Dawne budynki dworcowe na małych stacjach przy likwidowanej trasie kolejowej Oświęcim - Kraków Płaszów mają zniknąć. PKP zapowiada, że jeśli samorządy nie przejmą budynków, te zostaną wyburzone. Mieszkańcy okolicy nie mają wątpliwości, że to oznacza koniec linii.
W najgorszym stanie jest budynek we Włosienicy (gm. Oświęcim), gdzie stara poczekalnia była ostatnio systematycznie dewastowana przez wandali i kloszardów. Od lat gmina Oświęcim, na której terenie leży stacja, stara się o jej wyburzenie. Kolej obiecała im rozbiórkę, ale na razie na tym się skończyło. W Oddziale Gospodarowania Nieruchomościami PKP w Krakowie zapowiedzieli, że zrobią to na początku tego roku, ale minęło prawie jedenaście miesięcy, a stara poczekalnia jak stoi, tak stała. Mieszkańcy Włosienicy mówią, że po zmierzchu strach tamtędy przechodzić. Właścicielka domu, który z poczekalnią bezpośrednio sąsiaduje, skarży się, że kiedyś wandale rzucając kamieniami, wybili jej okno.
Dotychczasowe próby zabezpieczenia obiektu nic nie dały. Niedawno wójt gminy Oświęcim Małgorzata Grzywa usłyszała natomiast kolejną obietnicę rozbiórki. Ma nastąpić do końca tego roku. - Musimy jeszcze przeprowadzić przetarg na wyłonienie wykonawcy prac. Do świąt po tym obiekcie nie będzie śladu - zapewnia Grzegorz Dziadzio, zastępca dyrektora ds. technicznych z OGN PKP.
Anna Duczakowska, mieszkanka sąsiednich Stawów Monowskich, przypomina, że budynek stacyjny wybudowali mieszkańcy w latach 60. w tzw. czynie społecznym. - Pociągami na tej trasie jeździło wtedy wielu miejscowych, w jedną stronę do Zakładów Chemicznych w Oświęcimiu i w drugą do Krakowa - przypomina kobieta. Ostatnio pasażerów było na pewno mniej, ale mimo wszystko miejscowi nie mogą pogodzić się z zawieszeniem tej linii. Teraz nie będą mieli innego niż busy dojazdu do Krakowa i Oświęcimia.
Nawet jeśli linia Oświęcim - Kraków Płaszów zostanie ponownie uruchomiona (teoretycznie jest to możliwe, bo jest ona jedynie zawieszona), nie uratuje to innych budynków na kolejnych małych stacjach w Przeciszowie czy Zatorze. Podobnie jak we Włosienicy, od dawna są nieczynne. Już kilka lat temu zostały zabezpieczone, a wejścia do poczekalni i kas biletowych zostały zabite deskami. Bilety można było tylko kupić u konduktora.
W OGN PKP dowiedzieliśmy się, że istnieje "długofalowy plan wyburzeń", ale urzędnicy nie chcą zdradzić terminów. Najpierw próbują zainteresować lokalne samorządy ofertą przejęcia budynków. Te jednak się nie kwapią. Podstawowy powód to ich stan.
- Żeby można je było użytkować, trzeba znaleźć duże pieniądze na ich remont - zaznacza wójt Przeciszowa Bogdan Cuber. - Osobna sprawa, że z PKP trudno prowadzi się jakiekolwiek interesy. Od kilku lat gmina Przeciszów stara się o przejęcie kilku działek, przez które przebiega m.in. gminna droga. Jak na razie bezskutecznie.
Na przejęcie dworca nie zdecydują się raczej także władze Zatora. Stawiają na połączenia z Krakowem i Oświęcimiem busami i autobusami PKS . - Jakiś czas temu jeździłem pociągiem na uczelnię do Krakowa, ale zrezygnowałem. Raz, że ostatnio zostało tylko kilka kursów, i to o dziwnych porach, a po drugie busem jest wygodniej, bo przystanek mam blisko domu - mówi Mariusz Klimczyk z Zatora. Nie wierzy, że pociągi kiedyś wrócą na tę linię.
Kraków: przetestujmy razem nową siatkę połączeń. Pierwsze zgłoszenia! [AKCJA]
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
