Teofil Kowalski był wybitnym pięściarzem Wisły, wspaniałym trenerem i wychowawcą młodzieży WSPOMNIENIE

Krzysztof Kawa
Krzysztof Kawa
Teofil Kowalski
Teofil Kowalski Andrzej Banaś/Polska Press
9 listopada w wieku 84 lat zmarł Teofil Kowalski, wybitny pięściarz, wspaniały człowiek i wychowawca młodzieży. Był reprezentantem kraju, dwukrotnym mistrzem Polski barwach Wisły, a po zakończeniu kariery trenerem w sekcji bokserskiej Towarzystwa Sportowego. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w czwartek 26 listopada o godz. 13.40 w kaplicy na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Zmarł Teofil Kowalski, wybitny pięściarz i trener Wisły Kraków

Teofil Kowalski urodził się w Przemyślu w 1935 roku, 20 grudnia skończyłby 85 lat. - Nie pozwoliła na to choroba – poinformował nas Jego syn Artur Kowalski.

Teofil Kowalski był wielkim pasjonatem sportu, niezwykle wymagającym wobec siebie i swoich zawodników, a jednocześnie ogromnie szanowanym i lubianym w bokserskim środowisku.

- Zaczęło się to wszystko jesienią 1946 roku, kiedy to w rodzinnym Przemyślu, jako 11-latek, trafiłem na trening do płk Józefa Słabeckiego z Armii Andersa - wspominał przed laty na naszych łamach. - I to u niego nauczyłem się porządnego boksu, to znaczy podstawowych uderzeń prawy prosty, lewy prosty. Bo ten, kto operuje takimi ciosami, uzyskuje przewagę w ringu. Po miesiącu treningu stoczyłem pierwszą w życiu walkę, w Jarosławiu z 20-letnim żołnierzem Janem Seifertem, i wygrałem ją. Nie było wtedy żadnego podziału na kategorie wiekowe, ja ważyłem zaledwie 42 kilogramy, mój rywal o 8-9 więcej.

Mając 18 lat wyjechał do Krakowa gdzie podjął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Był wówczas pięściarzem Gwardii Przemyśl, ale wkrótce został zawodnikiem Wisły. I tak już pozostało do końca kariery.

Jeden pięściarz za trzech piłkarzy Wisły

- Wisła nie miała zawodnika w wadze koguciej, więc byłem jej bardzo potrzebny. Za trzech piłkarzy, których krakowski klub oddał do Przemyśla, Gwardia przekazała mnie do Wisły – wspominał. - Debiut w I lidze miałem bardzo szybko, już jesienią 1953 roku w wyjazdowym spotkaniu z Gwardią Słupsk. Walczyłem ze znacznie starszym Tadeuszem Rozpierskim, byłym mistrzem świata z Moskwy, który mi sprawił straszne lanie. Ale cały mecz wygraliśmy 11:9 i musieliśmy opuszczać Słupsk pod eskortą milicyjną. A potem już wszystkie walki wygrywałem. Mieliśmy wówczas bardzo silny zespół i dwukrotnie w latach 1953/54 i 1954/55 wywalczyliśmy drużynowe wicemistrzostwo Polski.

Indywidualnie Teofil Kowalski dwukrotnie wywalczył tytuł mistrza Polski w wadze koguciej. W 1958 roku w Łodzi pokonał w finale późniejszego mistrza olimpijskiego Jana Szczepańskiego. Dokładnie trzy lata później we Wrocławiu w półfinale wygrał na punkty z ówczesnym brązowym medalistą olimpijskim z Rzymu Brunonem Bendigiem, a finale po zaciętym pojedynku zwyciężył stosunkiem głosów 3:2 Stanisława Dzienisa. Na arenie międzynarodowej w 1957 roku wywalczył brązowy medal na Festiwalu Młodzieży i Studentów w Moskwie, gdzie w półfinale uległ 2:3 Włochowi Roberto Spinettiemu.

- Zostałem wówczas ewidentnie oszukany. W razie zwycięstwa w finale spotkałbym się z faworytem gospodarzy Aleksiejem Zasuchinem, któremu wybitnie „nie leżałem”. Dlatego sędziowie radzieccy do tego nie dopuścili - wspominał.

Wówczas rzadko wyjeżdżaliśmy za granicę. Ale wystąpiłem w pierwszej reprezentacji Polski w spotkaniach międzypaństwowych z RFN, Francją, Finlandią, NRD i Szkocją. Najlepiej wspominam wyjazd do Francji, gdzie wygrałem z mistrzem świata w drugiej rundzie przed czasem, gdyż trafiłem go w splot słoneczny. Byłem mańkutem i często tak biłem, bo to najczulszy punkt u rywala.

"Czy Wisła nam płaciła, czy nie, i tak pracowałem bez przerwy"

Jako zawodnik reprezentował Wisłę Kraków od 1953 do 1968 roku. Był mańkutem, co bardzo spodobało się Jego pierwszemu wiślackiemu trenerowi Józefowi Romanowowi, który także chętniej operował lewą ręką. W sumie stoczył 412 walk, a wśród nich było tylko 29 porażek i 11 remisów. Aż 120 razy zwyciężał przed czasem. Więcej walk stoczył jedynie Zbigniew Pietrzykowski. Poza dwoma tytułami mistrza Polski w kategorii koguciej (w 1958 i 1961 roku), był także trzykrotnym brązowym medalistą (w 1956 w wadze piórkowej, a w 1959 i 1962 w kategorii koguciej). Poza tym stoczył setki ligowych walk w barwach Wisły, zdobywał tytuły mistrza Krakowa.

Dlaczego, będąc 5-krotnym medalistą mistrzostw Polski, ani razu nie wystąpił na igrzyskach olimpijskich czy mistrzostwach Europy?

- Przez kilka lat znajdowałem się w kadrze narodowej, ale niestety nie byłem ulubieńcem „Papy" Stamma. Byłem jedynym studentem, a później absolwentem wyższej uczelni, zbyt często zadawałem pytania na odprawach i miałem własne zdanie - wyjaśniał. - Stamm poprosił mnie, bym pomagał w nauce kolegom, którzy mieli kłopoty z nadrabianiem zaległości w szkole. Udzielałem więc korepetycji. Mój status odróżniał mnie jednak od innych, w tym także od "Papy", który także nie zdobył wyższego wykształcenia i traktował mnie z rezerwą.

W 1957 roku doszło między nimi do zadrażnienia. Teofil Kowalski mówił o tym wydarzeniu z wahaniem. - Wie Pan, żeby nie niszczyć legendy, bo Stamm był świetnym fachowcem. Ale, by być w zgodzie z prawdą, jak każdy błędy też popełniał - dodał i kontynuował opowieść:
- W 1955 roku wygrałem ze wszystkimi w kraju, a i tak mnie nie powołał. Dwa lata później, przed Festiwalem Młodzieży w Moskwie, Stamm zdecydował, że zamiast mnie weźmie Jaśka Sielczaka. Zapytałem: "Dlaczego on, a nie ja, skoro nigdy z nim nie sparowałem?" Trener popatrzył na mnie i mruknął: "Będziesz sparował". Naraziłem mu się, ale wygrałem ten pojedynek i, chcąc nie chcąc, zabrał do Moskwy mnie. Tam zdobyłem brązowy medal. Była też taka sytuacja przed wyjazdem do Finlandii, że na zgrupowanie przyjechałem ze świeżo wyleczoną lewą ręką. Podczas jednej z walk na Śląsku źle uderzyłem, tak kciukiem od góry i złamałem kość. Już po dwóch tygodniach zdjąłem gips i Stamm wiedział o tym. Podczas sparingu przed wyjazdem krzyczał do mnie: "Uderz lewą. Jak nie uderzysz, nigdzie nie pojedziesz". I uderzyłem. Rywal padł, ja poczułem silny ból. Na szczęście kość wytrzymała i pojechałem do Finlandii.

Po zakończeniu kariery Teofil Kowalski pracował w resorcie spraw wewnętrznych i Urzędzie Miasta Krakowa. Równocześnie został szkoleniowcem Wisły: najpierw juniorów, a następnie dwukrotnie prowadził II-ligowy zespół seniorów. - Dochowałem się ponad stu medalistów mistrzostw Polski – wspominał. W 2005 roku, z okazji 70-lecia i jubileuszu 100-lecia Wisły, został wyróżniony przez prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

- Czy Wisła nam płaciła, czy nie, i tak pracowałem bez przerwy, bo kochałem boks. Zresztą, co ja bym robił w domu? Nudziłbym się, a tutaj mam przynajmniej rozrywkę i zajęcie – śmiał się.

Pracował nie tylko w Wiśle, prowadził zajęcia także w szkółkach w Nowej Hucie i Wieliczce. - Ciągle trenowałem na sali z chłopcami, znajdowałem z nimi nić porozumienia - podkreślał. Wychował m.in. mistrza Polski juniorów i wicemistrza młodzieżowego - Antoniego Chorabika oraz wicemistrza Polski seniorów - Tomasza Winiarskiego, który został następcą jako trener wiślackiej młodzieży. W gronie Jego wychowanków znaleźli się także wicemistrz Europy z 1989 roku Dariusz Czernij oraz Andrzej Wawrzyk, który zrobił później karierę w boksie zawodowym. Później ,Filo", jak go nazywali znajomi, został przewodniczącym wydziału Wyszkolenia Małopolskiego Związku Bokserskiego.

Inicjator turnieju "O Złotą Rękawicę Wisły"

Popierał przede wszystkim boks amatorski, gdyż uważał, że dzięki niemu młodzi chłopcy nie schodzą na manowce. Nie tylko uczył ich uderzeń, ale zarazem wychowywał, pilnując, by przykładali się do nauki w szkole.

Doczekał się pomocy ze strony syna Artura, który przejął schedę po ojcu, zajmując się marketingiem i promocją boksu w Małopolsce. To w dużej mierze dzięki jego staraniom co roku w hali TS Wisła wciąż odbywa się turniej „O Złotą Rękawicę Wisły”. Główna nagroda trafia do najlepszego juniora, z kolei ustanowiona w 2013 roku nagroda Teofila Kowalskiego zarezerwowana jest dla zawodnika najbardziej zaawansowanego technicznie. I tak też będzie podczas najbliższej imprezy, na którą Inicjator tego turnieju będzie patrzył już z góry.

Szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym w Warszawie przyjm...

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Materiał oryginalny: Teofil Kowalski był wybitnym pięściarzem Wisły, wspaniałym trenerem i wychowawcą młodzieży WSPOMNIENIE - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie