Potomkowie posłów Sejmu Wielkiego chcą mieć wpływ na losy Polski

Marek Bartosik
Andrzej Banaś
Ówczesna Polska była normalnym, zróżnicowanym politycznie krajem. Tyle że politycy jednak potrafili się dogadać - mówi Marek Jerzy Minakowski, założyciel i prezes Stowarzyszenia Potomków Sejmu Wielkiego w rozmowie z Markiem Bartosikiem

Czy swoje pokrewieństwo z uczestnikiem Sejmu Czteroletniego Pan odkrył, czy został Pan w świadomości tego wychowany?
Odkryłem. Moja rodzina w latach 50. przeniosła się z Warszawy do Olsztyna, niedługo po tym jak brat dziadka został rozstrzelany w więzieniu przy Rakowieckiej za rzekomą współpracę z wywiadem brytyjskim. Dziadek robił doktorat z biochemii na Uniwersytecie Warszawskim. W tej atmosferze skorzystał z możliwości rozpoczęcia pracy na uczelni w Olsztynie, z dala od centrum wydarzeń, ale też korzeni. Wiedziałem, że moja babcia miała pochodzenie szlacheckie. Dużo później, gdy miałem jakieś 15 lat, ojciec, który był bibliotekarzem, przyniósł do domu kolejny zeszyt Polskiego Słownika Biograficznego. Tam pojawiło się nazwisko panieńskie babci. "Tak, tak. Kiedy byłam mała, to mi o nim mówili" - wspominała babcia, ale żadnych szczegółów o Józefie Radzickim nie pamiętała.

Kim więc był ten Pański mityczny przodek.
Teraz wiem, na podstawie dokumentów odnalezionych w archiwach, że praprapradziadek mojej babci był podkomorzym zakroczymskim, posłem na Sejm Czteroletni z tej ziemi i członkiem deputacji, która układała tekst konstytucji. Na każdym faksymile Konstytucji 3 maja jest jego podpis. Był działaczem politycznym, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, powiatowego szczebla. Pamiętnikarze wspominają z drugiej strony, że jego teść, kasztelan płocki objął to stanowisko, bo jako sędzia w trybunale poszedł na rękę Czartoryskim, skazując kogoś w sposób nie do końca uzasadniony za obrazę stanu. Ja znalazłem w Krakowie, w Bibliotece Czartoryskich, relację Radzickiego zdawaną Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu, o tym jak na królewskie polecenie zakładał na ziemi zakroczymskiej konfederację targowicką. Już w rok po uchwaleniu Konstytucji 3 maja! Życie polityczne toczyło się podobnie jak teraz: zmieniały się sojusze, alianse.

Od tego odkrycia zmieniło się Pańskie życie?
W dzieciństwie interesowałem się fizyka i chemią. Naukami humanistycznymi głęboko pogardzałem. Po tym odkryciu najpierw uświadomiłem sobie, że zupełnie dotąd mi obcy uczestnicy wydarzeń, o których uczyłem się w szkole czy literaci, których wiersze czytałem, są mi tak naprawdę bliscy, bo dzieli nas zaledwie kilkadziesiąt osób. Ich potomków, a moich przodków. Każda z tych osób była efektem bliskości i seksu uprawianego przez wcześniejsze pokolenia. Na przykład z Zygmuntem Krasińskim łączy mnie nieco ponad 20 pradziadków, wujków, ciotek itp. Ten poeta przestał być dla mnie osobą abstrakcyjną, jak Indianie z Dzikiego Zachodu, stał się członkiem rodziny, osobą, z którą mogę się utożsamiać. W liceum zainteresowałem się humanistyką, potem zrobiłem doktorat z filozofii. Intensywnie zająłem się genealogią, rozbudowałem swoją wiedzę o rodzinie, Józefie Radzickim. Doszukałem się też kilkuset jego przodków, aż do XII wieku. Potem zacząłem pracę w Onecie, ale w roku 2001 postanowiłem zająć się ponownie, lecz już poważnie genealogią, nie tylko swojej rodziny.

Wasze Stowarzyszenie Potomków Sejmu Wielkiego powstało na 215. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja. Dlaczego tak późno?
W pewnym momencie stwierdziłem, że Sejm Wielki to ciekawy kawałek historii i warto zająć się nim dokładniej. Potraktowałem posłów na ten sejm jak Amerykanie traktują ojców-założycieli USA. Wy- chodząc z założenia, że byli założycielami współczesnej Polski, postanowiłem sprawdzić, czy ich potomkowie żyją. Gdy udało mi się odnaleźć kilka pierwszych tysięcy, okazało się, że można założyć stowarzyszenie, które będzie żywym pomnikiem tamtej historii.

Ale co pomogło w odnajdywaniu tych ludzi?
Moją pracę zacząłem w epoce papierowej. Spisywałem genealogie z dokumentów, starych książek - na maszynie do pisania. Odnalezienie i zebranie informacji o XX-wiecznych potomkach nie udałoby się jednak bez Internetu, bo w okresie międzywojennym genealogicznych wydawnictw było dużo mniej niż dawniej, a później niemal zupełnie przestały się pojawiać. Jestem człowiekiem Internetu, żyję z sieci i w niej. Umiem się w niej poruszać. Docieram więc do przodków posłów Sejmu Wielkiego żyjących na Nowej Zelandii czy w Australii.

Konstytucję uchwalały 483 osoby. Potomków ilu z nich udało się odnaleźć?
Do stowarzyszenia należą potomkowie połowy uczestników Sejmu Wielkiego, a z potomkami kolejnych 109 posłów i senatorów utrzymuję kontakt e-mailowy. Jedynie o żyjących rodzinach 140 posłów nie mam informacji.

Jak ludzie reagują na wiadomość, że ich przodkowie uchwalali Konstytucję 3 maja?
Bardzo wiele osób, zwłaszcza z rodzin o nazwiskach historycznych i arystokratycznych, wie to od zawsze. Dla wielu potomków pochodzenia szlacheckiego często jest to już niespodzianka. Dowiadują się, gdy wpisują swoje nazwisko do wyszukiwarki i przypadkowo natrafiają na moją stronę sejm-wielki. pl. Najpierw są zaskoczeni, a potem do tej wiedzy się przyzwyczajają i sądzą, że mieli ją od zawsze, wynajdują w pamięci rodzinnej ślady, które o tym świadczyły, a kiedyś nikt nie docenił ich wagi.

Da się znaleźć coś, co was potomków Sejmu Wielkiego dzisiaj łączy?
Członków stowarzyszenia łączy sposób rozumienia patriotyzmu, ale poglądy polityczne mamy tak różnorodne jak tylko można to sobie wyobrazić. Jeśli chodzi o pozycję społeczną, to są wśród nas prezesi wielkich firm, ale i robotnicy. Religijnie mamy wojujących ateistów i konserwatywnych katolików. Chcieliśmy od początku zebrać w stowarzyszeniu potomków wszystkich stronnictw, jakie istniały w Sejmie Wielkim, a więc i reformatorów, i ich przeciwników. Ówczesna Polska była normalnym, zróżnicowanym politycznie krajem. Tyle że politycy jednak potrafili się dogadać.

Czym stowarzyszenie przede wszystkim się zajmuje?
Dla mnie najważniejsze jest, by było namacalnym dowodem ciągłości historii Polski od XVIII wieku. Z praktycznych przedsięwzięć, to organizujemy coroczny konkurs dla uczniów szkół średnich o Sejmie Wielkim. Stowarzyszenie patronuje mojej pracy genealogicznej. Co miesiąc udaje się odnaleźć kolejny tysiąc osób z rodzin potomków Sejmu Wielkiego. Łącznie nasza baza obejmuje 80 tysięcy osób.

Które z postanowień Konstytucji 3 maja są dla Pana osobiście najważniejsze?
Z treścią konstytucji nie utożsamiam się wprost. Była pisana na potrzeby i możliwości Polski sprzed ponad 200 lat. Straciła aktualność, ale jej uchwalenie było wielkim wydarzeniem. Ważniejszy od samej konstytucji jest dla mnie dokument, który można nazwać pierwszą poprawką do konstytucji, czyli "Akt zaręczenia wzajemnego Obojga Narodów" uchwalony 20 października 1791 roku pod presją posłów litewskich, którzy odebrali konstytucję jako zamach na suwerenność Wielkiego Księstwa. Ta "poprawka" wygląda jak dzisiejsze traktaty europejskie, określające procedury współpracy państw. Dowodzi dojrzałości tamtego społeczeństwa i może być traktowana jako prekursorska w stosunku do idei i regulacji dzisiejszej Unii Europejskiej. Ważny jest też dla mnie akt zawiązujący konfederację, a więc uniemożliwiający stosowanie liberum veto podczas obrad Sejmu Wielkiego. Zawiązujący konfederację ślubowali, że zebrali się "... nie innym tchnący duchem jako tylko gorącego żądania najdokładniejszego ubezpieczenia i ulepszenia ojczyzny naszej". I tego bym życzył dzisiejszym politykom.

- A Pana, choćby przez pamięć o Józefie Radzickim, do polityki nie ciągnie?
- Chcę mieć wpływ na losy Polski. Wolę osiągać to jako myśliciel, który pomaga ludziom rozumieć rzeczywistość i historię, a nie jako członek firmy rządzącej, jakimi są dzisiaj partie polityczne. I jeszcze jedno... Mam znajomych wśród potomków Adama Ponińskiego, płatnego agenta ambasady rosyjskiej, skazanego przez Sejm Wielki na wygnanie. Mimo upływu dwóch stuleci, ciągle czują potrzebę tłumaczenia się za jego zdradę Polski. Chciałbym by współcześni politycy pamiętali o tym, co pomyślą o nich ich prapraprawnuki, gdzieś za 200 lat.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maciej
Zdobycie wiarygodnych informacji jest czasami szalenie trudne - wystarczy wejść na fora genealogiczne i zobaczyć z jakimi problemami się borykamy. Dla mnie działania p. Minakowskiego są bardzo pomocne między innymi dlatego, że wiele osób dosyła mu informacje o swoich rodzinach. Jeżeli Pan Jan ma pewne informacje o swojej rodzinie to bardzo Go proszę aby poinformował p. Minakowskiego co jest bzdurnego w bazie - na pewno zostanie poprawione. A dzięki temu może komuś to pomoże znaleźć informacje o losach swojej rodziny.
A z poglądami politycznymi p. Minakowskiego można się zgadzać lub nie (ja się nie zawsze zgadzam), ale praca merytoryczna to co innego. Za nią Go podziwiam i nie przenoszę polityki na inne sfery życia.
M
Maciej
Zdobycie wiarygodnych informacji jest czasami szalenie trudne - wystarczy wejść na fora genealogiczne i zobaczyć z jakimi problemami się borykamy. Dla mnie działania p. Minakowskiego są bardzo pomocne między innymi dlatego, że wiele osób dosyła mu informacje o swoich rodzinach. Jeżeli Pan Jan ma pewne informacje o swojej rodzinie to bardzo Go proszę aby poinformował p. Minakowskiego co jest bzdurnego w bazie - na pewno zostanie poprawione. A dzięki temu może komuś to pomoże znaleźć informacje o losach swojej rodziny.
A z poglądami politycznymi p. Minakowskiego można się zgadzać lub nie (ja się nie zawsze zgadzam), ale praca merytoryczna to co innego. Za nią Go podziwiam i nie przenoszę polityki na inne sfery życia.
J
Jan
Początkowo byłem zainteresowany pańskimi działaniami, lecz widzę że nie jest to hobby a raczej działania komercyjne, w historii np mojej rodziny u pana jest masa bzdurnych dat informacje szczątkowe i nie spójne zalatuje to wybitnie amatorszczyzną, a ostatnie pańskie wyczyny w dziedzinie polityki zrównały pana z klakierami tworzącymi wcześniejsze herbarze.Wesołej ZABAWY
J
Jerzy Augustyn Drozdowski
Gratuluję ogromu pracy genealogicznej oraz wydobycia z zapomnienia tych więzi.Imię posła Józef też nas łączy-
jak również okolice Zakroczymia.
j
jerzy Augustyn Drozdowski
Gratuluję ogromu pracy genealogicznej oraz wydobycia z zapomnienia tych więzi.Imię posła Józef też nas łączy-
jak również okolice Zakroczymia.
R
Rasta
o tak czekamy ale również działamy :) jak kazdy na swój sposob :) bardzo przyjemny artykuł pozdrawiam:)
P
P R K (Lubomirski)
Podziwiam Pana drogi kuzynie. Tak trzymaj.
Pozdrawiam i Szacunek.
Dodaj ogłoszenie