W Tatrach grasuje agresywny niedźwiedź

Łukasz Bobek
- Znam tego miśka od małego. ma 6-8 lat. Nigdy się tak nie zachowywał. Nie wiem, co mu się stało. Może to hormony... - zastanawia się Tomasz Dziadoń, leśniczy w rejonie Łysej Polany w Tatrach. To właśnie tam trwają poszukiwania niedźwiedzia, który we wtorek 27 kwietnia zaatakował po słowackiej stronie pracowników leśnych, a chwilę później - także polskich w rejonie Rusinowej Polany.

- Ten osobnik jest bardzo agresywny. To trzeba wyraźnie powiedzieć, on atakuje sam z siebie. Nie wiemy, jaka jest tego przyczyna - zaznacza Zbigniew Krzan, zastępca dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego.
O tym, że zwierzę jest bardzo niebezpieczne, świadczy atak na słowackich robotników.

- O godz. 9 rano niedźwiedź zaatakował pracownika. Zaczął go gryźć, drapać. Uszkodził mu kark, wątrobę, nogi - mówi Paweł Skawiński, dyrektor TPN. - Odgonili go inni pracownicy przy użyciu pił łańcuchowych. Ranny został zabrany śmigłowcem do szpitala w Popradzie. Stan mężczyzny jest bardzo poważny - dodaje.
Niespełna dwie godziny później ten sam niedźwiedź znowu zaatakował. Tym razem po polskiej stronie, w rejonie Rusinowej Polany.

- Razem z jednym pracownikiem szliśmy z dwoma końmi do pracy w lesie. Na quadzie towarzyszył nam mój syn. Nagle z krzaków wyskoczył ten niedźwiedź - opowiada Tomasz Dziadoń. - Konie stanęły dęba. Mój kompan rzucił się na miśka z piłą łańcuchową, ale ten tylko cofnął się trzy kroki i tyle.

Niedźwiedź nie uciekał. Po chwili ruszył w stronę szlaku na Rusinową Polanę. Akurat szły tamtędy wycieczki, więc Dziadoń wsiadł na quad, żeby ostrzec ludzi i przepłoszyć niedźwiedzia. - Przyczaił się przy szlaku, jechałem prosto na niego. Nieopodal szło młode małżeństwo z małym dzieckiem. Dojechałem na metr do niedźwiedzia, a on nic. Stał i patrzył na mnie. W ogóle się nie bał - opowiada Dziadoń. W końcu jednak odpuścił i oddalił się.

Od tamtej pory pracownicy TPN, straży Parku, policji i Straży Granicznej penetrują Tatry, by przepłoszyć zwierzę. - Nasi ludzie patrolują teren Morskiego Oka, Łysej Polany, Rusinowej Polany, rejon Zazadniej i Kuźnic - zaznacza Krzan.

Turyści nie są wpuszczani w te rejony. Pracownicy TPN kazali też zawrócić tym, którzy wcześniej zdążyli zapuścić się w teren, gdzie można spotkać niedźwiedzia. - Strażnik ze strzelbą zawrócił nas. Powiedział, że w górach grasuje bardzo groźny niedźwiedź - mówi Sławomir Duda, turysta.

Pracownicy TPN planują odstraszyć zwierzę, strzelając do niego gumowymi kulami, lub też je złapać, uśpić i założyć mu elektroniczną obrożę, dzięki której wiadomo będzie, gdzie się znajduje. Nie będą jednak próbować zabić niedźwiedzia. Tymczasem słowaccy przyrodnicy dostali zgodę ministerstwa środowiska na odstrzał zwierzęcia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie