- Rzeczywiście, ale nie składamy broni i na pewno będziemy walczyli o korzystny dla nas wynik i awans do finału - zapewnia trener Unii Marek Cieślak. - W części zasadniczej rozgrywek przegraliśmy w Zielonej Górze 36:54, a w tym meczu Martin Vaculik i Janusz Kołodziej zdobyli odpowiednio tylko jeden i dwa punkty. Jeżeli teraz pojadą na swoim normalnym poziomie, a podobnie uczynią Maciej Janowski, Leon Madsen i Artiom Łaguta, to możemy uzyskać niezły wynik - uważa szkoleniowiec.
W porównaniu do majowego meczu na torze w Zielonej Górze, Unia ma jeszcze spore rezerwy. Pytanie - czy potrafi je wykorzystać? Na lepszy wynik na pewno stać jest kapitana "Jaskółek" Kołodzieja, który ostatnio jest w wysokiej formie. W pierwszym meczu półfinałowym w Tarnowie mógłby zdobyć komplet punktów, gdyby nie dwa wykluczenia za dotknięcie taśmy. Wiele zależało będzie też od postawy Martina Vaculika i Leona Madsena, którzy dzisiaj wieczorem wystąpią w turnieju IMŚ Grand Prix Słowenii w Krsku.
Zielonogórzanie z wyniku pierwszego meczu w Tarnowie są zadowoleni. - Cztery "oczka", jakie mamy do odrobienia w rewanżu na własnym torze, to nie jest dużo. W Tarnowie w pewnym momencie przegrywaliśmy już różnicą 12 punktów, dlatego biorąc pod uwagę ten fakt, cieszy nas wynik, jaki osiągnęliśmy w pierwszym meczu - mówi trener Stelmetu Falubazu Rafał Dobrucki.
Niewątpliwie najmocniejszymi punktami drużyny zielonogórskiej w niedzielnym meczu będą trzej zawodnicy prowadzący pary: Jarosław Hampel, Piotr Protasiewicz i Andreas Jonsson oraz zawsze bardzo dobrze spisujący się na własnym torze junior Patryk Dudek.
Ważnym elementem rywalizacji będzie postawa zawodników młodzieżowych. Z parą Stelmetu Falubazu Kamil Adamczewski - Patryk Dudek, równą walkę w zasadzie może podjąć tylko najlepszy junior Unii Kacper Gomólski. Jego partnerem w jutrzejszym meczu będzie debiutujący w Enea Ekstralidze Ernest Koza.
- Zawodnik ten dobrze spisał się w środę w finale Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski w Częstochowie, w którym zdobyliśmy srebrny medal. Między innymi dlatego postanowiłem Ernestowi dać szansę startu w ekstralidze - wyjaśnia Cieślak.
Przypomnijmy, że zgodnie z regulaminem "Jaskółki" chcąc awansować do finału mogą pozwolić sobie na porażkę różnicą tylko trzech punktów. Przy zwycięstwie Stelmetu Falubazu 4 "oczkami" (i równej ilości punktów biegowych w obu meczach), w spotkaniach o złoty medal wystąpi drużyna z Zielonej Góry, która po części zasadniczej zajęła wyższe miejsce w tabeli niż Unia.
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+