Podhale jest w kryzysie i nie umie z niego wyjść

Maciej Zubek
III liga piłkarska. Pucharowa przegrana z czwartoligowcem i wysoka ligowa porażka z Garbarnią pogłębiły kryzys w szeregach Podhala Nowy Targ.

W rozgrywkach Pucharu Polski na szczeblu Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej, nowotarżanie, którzy bronili tytułu, odpadli z dalszej rywalizacji po ćwierćfinałowej przegranej w bardzo marnym stylu, 1:3 z Watrą Białka Tatrzańska.

Trener Podhala Dariusz Siekliński zaraz po zakończeniu meczu starał się nie przywiązywać większej wagi do jego wyniku i faktu odpadnięcia z pucharu, podkreślając że priorytetem będzie ligowy mecz na swoim boisku z Garbarnią. Miało to być spotkanie z gatunku tych na przełamanie. Nowotarżanie wreszcie chcieli zainkasować przed własną publicznością jakiekolwiek punkty, gdyż ostatni raz sztuka ta udała się im 12 listopada ubiegłego roku.

Szkoleniowiec mocno zaskoczył wyjściową jedenastką. Pojawili się w niej m.in. dawno niewidziani Mateusz Hreśka (jeden z najsłabszych zawodników pucharowego meczu w Białce Tatrzańskiej) i Wojciech Kobylarczyk. Na ławce rezerwowych z kolei usiedli m.in. najlepszy strzelec zespołu Taras Jaworski i jeden z liderów drugiej linii Adrian Ligienza. I pierwsza połowa dawała powody do optymizmu. Nowotarżanie nie tylko prowadzili (1:0), ale też w niczym nie ustępowali aspirującym do awansu zawodnikom Garbarni. Niestety, po przerwie już obraz gry radykalnie się zmienił. Gospodarze dali się zdominować rywalom i w efekcie przegrali to starcie 1:5. Trener Siekliński jasno dał do zrozumienia kogo obarcza winą za tę porażkę.

- Pierwsza połowa z pięcioma młodzieżowcami była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Prowadziliśmy i wiedzieliśmy co chcemy, co mamy grać. Musieliśmy dokonać jednak wymuszonych zmian i nowi zawodnicy zostali asystentami przy bramkach gości. Doświadczeni zawodnicy popełnili kardynalne błędy - podkreślał opiekun Podhala.

Przegrana z Garbarnią była już czwartą z rzędu ligową porażką nowotarżan, którzy są jedną z najsłabszych drużyn w rundzie wiosennej. W 11 meczach wywalczyli 10 punktów. Pozycja zespołu osłabła, bowiem przewaga nad strefą spadkową stopniała. Trener Siekliński zapytany, czy po takiej serii niepowodzeń rozważa rezygnację z pełnionej funkcji, odpowiedział: - Nie, na gorąco nie myślę o dymisji.

Także zarząd klubu na razie wstrzymuje się z decyzjami dotyczącymi zmian w sztabie szkoleniowym.

Wideo

Materiał oryginalny: Podhale jest w kryzysie i nie umie z niego wyjść - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie