sportowy24
    Pjongczang 2018. Łyżwiarka szybka z Zakopanego Magdalena...

    Pjongczang 2018. Łyżwiarka szybka z Zakopanego Magdalena Czyszczoń gotowa na olimpijski debiut

    Zdjęcie autora materiału
    Artur Bogacki

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Pjongczang 2018. Łyżwiarka szybka z Zakopanego Magdalena Czyszczoń gotowa na olimpijski debiut
    1/6

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Adam Guz

    Łyżwiarstwo szybkie. Niespełna 23-letnia panczenistka z Zakopanego Magdalena Czyszczoń wywalczyła kwalifikację na igrzyska w Pjongczangu. Na olimpijskim torze w Korei Płd. wystartuje w biegu masowym. To będzie jej debiut w imprezie tej rangi.
    - To wspaniała nagroda za pracę, jaką w ostatnich latach wykonałam. Dla sportowca możliwość występu na igrzyskach to największe wyróżnienie - mówi Czyszczoń.

    Zawodniczka, reprezentująca obecnie AZS AWF Katowice, jest wychowanką SNPTT 1907 Zakopane. Na łyżwach zaczęła jeździć jako dziecko, za namową mamy, a już w "zerówce" ścigała się w szkolnej lidze. Chcąc rozwijać sportową pasję, wybrała naukę w SMS w Zakopanem. Okazało się, że wyczynowe uprawianie łyżwiarstwa szybkiego jest tym, co chce robić w życiu.

    - Miałam dobre rezultaty w gimnazjum, więc chciałam kontynuować treningi, poszłam do liceum przy SMS. Gdy dowiedziałem się, że będzie poszerzona kadra kobiet u trenera Krzysztofa Niedźwiedzkiego i powstanie grupa młodzieżowa, zdecydowałam, że spróbuje, powalczę o miejsce w reprezentacji. Dałam sobie cztery lata - mówi. - Nie było lekko, bo przez dwa sezony zawsze czegoś mi brakowało do starszych koleżanek i żeby uzyskać limit czasowy na Puchar Świata. Udało mi się dopiero w 2016 roku (w styczniu - przyp.), wystartowałam w Stavanger. To było dużym bodźcem. Następny sezon przepracowałam bardzo dobrze, wywalczyłam kwalifikację na kolejne Puchary Świata. W tym czasie podjęłam również współpracę z trenerem mentalnym Dawidem Piątkowskim, dzięki niemu mogłam bardziej zapanować nad tym, co dzieję się w mojej głowie.

    Głównym zadaniem na bieżący sezon było oczywiście uzyskanie olimpijskiej przepustki. Udało się to osiągnąć, choć nie wszystko poszło tak, jak planowała zawodniczka.

    - Oprócz biegu masowego, celem było 3 i 5 kilometrów - przyznaje. - Sport jest nieprzewidywalny. Czasem, gdy za bardzo się chcę, to nie wychodzi. Widocznie tak miało być, że powiodło mi się w biegu masowym - mówi Czyszczoń, która w tej konkurencji startuje dopiero od poprzedniego sezonu.

    Kwalifikację zakopianka zapewniła sobie w nietypowych okolicznościach. W pierwszym PŚ, na którym rozgrywany był bieg masowy, w Heerenveen, w półfinale zajęła 2. miejsce i awansowała do finału. W nim miała pecha.

    -Jeśli dobrze pamiętam, było chyba pięć kółek do mety, gdy zostałam wypchnięta z peletonu przez rywalkę (Dunkę Elenę Moeller Rigas - przyp.). Upadłam, a ona została później zdyskwalifikowana. Byłam ogromnie niezadowolona, bo czułam się dobrze i bieg mógł się różnie skończyć. Podniosłam się i dojechałam do mety (15. miejsce - przyp.), z czego się bardzo cieszę, bo ten bieg z upadkiem dał mi igrzyska. Jak się później okazało, dzięki zdobytym punktom wywalczyłam kwalifikację. Później moja taktyka już się nie sprawdziła - opisuje Czyszczoń.

    To nie jest łatwa konkurencja, są nieprzewidywalne sytuacje, dzieją się niesamowite rzeczy

    W następnych zawodach PŚ Czyszczoń nie dostała się do finału, ale na olimpijskiej liście rankingowej znalazła się wystarczająco wysoko. Walcząc z najlepszymi, zyskała też cenne doświadczenie, które w tej konkurencji jest ogromnie ważne.
    W biegu masowym nie ma "klasycznych" wyścigów w parach, wszyscy uczestnicy ruszają równocześnie. Po 4., 8. i 12. z 16 okrążeń (łącznie 6,4 km) najlepsza trójka zdobywa punkty, które brane są pod uwagę przy ustalaniu końcowej kolejności, ale tylko od 4. miejsca. Medale dostaje najlepsza trójka na mecie.

    - Końcówka jest bardzo ważna. Do tej pory wygrywały sprinterki i dziewczyny specjalizujące się w średnich dystansach, które wytrzymają 16 okrążeń, a na finiszu mają mocniejszą i szybszą nogę. Ja nie jestem zawodniczką, która specjalizuje się w sprincie, wydolnościowo mam predyspozycję bardziej do długich dystansów. Jeśli złapię swoje tempo, to mogę dobrze pojechać - mówi.
    Dochodzi też kwestia taktyki. Jak mówi Czyszczoń, czasem uciekają grupki, a był też przypadek, gdy jedna zawodniczka finiszowała daleko przed resztą - Włoszka Francesca Lollobrigida w PŚ w Salt Lake City. Jednak wszelkie założenia mogą przestać się liczyć, jeśli przytrafi się upadek, nawet nie z własnej winy.

    - To nie jest łatwa konkurencja, są nieprzewidywalne sytuacje, dzieją się niesamowite rzeczy. Trzeba jechać ostrożnie, mieć oczy dookoła głowy. Na igrzyskach każdy marzy o medalu i będzie o niego walczył. Muszę dobrze przeanalizować, jaką wybrać taktykę - mówi zakopianka.

    Czyszczoń stać na dobry wynik. W styczniowych mistrzostwach Europy w Kołomnie pod Moskwą zajęła 6. miejsce (to jeden z najlepszych rezultatów Polaków w tej imprezie). Jak mówi, na IO w Pjongczangu nie wyznacza sobie planu wynikowego. Tym bardziej, że do samego startu ma jeszcze sporo czasu, bieg masowy (półfinał i finał) zaplanowany jest na ostatni dzień łyżwiarskiej rywalizacji - 24 lutego.

    - Wiadomo, że więcej ludzi będzie na nas patrzeć, bo to igrzyska. Nie chcę wywierać na sobie dodatkowej presji, to nie jest dobre. Po prostu zamierzam pojechać najlepiej, jak potrafię, dać z siebie sto procent. Dla mnie już sama obecność w takim gronie i możliwość rywalizacji z najlepszymi na świecie jest wyróżnieniem - mówi.

    W wolnym czasie zawodniczka chętnie rysuje. - Po przerwie wróciłem do tego, to mnie uspokaja i daje radość - mówi. - Rysuję, co przyjdzie do głowy, portrety, ostatnio jakieś scenki, postacie. Próbowałam narysować łyżwiarzy, ale w tym muszę jeszcze dojść do wprawy - śmieje się.




    Adam Małysz, dyrektor PZN:




    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bóg nie pomaga na igrzyskach

    s.Kinga (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Magdalena zbyt mocno zawierzyła Bogu - tymczasem jak się nie ma formy ani umiejętności na odpowiednim poziomie to na nic odwołanie do bóstw - jakie by ne nie były. Czas zając się solidnym...rozwiń całość

    Magdalena zbyt mocno zawierzyła Bogu - tymczasem jak się nie ma formy ani umiejętności na odpowiednim poziomie to na nic odwołanie do bóstw - jakie by ne nie były. Czas zając się solidnym treningiem i zawierzyć raczej trenerom. Bóg bowiem uznał że nieuczciwe byłoby wspieranie w zawodach tych którzy tylko na niego liczą - rywalizacja ma być równa dla wszystkich bez korzystania z mocy tajemnych. zwiń

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Polecamy

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Gazety Krakowskiej

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Gazety Krakowskiej

    Szukamy maluchów na okładkę

    Szukamy maluchów na okładkę "Gazety Krakowskiej" [GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE]

    SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych!

    SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych!

    Od królowej przedmieścia do globalnego koncernu

    Od królowej przedmieścia do globalnego koncernu