Podhale. Bacowanie i pasterstwo na liście niematerialnego dziedzictwa narodowego? Żeby bacówka była dla bacy, a nie dla świecidełek

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Górale spod Giewontu chcą wpisać „Bacowanie jako praktyki wypasu owiec” na krajową listę niematerialnego dziedzictwa narodowego. W ten sposób chcą jeszcze mocniej chronić kulturę pasterską, z której wywodzi się kultura góralska.

FLESZ - Rynek pracy odporny na pandemię

Trwają właśnie prace nad wnioskiem, który w tej sprawie zostanie skierowany do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

– mówi Andrzej Gąsienica-Makowski z Towarzystwa Produktu Górskiego, który przygotowuje taki wniosek.

Głównym celem tego wniosku jest – jak mówi Gąsienica-Makowski – pokazanie pasterstwa od strony kulturowej. - By pokazać, że bacówka to nie miejsce, gdzie sprzedawane jest wszystko, co jest związane z Zakopanem i górami. Tylko jako miejsce, gdzie jest ser, gdzie pracuje baca, gdzie podtrzymywane są tradycje i praktyki pasterskie – mówi.

Dodaje on, że obecnie nazwa bacówka rozlewa się po Podhalu na wszelkiego rodzaju punkty handlowe. - Są miejsca nazywane bacówkami, gdzie sprzedawane są nie tylko sery, ale i rozmaite świecidełka, a bacy nigdy tam nie było. Tak nie powinno być, te miejsca powinny zmienić nazwę – mówi Andrzej Gąsienica-Makowski.

Jego zdaniem wpisanie na listę niematerialnego dziedzictwa narodowego pomoże chronić tradycję pasterstwa i bacowania na Podhalu. - To pokaże tą tradycję, będzie jej promowaniem. Ludzie będą poszukiwać prawdziwej bacówki, by nie tylko kupić sery, ale zobaczyć jak to bacowanie wygląda, jak ta tradycja wygląda – mówi Andrzej Gąsienica-Makowski.

Tradycja pasterstwa nieodzownie wiąże się z tradycją góralską. Ta druga wyrasta właściwie z pasterstwa. - To właśnie pasterstwo było dawniej głównym źródłem życia codziennego w górach, wokół tego życie się toczyło. Było zresztą słynne powiedzenie „kto ma owce, ten ma co chce”. Z tego wyrastali nasi pradziadowie. I powinniśmy o to dbać i chronić, by komuś w przyszłości nie przyszło do głowy zawłaszczyć tego i mówiąc kolokwialnie zrobić na tym biznes - mówi Helena Buńda z Tatrzańskiej Agencji Rozwoju, Promocji i Kultury w Zakopanem.

Marek Kot z Tatrzańskiego Parku Narodowego dodaje, że ta sięgająca setek lat wstecz tradycja to integralna część nie tylko Podhala, ale i Tatr. - Z pasterstwa wywodzi się wiele nazw w Tatrach, to co widzimy i słyszymy, ten kosor, dzwonki, przyśpiewki pasterskie, to wszystko jest częścią tradycji i powoduje, że Tatry są jakie są – mówi przyrodnik.

Pod wnioskiem mają popisać się także inne organizacji i stowarzyszenia spod Tatr, w tym także Związek Podhalan.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie