Trzebinia: twój pies jest głodny? Możesz trafić do sądu

Magdalena Balicka
Krzysztof Matuszyński
Posiadacze czworonogów nie muszą od razu wpuszczać swych pupili do łóżka i karmić schabowymi, by nikt nie posądził ich o łamanie praw o ochronie zwierząt.

Wiele psów nadal pilnuje dorobku swych właścicieli z łańcucha przykutego do budy. Nie ma w tym nic złego, dopóki smycz nie jest zbyt krótka, a miska z wodą wciąż pełna. Niestety, jak wynika z doniesień fundacji Pro Animals, wielu właścicieli nadal brutalnie łamie prawo, znęcając się nad czworonogami.

W ubiegłym roku do chrzanowskiej prokuratury wpłynęło aż osiem wniosków w tej sprawie. W tym roku już cztery. Jedna z nich dotyczy dwóch suk wolno biegających po posesji Jacka B. z Trzebini. Pracowników chrzanowskiego Pro Animals zaniepokoiło, że psy nie mają dostępu do pożywienia ani wody, są wychudzone i brudne. Donieśli do chrzanowskiej prokuratury. Jacek B. nie przyznał się do winy.

- Stwierdził, że psy należą do jego zmarłego ojca. Są agresywne, dlatego bał się je kąpać. Jedzenie natomiast podawał im regularnie - relacjonuje Zbigniew Uroda, prokurator rejonowy w Chrzanowie.
Sąsiedzi mężczyzny przyznali, że w razie nieobecności właściciela, sami dokarmiali zwierzęta. W tym przypadku prokurator wnioskował do sądu o warunkowe umorzenie postępowania, wyznaczając roczny okres próby oraz nałożenie 300 zł mandatu na rzecz ochrony zwierząt.

- Dobrze, że Animalsi pilnują interesu psów, jednak w wielu przypadkach są zbyt nadgorliwi - twierdzi prokurator Uroda. Na przykład podaję sprawę przeciwko matce ośmiorga dzieci, która przygarnęła bezpańskiego kundla. - Kobieta przykuła go łańcuchem do płotu, by spokojnie wywiesić pranie. Animalsom nie spodobało się to i wnieśli przeciwko niej sprawę - mówi prokurator. W tym przypadku także wnioskował o warunkowe umorzenie.

Jolanta Racka, prezes chrzanowskiego oddziału Fundacji Pro Animals jest niepocieszona, że prokuratura tak wiele spraw umarza. Niemal codziennie odbiera telefony od mieszkańców wstrząśniętych losem pokrzywdzonych zwierząt.

- Aż trudno uwierzyć, w jakich warunkach żyją psy! - załamuje ręce pani prezes. - Na krótkim łańcuchu, bez dostępu do budy, w której mogłyby się ogrzać zimą i schronić przed słońcem latem - opowiada pani Jolanta. Wiele psów nie ma nawet miski z wodą. Są brudne, trzymane we własnych odchodach, nieszczepione, często maltretowane i bite.

Prezes Pro Animalsów podkreśla, że zawsze stara się załatwić sprawę polubownie zanim zgłosi ją do prokuratury. - Kilkakrotnie odwiedzamy właścicieli, uświadamiając im konsekwencje łamania prawa zwierząt i dając wskazówki, co powinni zmienić - przekonuje. Twierdzi, że tylko w jednym przypadku właściciel wypełnił jej zalecenia. Pozostali zazwyczaj lekceważą rady fundacji.

- To nasz obowiązek, by dbać o interes bezbronnych zwierząt. Działamy zgodnie z prawem - podkreśla Jolanta Racka. Wspomina psiaka zauważonego przez sąsiadów w domku jednorodzinnym w Chrzanowie. Psa trzeba było uśpić. Miał nosówkę. Był tak słaby, że nie mógł odganiać się od much, które złożyły na jego ciele miliony larw. Apeluje do mieszkańców, by szanowali własne zwierzęta i przypomina, że za łamanie ich praw grozi do dwóch lat więzienia.

Animalsi będą sprawdzać wszystkie niepokojące informacje.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
hanek

"Na przykład podaję sprawę przeciwko matce ośmiorga dzieci, która przygarnęła bezpańskiego kundla. - Kobieta przykuła go łańcuchem do płotu, by spokojnie wywiesić pranie. Animalsom nie spodobało się to i wnieśli przeciwko niej sprawę". To był właśnie Oluś - konał pod płotem obleziony przez stado much, miał tysiące jaj złożonych na skórze. Sprawę przeciwko właścicielce Olusia wniosła policja, fundacja nie zgodziła się z jej umorzeniem przez prokuratora, który uzasadniał, że takie traktowanie chorego psa nie nosi znamion przestępstwa znęcania...

Dodaj ogłoszenie