W sobotę w SOSW odbywał się tradycyjny piknik, podczas którego uczęszczający na zajęcia w placówce mogli pochwalić się tym, czego się nauczyli przez ostatni rok. Dla rodziców i kadry ośrodka radość z osiągnięć dzieci tym razem mieszała się z niepokojem o to, co będzie dalej.
- Jacek uczęszcza tutaj na zajęcia od dziewięciu lat. Dodatkowo uczestniczy w dogo- i hipoterapii. Dzięki nim stał się o wiele bardziej samodzielny i otwarty na innych ludzi - mówi Irena Kocoł, mama 19-latka, który obecnie jest uczniem szkoły przysposabiającej do pracy dla młodzieży upośledzonej. W SOSW funkcjonują także szkoła podstawowa i gimnazjum.
- Nasi wychowankowie pochodzą nie tylko z powiatu tarnowskiego, ale także z dąbrowskiego i dębickiego. Połowa z nich jest dowożona codziennie na zajęcia, połowa przebywa tutaj na stałe - w internacie - mówi Michał Stach, dyrektor placówki, który nie wyobraża sobie, aby ośrodek miał nagle, z dnia na dzień, przestać istnieć.
Takie zagrożenie jednak jest. Po trwającym blisko 10 lat procesie zabudowania dworskie wraz z okalającym je parkiem odzyskali spadkobiercy byłych właścicieli posiadłości, którą - w wyniku reformy rolnej - zabrano im po wojnie.
- Nie jestem przeciwnikiem oddawania majątków, które kiedyś bezprawnie przejęły władze PRL, ale Skarb Państwa nie może teraz umywać rąk i pozostawiać samorządy same z tym problemem - mówi Roman Łucarz, starosta tarnowski.
Do starostwa wpłynęła właśnie decyzja ministra rolnictwa o zmianie właściciela blisko 3,5-hektarowego zespołu dworsko-parkowego w Zbylitowskiej Górze, na terenie którego znajduje się SOSW. Wraz z nią przyszło również pismo od spadkobierców, którzy domagają się wydania nieruchomości najdalej do30 listopada.
- To nie jest tak, że my tylko przejęliśmy te budynki i nic przy nich nie robiliśmy. Odkąd były one we władaniu powiatu, włożyliśmy w ich utrzymanie i rozbudowę ponad trzy miliony złotych. W sytuacji, gdybyśmy musieli je zwrócić, na pewno będziemy domagać się odzyskania tych pieniędzy - twierdzi Łucarz.
Ponad połowę tej kwoty (1,5 mln zł) pochłonęło wybudowanie nowoczesnej ujeżdżalni, wykorzystywanej do hipoterapii.
Starosta chce jak najszybciej spotkać się z właścicielami majątku w Zbylitowskiej Górze, aby porozmawiać o przyszłości SOSW. W grę wchodzi jego odkupienie lub dzierżawa. Powiat nie dysponuje bowiem odpowiednimi obiektami, gdzie można byłoby przenieść ośrodek.
Szkoły i DPS-y do zamknięcia?
Niekorzystne dla powiatu rozstrzygnięcie sądu związane jest nie tylko z byłymi zabudowaniami dworsko-parkowymi w Zbylitowskiej Górze. Już wcześniej podobna decyzja zapadła w procesie o zwrot zagarniętego przez państwo majątku w Stróżach koło Zakliczyna, w którym mieści się obecnie dom pomocy społecznej. Po odliczeniu nakładów, które powiat wyłożył na remonty, do zapłacenia spadkobiercom i tak pozostaje blisko4 mln zł. Niepewna jest również przyszłość DPS-u w Karwodrzy, który także mieści się w byłym dworze oraz prowadzonego przez powiat ośrodka dla dzieci w Rzuchowej. Niewykluczone jest także, że spadkobiercy byłych właścicieli zwrócą się do sądu o zwrot majątków, w których mieszczą się obecnie szkoły prowadzone przez powiat, czyli pałaców w Ryglicach i Radłowie.
Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+