TRZEBINIA. Paweł Piskorz nowym snajperem MKS, ale na boisku dostrzega także kolegów

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
Paweł Piskorz po pierwszym meczu w Trzebini stał się ulubieńcem miejscowych kibiców.
Paweł Piskorz po pierwszym meczu w Trzebini stał się ulubieńcem miejscowych kibiców. Fot. Jerzy Zaborski
20-letni Paweł Piskorz, napastnik MKS Trzebinia-Siersza, był bohaterem derbów ziemi chrzanowskiej w grupie zachodniej IV ligi piłkarskiej. Zdobyciem czterech goli okazał się głównym katem libiążan (6:0).

- Po raz pierwszy w swojej seniorskiej przygodzie z futbolem udało mi się dokonać takiego wyczynu, bo – bez wątpienia – jest to jakieś osiągnięcie. Przecież niecodziennie strzela się cztery gole – rozpoczyna Paweł Piskorz. - Teraz będę starał się zrobić wszystko, żeby w kolejnych meczach kontynuować rozpoczęte snajperskie dzieło.

Za trzy tygodnie będzie obchodził swoje urodziny. Kibice po meczu zaczęli żartować, że będą one bardzo huczne, a świętowanie młody napastnik MKS już rozpoczął. - Nie chcę zapeszać prowadzeniem jakieś wyliczanki, ile goli uda mi się strzelić do urodzin – zapowiada. - Na pewno zdobycie czterech bramek doda mi wiary we własne możliwości. Jednak dla napastnika najlepsza jest regularność.

W seniorski futbol popularny w Trzebini „Pikol” zaczął wchodzić pod koniec poprzedniego sezonu, kiedy MKS występował jeszcze na boiskach III ligi małopolsko-świętokrzyskiej. - Wtedy jednak grywałem epizody _– wspomina. - _Mam nadzieję, że ostrym strzelaniem przeciwko libiążanom zapracowałem sobie na kredyt zaufania u trenera.

Nie chciał pokusić się o wybór jednej derbowej bramki, która szczególnie zapadłaby mu w pamięci. - Może najwyżej cenię sobie ostatnie trafienie w meczu przeciwko Górnikowi, bo zrobiłem to głową, a gra nią nie należy do moich atutów _– wyjawia młody napastnik. - _Chcąc się rozwijać, trzeba jednak pokonywać kolejne bariery. Mam nadzieję, że ten gol strzelony głową był dla mnie jakimś znakiem czasu....

W derbach ziemi chrzanowskiej zdobył nie tylko cztery gole, ale zapisał także asysty przy trafieniach Michała Kowalika i Mateusza Majcherczyka. Podania do nich były naprawdę przedniej urody. - Cóż, może zostało mi coś z grup młodzieżowych, kiedy trenerzy ustawiali mnie w środku pola – analizuje Paweł Piskorz. - Drzemie we mnie snajperska dusza, ale przecież najważniejszy jest interes drużyny. Stara sportowa maksyma głosi, że dobre podanie smakuje tak samo jak gol i nie ma w tym przesady. Naprawdę miło było patrzeć, jak koledzy finalizowali moje zagrania.

Rekordu życiowego jednak nie poprawił, bo - w czasach występów w juniorach - potrafił strzelić siedem goli w Andrychowie miejscowemu Beskidowi. - Seniorskie granie to zupełnie inna bajka niż juniorskie -_tłumaczy Piskorz. - Dla mnie najważniejsze jest to, że udało mi się płynnie przejść z grania młodzieżowego w dorosłą piłkę.
Bardzo dobra technika użytkowa została też wypracowana w rozgrywkach halowych. -
Mam na swoim koncie tytuł wicemistrza Polski do lat 21 w futsalu, wywalczonego w barwach krakowskiej Wisły – wspomina trzebiński napastnik. - To już jednak historia. Może i piękna, ale teraz trzeba się koncentrować na tym, aby na boisku rozsławiać dobre imię Trzebini. Liczę, że wraz z kolegami, strzeleniem sześciu goli, przepędziliśmy „upiory” z naszego stadionu. W poprzednim sezonie do całego zespołu przylgnęła opinia, że nie potrafimy strzelać goli, że drużynie brakuje egzekutora. Razem z kolegami jesteśmy młodzi, więc chcemy pisać nową, lepszą historię._

Wracając do derbów ziemi chrzanowskiej, wraz z kolegami wyszedł na boisko podwójnie umotywowany. - Wiadomo, że każdy zespół będzie podchodził do nas ze szczególną uwagą, żeby „dokopać” spadkowiczowi z trzeciej ligi – tłumaczy Piskorz. - Na pewno strzelanie goli krótkimi seriami, w kilkunastominutowych odstępach, odebrało libiążanom ochotę do gry. Na pewno to zwycięstwo nie może uśpić naszej czujności. Wysoka wygrana cieszy, ale trzeba mieć świadomość, że teraz to nam rywale będą się uważnie przyglądać. Być może i moja skromna osoba będzie „pod lupą”. Będę musiał się liczyć z większą bezwzględnością rywali. Nikt jednak nie mówił, że będzie łatwo...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie