Tatry. Pijany leżał w rejonie Kasprowego Wierchu. Z gór trafił prosto w ręce policji

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne TOPR/Facebook
Pijany 37-latek usnął w Tatrach. Gdy chcieli mu pomóc ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, był agresywny. Prosto z gór trafił więc w ręce zakopiańskich policjantów. Spędził noc na komendzie. Teraz może mieć kłopoty także ze strony straży Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Do sytuacji doszło w ostatnią sobotę 22 sierpnia. - Przed godz. 19 do centrali TOPR zadzwonił turysta znajdujący się na Kasprowym Wierchu informując, że w rejonie Suchej Przełęczy natknął się na śpiącego turystę, od którego czuć alkohol - opisuje zgłoszenie Adam Marasek, ratownik TOPR. - W tamto miejsce udał się ratownik pełniący dyżur na Kasprowym Wierchu, który potwierdził, że z mężczyzną jest utrudniony kontakt. Ratownikowi udało się doprowadzić go na stację kolejki, którą specjalnie ponownie uruchomiono i zwieziono turystę na Myślenickie Turnie. Tam z Centrali TOPR samochodem wyjechało dwóch ratowników. Mężczyznę zwieziono do Kuźnic.

W trakcie drogi w dół okazało się, że mężczyzna był agresywny wobec ratowników i pracowników kolei. Nie zaatakował ich co prawda fizycznie, ale słownie. Dlatego też ratownicy zdecydowali się zawiadomić policję. Patrol odebrał delikwenta w Kuźnicach.

500+ na wakacje! MEMY o polskim bonie turystycznym! Zobacz n...

- Mężczyzna był mocno nietrzeźwy. Zapadła więc decyzja, że trafi na wytrzeźwienie do Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem - mówi Roman Wieczorek, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji. Gdy turysta wytrzeźwiał, został następnego dnia wypuszczony. Dostał jednak rachunek – za pobyt na komendzie - 178 zł. - To 37-latek z Żywca - dodaje policjant.

Dla policji temat jest zamknięty - bo nie ma żadnego zgłoszenia, by mężczyzna mógł się dopuścić czynu zabronionego. Dla ratowników TOPR pozostaje niesmak - bo zamiast ratować ludzi faktycznie potrzebujących pomocy zajmowali się pijanym, który z powodu własnej głupoty znalazł się tam, gdzie się znalazł. Ale zbliżała się noc, prognozowane były burze, więc pomogli. I nasłuchali się od delikwenta nietypowych podziękowań.

Sprawą zainteresowała się z kolei straż Tatrzańskiego Parku Narodowego. - W Tatrach nie ma zakazu spożywania alkoholu. Sprawdzimy jednak, czy mężczyzna nie złamał zasad przebywania w Tatrach po zmroku, a także, czy nie zszedł poza szlak turystyczny - mówi Edward Wlazło, komendant Straży TPN. Jeśli straż parku dopatrzy się jakichś nieprawidłowości, 37-latek może dostać mandat karny nawet do 1000 zł.

Jak dodają przyrodnicy i służby ratunkowe, sytuacje związane ze zbyt dużą ilością alkoholu zdarzają się w każdym sezonie. Choć nie stanowią one znaczącego odsetku wszystkich interwencji. Niestety, do alkoholu dochodzą zdarzenia związane z innymi środkami odurzającymi. Kilka dni temu do TOPR zadzwonił turysta z nietypową prośbą.

- W poniedziałek 10 sierpnia przed godz. 18 do centrali TOPR zadzwonił turysta informując, że jest w rejonie Kasprowego Wierchu i "poprosi o wysłanie śmigłowca ze środkami znieczulającymi i chirurgiem w celu nastawienia kości" - informuje Adam Marasek. Dzwoniący znajdował się w rejonie Suchej Przełęczy. Tam udał się ratownik pełniący dyżur na Kasprowym Wierchu. Okazało się, że mężczyzna nie miał żadnych urazów ani złamań - nie potrzebował pomocy chirurga. Po rozmowie z turystą ratownik nabrał przekonania, że „turysta” może być pod wpływem środków odurzających. Turystę straż parku zwiozła do Kuźnic i przekazała karetce pogotowia, która przetransportowała delikwenta do szpitala w Nowym Targu - na oddział chorób psychiatrycznych z pododdziałem detoksykacyjnym.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ostrzał Kijowa. W trakcie operacji na sercu dziecka zabrakło prądu

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

... bo nie ma żadnego zgłoszenia, by mężczyzna mógł się dopuścić czynu zabronionego.

W TPK (Tatrzańskim Parku Krajobrazowym) własciwie niczego sie nie zabrania. A więc, co nie jest zabronione, jest dozwolone.

gdyby to było Harcerstwo, można by się spierać o postawę ( Prawo Harcerskie). Regulamin Parku nie nakłania do "postawy", chociaż powinien.

Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie