Prace rolnicze mają nieraz zaskakujące skutki. Sołtys Dominikowic pracując na ziemniaczysku, znalazł w polu pamiątki po naszych odległych przodkach.

Niemal 740 lat od czasu, gdy Bolesław Wstydliwy wydał dokument lokacyjny wsi rycerzowi Dominikowi Pieniężkowi, odkrycia, które może świadczyć o wcześniejszym osadnictwie w tym miejscu, dokonał Wiesław Szymczyk, sołtys Dominikowic, jednej z najstarszych wsi w naszym powiecie.

- To, co znalazłem, może świadczyć, że nasza wieś była zasiedlona znacznie wcześniej, niż wynika to z dokumentów - mówi Wiesław Szymczyk, gospodarz sołectwa. - W czasie prac polowych znalazłem kilka kamieni. Zaskoczył mnie ich kształt, a przede wszystkim wyraźne ślady, że były obrabiane. Jeden z nich do złudzenia przypominał kamienną siekierkę - dodaje.

Sołtys nie zastanawiał się, pozbierał znaleziska i udał się z nimi do gorlickiego muzeum. Tu kamienie przyjęła Katarzyna Liana, kustosz muzeum Regionalnego PTTK w Gorlicach.

- Znalezisko wydaje się bardzo ciekawe - mówi muzealnik. - Oczywiście tak na szybko ciężko coś szczegółowo powiedzieć. Pewnie trzeba by przeprowadzić na tym polu badania, żeby sprawdzić, czy ziemia nie kryje jakichś innych pamiątek. To, co przyniósł do nas pan Wiesław, będą musieli obejrzeć teraz specjaliści i wydać swoją opinię - dodała.

Przepisy prawa w przypadku archeologicznych znalezisk są bardzo rygorystyczne. Każdy, kto przypadkowo odkryje historyczne pamiątki, ma obowiązek je zabezpieczyć, oznakować miejsca znaleziska i zawiadomić konserwatora zabytków.

Jeśli nie jest to możliwe, to trzeba informacje przekazać do wójta lub burmistrza, on będzie wiedział, jak postąpić dalej. Wojewódzki konserwator zabytków jest zobowiązany dokonać oględzin znalezionego przedmiotu i miejsca jego znalezienia, a w razie potrzeby, zorganizować badania archeologiczne.

Eligiusz Dworaczyński, archeolog z Tarnowa, nie jest zaskoczony odkryciem w Dominikowicach. Jeszcze nie widział nowych, historycznych znalezisk, ale z opisu ocenia je jako ewentualnie pochodzące z epoki neolitu (trwający od IX/VIII tysiąclecia p.n.e. do VII/VI tysiąclecia p.n.e.) lub brązu.

- To się zdarza, choć nie często - opowiada archeolog. - Trzeba jednak zauważyć, że tereny podgórskie nie były zbyt intensywnie zasiedlane. To mogą być wyroby z krzemienia, aczkolwiek trzeba przyjąć też, że z braku dostatecznej ilości tego materiału na naszym terenie, mogą to być narzędzia, wykonane ze skały krzemionkowej - radiolarytu - dodaje.

Według archeologa spora część znalezisk z tamtego okresu to wykorzystywane przez dawnych mieszkańców narzędzia pochodzące z importu, zarówno zza Karpat, jak i z terenów na północ od nas, gdzie na nizinach był łatwiejszy dostęp do materiałów.

- Pamiętam prace archeologiczne w czasie budowy obwodnicy Biecza - relacjonuje. - Wtedy na pięciu stanowiskach prowadziliśmy tak zwane badania ratownicze. Było sporo znalezisk, choćby ceramicznych, o tyle ciekawych, że odmiennych niż w innych regionach Małopolski. Ja sam znalazłem wtedy niewielki grot od strzały wykonany właśnie z radiolarytu. Niedługo wybieram się do Gorlic i nie omieszkam zapoznać się z tym, co znalazł sołtys Dominikowic - podkreśla nasz rozmówca.

Czytaj najnowsze informacje z Gorlic i okolic

[a]WIDEO: Mówimy po krakosku - odcinek 13. "Cymbergaj"

KONIECZNIE SPRAWDŹ: