Powrót do szkół z nauczania online: nacisk na relacje, umiar w sprawdzianach

Małgorzata Mrowiec
Małgorzata Mrowiec
Wychodzimy z trzeciej fali pandemii koronawirusa, a więc - witaj, szkoło!
Wychodzimy z trzeciej fali pandemii koronawirusa, a więc - witaj, szkoło! Tomasz Hołod
Nadchodzi kolejny etap luzowania obostrzeń związanych z epidemią, w ramach którego m.in. zaczyna się powrót wszystkich uczniów do szkół. Sprzed komputerów wracają do swoich ławek starsze klasy podstawówek i uczniowie szkół średnich. Nie było ich od połowy października, więc wśród uczniów i rodziców pojawiły się obawy, że teraz nauczyciele zasypią te klasy sprawdzianami. Dyrektorzy krakowskich szkół uspokajają: zalecili nauczycielom umiar i zdrowy rozsądek, a niektórzy zdecydowali się nawet na "tydzień ulgi" bez tablicy i zeszytów, za to z dużą porcją ruchu i bycia razem.

FLESZ - Rząd przyspiesza luzowanie obostrzeń

Klasy 4-8 szkół podstawowych oraz uczniowie szkół średnich w najbliższy poniedziałek rozpoczynają naukę w systemie hybrydowym. Natomiast dwa tygodnie później, 31 maja, wszyscy uczniowie mają powrócić do nauki stacjonarnej.

Dzieci i młodzi ludzie z jednej strony są (przynajmniej duża ich część) stęsknieni za normalnością i za sobą. Ale też mają podejrzenie, że podczas stacjonarnej końcówki roku nauczyciele będą chcieli nadrobić zaległości z okresu zdalnego nauczania, a przede wszystkim sprawdzić na tradycyjnych kartkówkach i przez odpytywanie, czego uczniowie się nauczyli.

- Niektórzy rodzice zgłaszają obawy, żeby nie było przypadkiem "rzezi niewiniątek" - przyznaje Mariusz Graniczka, dyrektor XLIV Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie. Jednocześnie zaznacza, że od jesieni płyną od uczniów opinie, że chcieliby wrócić do szkoły. Jest więc przekonany, że cieszą się z tego powrotu i możliwości spotkania się znowu.

Dyrektor uspokaja też: - Napisałem komunikat do nauczycieli i będę pisał do uczniów, w tym duchu, że wszyscy cieszymy się, że się zobaczymy. Do nauczycieli zaapelowałem, żebyśmy zachowali umiar i zdrowy rozsądek w zadawaniu i sprawdzianach, żeby nie było szaleństwa kartkówek, szczególnie na początku, w tym pierwszym zetknięciu.

Do sal w XLIV LO wróci wkrótce 400 uczniów. Dyr. Graniczka pojedynczych kartkówek nie wyklucza, ale zwraca uwagę, by ich wyniki potraktować z dystansem. W jego szkole będzie teraz czas na normalną naukę, na poprawianie ocen, a także intensywne zajęcia sportowe na zewnątrz. Przerwy uczniowie mieliby spędzać na dziedzińcu szkolnym, może też część zajęć uda się przeprowadzić na zewnątrz.

Jeśli chodzi o wsparcie psychologiczne dla uczniów powracających po lockdownie, dyrektor zapewnia, że każdy z nauczycieli ma wystarczająco przygotowania pedagogicznego, są też pedagodzy szkolni. - Raczej nie ma potrzeby tworzenia aury, że nie wiadomo, co się będzie działo i że młodzież jest zdołowana tym, że wraca do szkoły. Myślę, że wręcz przeciwnie, widać to było po maturzystach, którzy z ochotą przychodzili na matury - nie mieliśmy przypadku, żeby któryś nie dotarł na egzamin - podkreśla Mariusz Graniczka.

A co z uczniami, którzy trafili na zdalne nauczanie tuż po rozpoczęciu nauki w nowej szkole i ledwo znają się z kolegami z klasy? - Myśmy akurat mieli szczęście i zdążyliśmy w pierwszej połowie września, przed lockdownem wyjechać na tzw. zieloną szkołę, kapitalny wyjazd integracyjny nad morze. Wszystkie cztery klasy pierwsze były tydzień ze sobą, wszyscy mogli się poznać. Ale oczywiście będziemy się temu przyglądać i na pewno ten czas, który został do końca roku, wykorzystamy, żeby mogli jak najwięcej być ze sobą - mówi dyr. Graniczka.

Przez pierwsze dwa tygodnie powracający do szkół uczniowie mają mieć zajęcia w systemie hybrydowym. Dyrektorzy różnie to rozwiązują, w jednych szkołach poszczególne klasy przychodzą na zmianę w wybrane dni, w innych wymieniają się tygodniami w szkole i w domu. W krakowskim XLIV LO jest parzysty układ klas, więc dało się je łatwo podzielić: w pierwszym tygodniu w szkole będą klasy A i C, a B i D pozostaną w domach, w drugim tygodniu - na odwrót. Natomiast nauka dla grup międzyoddziałowych z języków obcych zostanie zorganizowana w ten sposób, że część uczniów będzie na zajęciach stacjonarnych, a ci, którym akurat wypadają lekcje zdalne, będą uczestniczyć w tych zajęciach w formie online, za pośrednictwem kamery umieszczonej w sali.

Z kolei np. do Szkoły Podstawowej nr 12 przy al. Kijowskiej w Krakowie od poniedziałku przyjdą na zajęcia klasy 4, 5 i 8, a klasy 6 i 7 pozostaną w domu na nauczaniu zdalnym. Potem - zamiana. W tej placówce pomysł na pierwsze dni po powrocie do szkoły dla każdej z klas jest taki sam: rozluźnienie, spotkania, integracja, wspólne wyjścia w różne miejsca na terenie Krakowa - np. do parku Jordana i na Błonia.

SP 12 przyjęła zasadę "Tydzień ulgi" - odpowiadając na apel Instytutu Psychologii UJ. W ramach kampanii właśnie pod hasłem "Tydzień ulgi" specjaliści z UJ zachęcają szkoły z całej Polski do podarowania uczniom tygodnia bez sprawdzianów, odpytywania i zadań domowych. "Wszystko to po to, aby dodać czasu wolnego dzieciom i młodzieży, zadbać o dobrostan psychiczny uczniów, uczennic, nauczycieli i nauczycielek" - czytamy na stronie Instytutu Psychologii. Do akcji przyłączyło się już kilkaset szkół, w tym ok. 30 z Krakowa.

- Jesteśmy na mapie tych szkół. Słuchamy psychologów, specjalistów, rozmawialiśmy też z dziećmi. Głosy rodziców pewnie są podzielone, choć pewne pozytywne maile już dostałam - mówi nam Magdalena Mazur, dyrektor SP nr 12. - Jestem zwolennikiem odbudowy relacji. I rozmawialiśmy też w gronie naszych nauczycieli: bardzo rzetelnie pracowaliśmy przez pandemię i uważamy, że kto chciał wykorzystać ten czas - i nauczyciel, i uczeń - to to zrobił. Teraz świat się nie zawali przez tydzień ulgi, a potem drugi z wolnym podczas egzaminów ósmoklasisty - przekonuje dyrektorka.

Magdalena Mazur wymienia, że dzieci mają wreszcie odstawić komputery, telefony i ze sobą się "nabyć, narozmawiać". Każda klasa spędzi kilka dni tylko ze swoim wychowawcą, a także z nauczycielem wychowania fizycznego, który zadba o to, że dzieci rozruszać i porozciągać. Będzie można poskakać na skakance, porzucać piłką do kosza, albo też poleżeć na trawie, jeśli o tym zamarzą uczniowie. Klasy 4 i 5 po pierwszych trzech całkiem luźnych dniach mają też zaplanowane badania wyników nauczania, ale jak zaznacza dyrektorka - nie na ocenę. - To będzie tylko dla nas wewnętrzna informacja, co się udało. Nie robimy przez pierwsze dwa tygodnie kartkówek ani sprawdzianów, nie wyciskamy z dzieci siódmych potów i nie sprawdzamy, czego się przez ten rok nauczyły, żeby ich jeszcze docisnąć - deklaruje dyr. Mazur. Klasy ósme oprócz spotkań i wspólnych wyjść będą miały z kolei trzy dni na ostatnie konsultacje przed egzaminem ósmoklasisty, który czeka ich od 25 do 27 maja.

Od 31 maja wszyscy już mają być w szkole, rusza nauka stacjonarna w reżimie sanitarnym, według modelu przetestowanego na początku roku szkolnego (klasa przypisana do danej sali, przerwy regulowane przez nauczycieli itp.). Ale dyrektorka SP 12 uważa, że również wtedy nie wrócą kartkówki, bo nie będzie takiej potrzeby, natomiast nauczyciele dadzą szansę dzieciom na indywidualne podciągnięcie ocen na koniec roku. W tej szkole psycholodzy i pedagodzy będą mieli za zadanie trochę poobserwować uczniów po powrocie, porozmawiać, w razie potrzeby zapewniają wsparcie.

Coś o tym, jak to jest wrócić do szkoły po długim czasie nauki zdalnej, wiedzą faktycznie obecni maturzyści. Przy okazji egzaminów w murach swojej szkoły mieli okazję spotkać się z niektórymi kolegami czy zobaczyć uczniów z równoległych klas po wielomiesięcznej przerwie. Opowiadają, że wszyscy wydorośleli, wielu zmieniło wygląd, nawet styl. Młodzi ludzie podkreślają też, że nie ma takiej swobody jak kiedyś - np. wcześniej byli bardzo zgraną klasą, a teraz wyczuwalny jest dystans. Zmniejszyła się też ich pewność siebie. Zapytaliśmy, czy ich zdaniem powracających teraz na lekcje w szkole uczniów powinno się potraktować ulgowo.

- Myślę, że nauczyciele powinni teraz odpuścić młodszym rocznikom licealistów, bo to są osoby, które albo weszły do szkoły i od razu "zaatakowała" je pandemia, albo takie, które chodziły do szkoły tylko jeden semestr i teraz są w klasie drugiej. Pandemia wyłączyła im jeden z najfajniejszych okresów w liceum, kiedy poznaje się najwięcej ludzi, kwitnie życie towarzyskie. W trzeciej klasie już się wszyscy bardziej szykują na maturę, a kręgi towarzyskie się zacieśniają - mówi nam Szymon Macnar, maturzysta z VI LO w Krakowie. Jak podkreśla, nauczanie zdalne jest dość męczące. - Ja jestem rocznikiem, który do szkoły pochodził te półtora roku (no, minus strajk nauczycieli), więc miałem jakieś relacje z nauczycielami, ze znajomymi z klasy, dzięki czemu łatwiej było mi się uczyć. A te młodsze osoby tylko na krótko się spotkały, potem pandemia je rozdzieliła na bardzo długi czas. Wracają teraz na krótko do szkoły, więc powinny - moim zdaniem - mieć po tym powrocie spokój, żadnych kartkówek, sprawdzianów. Niech się trochę te młodsze roczniki zrelaksują, nadrobią kontakty towarzyskie, których im brakuje - o to apelowałby tegoroczny absolwent liceum.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie