było fascynujące i zaskakujące.

Mazan: Teraz w każdym zakątku Krakowa widzimy ślady tradycji żydowskiej. Na przykład park Jordana. To tutaj odbywały się pierwsze spotkania młodych chłopaków różnych narodowości, którzy założyli klub Cracovia. Tutaj działały żydowskie kluby Makkabi i Jutrzenka. Niestety, nie mają miejsca w naszej pamięci. Owszem, kibice Cracovii piszą na murach „Cracovia pany, naród wybrany”, ale nie mają pojęcia, o czym piszą!

Rafael Scharf pisał: Kraków to jedyne miejsce w Polsce, gdzie ulica Meiselsa przecina się z ulicą Bożego Ciała

Ale Żydzi mieli swój udział nie tylko w sporcie.

Czuma: Oczywiście, że nie tylko! Weźmy słynny krakowski bajgiel, który robi karierę za oceanem. To jest produkt żydowski. Było w Krakowie rozporządzenie, że każda Żydówka po urodzeniu dziecka będzie dostawała bajgle, dopóki pociecha nie skończy dwóch lat.

Poza tym Żydzi mieli ogromny udział w literaturze, sztuce, życiu społecznym - wielu z nich było znakomitymi lekarzami, prawnikami. To jest część kultury naszego Krakowa.

„Tate - jedziemy do Krakowa” . To przecież cytat ze „Skrzypka na dachu”....

Mazan: Te słowa wypowiada Chava, jedna z bohaterek musicalu, podczas ewakuacji Żydów z Antewki w Rosji. Skąd ona, tam, w tej małej cesarskiej wsi, wiedziała o Krakowie? Zaczęliśmy odnajdywać polskie korzenie twórców „Skrzypka…” . Na przykład Molly Picon, najsłynniejsza żydowska aktorka amerykańska, miała męża Jaluba Kalicha, który urodził się w Nowym Sączu przy Rynku 3. Zupełnie jak ja. Takie odkrycia sprawiają radość.

Czuma: Molly Picon występowała w krakowskim klubie Szmatka i prawdopodobnie ona przeniosła motyw Krakowa do musicalu. Ale jeśli już jesteśmy przy kwestii „Tate - jedziemy do Krakowa” - nie chcieliśmy, żeby ta książka była pomnikowa. Ona jest zabarwiona lekkim, żydowskim humorem.

Mazan: Staraliśmy się znajdować smaczki, ciekawostki, a nie oklepane anegdoty. Ułożyliśmy ją w formie kalendarium, wyciągając fakty, które dla wielkich historyków są nieważne, ale dla zrozumienia procesu integracji (nie asymilacji, wyrzućmy to słowo!) obu narodów istotne. Staraliśmy się uczciwie pokazać racje obu stron. Pokazujemy, że nie tylko były antyżydowskie pogromy, ale też coś, co je wywołało.

Czuma: Nie ukrywamy trudnych sytuacji - jak ta, kiedy siostry Radwańskie rozgrywały turniej w Tel Avivie i zostały tam obrzucone obelgami. O tym też piszemy, bo taka jest rzeczywistość. Żeby nasze dwa narody z sobą rozmawiały, muszą otwarcie mówić o trudnych sprawach.

Mazan: Właśnie, historia naszych relacji ma wiele czarnych kart. Nawet prof. Franciszek Ziejka pisze we wstępie do książki: „Wśród odbiorców znajdą się na pewno tacy, którzy po raz pierwszy dowiedzą się o organizowanych w Krakowie, głównie przez uczniów i studentów, antyżydowskich pogromach”. Zaskakujące jest to, jak nasze kultury się przenikały, żeby za chwilę wzajemnie z sobą walczyć.

Czuma: Jednak, mimo wszystko, trzeba powtórzyć za Mosze Isserlesem, że Polska była rajem dla Żydów - u nas oczywiście były konflikty, pogromy, ale nie na taką skalę, jak gdzie indziej. To w Europie toczyły się prawdziwe wojny religijne. Choć tych konfliktów polsko-żydowskich rzeczywiście można wymienić sporo. Pierwszym miejscem ich zasiedlenia w Krakowie była ul. Szeroka, czyli dziś Jagiellońska, i Żydowska - czyli obecna św. Anny. Tam powstało Collegium Maius. Żydzi przenieśli się na ulicę Szpiglasowską, czyli św. Tomasza, żeby nie wywoływać konfliktów ze studentami.

Skoro mieszkali w centrum Krakowa, to dlaczego nagle Kazimierz stał się ich miejscem?

Czuma: Mieszczaństwo w XV wieku wywołało pożar, z powodów konkurencyjnych - bało się, że żydowscy handlarze im zagrożą. Winą obciążono oczywiście Żydów. W ramach kary król Olbracht przeniósł ich na Kazimierz. To było normalne polskie miasto, założone przez Kazimierza Wielkiego. Jednak od tamtej pory zaczęło się rozwijać jako żydowskie.

Panowie nie boją się trudnych tematów. W Polakach takie fakty wywołują agresję. Skąd w nas niechęć wobec prawdy?

Mazan: Bo wciąż nie rozliczyliśmy się z historią.

Czuma: Prawdą jest, że nie mamy czystego sumienia, ale także wiele rzeczy się nam niesłusznie przypisuje. Ale to, o co pani pyta, to reakcja powojennego pokolenia. Po wojnie staliśmy się jednolitym etnicznie społeczeństwem. Przedtem byliśmy państwem wieloetnicznym, musieliśmy integrować się z innymi narodowościami. A po wojnie Polska została państwem etnicznym, zadufanym, zamkniętym. Może to jest odpowiedź na pani pytanie.

Mówią Panowie, że żydowskie wycieczki zwiedzają u nas jedynie getto i cmentarze. Czym dla nich jest dziś nasz kraj?

Czuma: Polska nie może być pomnikiem czy cmentarzem! Olbrzymia część naszej wspólnej historii odbywała się tutaj. Żydzi nie mogą wymazać tego fragmentu, bo tutaj żyli przedstawiciele kultury, reformatorzy, tutaj toczyło się bogate życie żydowskie.

***
O książce
"Tate, jedziemy do Krakowa” to najnowsza książka dwóch krakauerów - Mieczysława Czumy i Leszka Mazana. Wydawnictwo Anabasis, 2015.
Książka przedstawia proces przenikania się kultur, obyczajów, tradycji itp. Przypomina przykłady obecności Żydów w krakowskim życiu kulturalnym, społecznym, nauce i sporcie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gniewko_syn_ryba
Odkrył mianowicie niedawno, że Polska nigdy nie graniczyła z Węgrami... ;)))))))))))))))))))))
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie