Adam Bielecki zdradza kulisy tragedii na Broad Peak

Przemysław FranczakZaktualizowano 
Adam Bielecki na Broad Peak.
Broad Peak zdobyli 5 marca 2013 roku. We czterech. Nikomu wcześniej nie udało się wejść na ten szczyt (8051 m n.p.m.) zimą. Dokonali tego polscy "lodowi wojownicy": Adam Bielecki, Artur Małek, Tomasz Kowalski i Maciej Berbeka. Do bazy wróciło jednak tylko dwóch pierwszych, a wielki sukces zamienił się w tragedię. Z Adamem Bieleckim o wyprawie, śmierci, pasji, braterstwie liny i o tym, co człowiek czuje zimą na wysokości 8 tysięcy metrów, rozmawia Przemysław Franczak.

Akcja ratunkowa pod Nanga Parbat >>> CZYTAJ RELACJĘ

Przemysław Franczak: Dziś, trzy miesiące po wyprawie na Broad Peak, myśli Pan o niej: tragedia czy sukces?
Adam Bielecki: Paradoksalnie sukces i tragedia mogą funkcjonować razem. Trzeba mówić o sukcesie tej wyprawy, choćby ze względu na pamięć o chłopakach. Zaryzykowali swoje życie dla zrealizowania jakiegoś celu i do końca świata będą pierwszymi zimowymi zdobywcami Broad Peaka. Ja jednak nie uważam tej wyprawy za udaną i wszystko bym oddał za to, żebyśmy nigdy tam nie weszli, za to teraz mogli we czwórkę razem usiąść przy piwie. Straciłem tam przecież przyjaciół.

WARIAT I JEGO NANGA PARBAT. CZYTAJ ARCHIWALNY WYWIAD Z TOMASZEM MACKIEWICZEM

I naraził się Pan na ataki, że im nie pomógł. Czuje Pan, że musi się bronić?
Trochę tak. Pod moim adresem są wysuwane zarzuty i mam takie poczucie, że o ile dotyczą one spraw dla mnie bardzo intymnych i trudnych, z którymi wcześniej nie zamierzałem wychodzić na forum publiczne, to jednak powinienem na nie odpowiedzieć. Została przekroczona pewna granica, również dobrego smaku i ta moja nieobecność w mediach zaczęła działać na moją niekorzyść.

Polacy zawalczą o niemożliwe w środku lodowego piekła

Na początku, tuż po powrocie, świadomie zrezygnował Pan z pokazywania się w mediach?
Tak. Była też prośba do środowiska górskiego o wstrzymanie się od komentarzy, po to, żeby uszanować żałobę. Przez niektórych nie została wysłuchana, a ja byłem cały czas wywoływany do tablicy. Uznałem, że skoro ta dyskusja i tak będzie się toczyć, to lepiej żeby toczyła się z moim udziałem. Nie mam potrzeby przekonywania całego świata, że zachowałem się tam poprawnie, ale chciałbym przedstawić tę historię z mojego punktu widzenia. I przy okazji zwrócić uwagę na to, że tego rodzaju ataki są bardzo nieempatyczne i brakuje im wyczucia w stosunku do mnie i mojej rodziny, która bardzo przeżywa tę sytuację.

Mówimy o tragicznym wypadku podczas ekstremalnej wyprawy. Nie pierwszym i nie ostatnim. Uderzające jest to, że zamiast dyskusji np. o sensie himalaizmu zimowego i podejmowaniu zbyt wielkiego ryzyka, trwa szukanie winnego. Pojawiają się insynuacje, brakuje już tylko oskarżenia Pana o przestępstwo.
O to, że nie tylko nie pomogłem, ale wręcz przyczyniłem się do śmierci chłopaków. Też tak to odczuwam.

Odpowiedział Pan sobie na pytanie, dlaczego ta sprawa budzi tak niezdrowe emocje?
Nałożyło się na to kilka czynników. Ten podstawowy, dla mnie objaśniający całą sprawę, jest taki, że ataki na mnie prowadzone są z Zakopanego, skąd pochodził Maciek Berbeka. Górskie środowisko zakopiańskie zawsze było hermetyczne, bardzo solidarne, rządzące się swoimi zasadami. I wydaje mi się, że Maciek Pawlikowski, Ryszard Gajewski czy Jacek Berbeka postępują właśnie w imię takiej źle pojętej solidarności, a jednocześnie przemawiają przez nich bardzo silne emocje. Emocje zrozumiałe, jeśli ktoś traci przyjaciela, brata, więc tym tłumaczę sobie formę tych ataków. Przeżywają żałobę, ale może zbyt szybko zareagowali, wypowiadając się w mediach. Niefortunne jest też to, że nie chcieli się ze mną spotkać i porozmawiać, powiedzieć mi o swoich wątpliwościach.

U rodziny Macieja Berbeki Pan jednak był.
Nie mylmy jednej rzeczy - te ataki, o ile wiem, nie są inspirowane przez rodzinę Maćka. Rzeczywiście, byłem u jego rodziny w Zakopanem, to była trudna emocjonalnie wizyta, ale czułem się tam u nich dobrze. Widziałem Maćka w tej rodzinie, widziałem, że mają taki uczciwy stosunek do całej sytuacji. Co do Jacka Berbeki, to tajemnicą poliszynela jest, że nie był w dobrych relacjach z Maćkiem, nie utrzymywali w zasadzie ze sobą kontaktu, nie spędzali razem świąt, choć mieszkali w tym samym mieście. Jest czasami taki syndrom - a ja jestem psychologiem z wykształcenia i pewne schematy są dla mnie jasne - że w momencie kiedy kogoś tracimy, nagle się budzimy i widzimy, że coś w życiu schrzaniliśmy. Może zabrakło tego kontaktu między braćmi i może teraz Jacek Berbeka próbuje odkupić swoje winy cudzym kosztem. W tym przypadku moim.

Wkrótce ma ruszyć jego wyprawa na Broad Peak.
Sam chętnie bym pojechał do Pakistanu, wmurował tablicę, stworzył miejsce, gdzie można oddać hołd chłopakom. Czuję taką potrzebę i fajnie, że ktoś chce to zrobić. Patrząc jednak realnie, to szanse na znalezienie ciał są bardzo małe, a na ich zniesienie zerowe. Jeśli to jednak jest duchowa droga Jacka Berbeki, żeby pogodzić się bratem, pożegnać, to ja to doskonale rozumiem.

Trudniejsze dla Pana są ataki ludzi ze środowiska czy internetowa nagonka?
Wiedziałem, że w momencie, kiedy himalaizm zimowy pojawi się w mediach i zajmą się nim laicy, to pojawią się kontrowersje. Niektóre dyskusje, starające się zachować pozory fachowej wymiany zdań, prowadzone były na takim poziomie, że z naszej perspektywy, perspektywy wspinaczy, równie dobrze można by rozmawiać, dlaczego na Broad Peaku mieliśmy kombinezony czerwone, a nie zielone. Większy żal mam do chłopaków ze środowiska, że skomplikowane, techniczne kwestie roztrząsają na gruncie publicznym, szkodząc na dobrą sprawę nam wszystkim. Prawda jest taka, że do tej pory himalaiści cieszyli się szczególnym prestiżem, postrzegano ich jako twardych, dzielnych, ale też etycznych i moralnych ludzi, szanujących się nawzajem. A ten rozłam wśród wspinaczy, który teraz obserwujemy, kładzie się cieniem na naszej pasji. A dla mnie dodatkowo to trudny emocjonalny test.

Wykreowano Pana na Terminatora bez uczuć, wspinacza, który nie liczy się z partnerami.
Nie wiem, jak

Wideo

Materiał oryginalny: Adam Bielecki zdradza kulisy tragedii na Broad Peak - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 27

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
M
Mo

Adam powodzenia!

zgłoś
K
Kasia

To ich zycie miłość wybór ,wiedza co ich czeka tam w gorach.Ich wybór.

zgłoś
M
M.

I tak trzymać. "Bóg stworzył góry" a ludzie je pokochali,choć to wymagająca kochanka.

zgłoś
g
grott

czytałaś w ogóle artykuł tępa idiotko?

zgłoś
I
Ireneusz

A jak ktoś z rodziny Berbeków śmie stawiać Mu (Adamowi) absurdalne i bezpodstawne zarzuty?

zgłoś
O
Ona

A po co tam wchodzić , moim zdaniem to pewna śmierć i oni to doskonałe wiedzą !!!

zgłoś
O
Ona

A po co tam wchodzić , moim zdaniem to pewna śmierć i oni to doskonałe wiedzą !!!

zgłoś
W
Wredny

Tak czytam te komentarze zakopiańskiej watachy ( typu Maria) I obrzydzenie mnie bierze....wyłania sie z tego jeden obraz: Berbeka powinien zyć a Bielecki Nie. I to jest dopiero obrzydliwe!!!! Winny był Berbeka ze jako lider mimo warunkow dał sygnał do zdobycia szczytu....!!!! Czy to wam sie podoba Czy nie!!!! I jeszce jedno dobrze ze Bielecki Nie nalezy do tego srodowiska....nawet bardzo dobrze....!!!!!! Bo Jak widac Po wpisie martwi sie o no tylko o swoich!!!!! Innych majac w pogardzie!!!!! Nadeta, przemadrzala I pełna pychy Pani Mario z Zakopanego!

zgłoś
A
Ala

Jedziecie na tego Bieleckiego a chłop się ratował i wcale mu się nie dziwię w takich warunkach odzywa się instynkt przetrwania. Jakoś Francuzka zostawiła Polaka i co nikt jej nie potepia.

zgłoś
J
Jaro

W wysokie góry każdy idzie na swoją odpowiedzialność i bez przymusu. Każdy powinien wiedzieć na ile go stać i w jakiej jest kondycji fizycznej ( na którą pracował rzetelnie i sumiennie cały rok ) i psychicznej. Jeśli ktoś pcha się w wysokie góry w zespole w którym jest cieniasem i opóźnia znacząco cały zespół ( narażając innych w zespole ) to już jego osobisty problem i nie powinien mieć do nikogo pretensji i żalu o to , że zostanie na zawsze w górach - trzeba było o tym myśleć na dole ( co najmniej rok wcześniej ) a nie na górze - taki live.

zgłoś
m
mus

Ja czuję Twoje zażenowanie, napisał prawdę? Napisał, to na tym sie skup a nie doszukuj się czegoś innego. Normalnie szok!!!

zgłoś
D
Darek

Himalaizm to wolność wyboru czy samobójstwo? Miał paść kolejny rekord testowania ludzkich możliwości - nie wyszło. Ale oni tam chyba nie szli pod przymusem, to była ich własna decyzja. Czy nikt nie liczył się z takim zakończeniem tej samobójczej wyprawy?

zgłoś
w
wstyd

Czuje zazenowanie. Z calym szcunkiem,ale jak Pan smie komentowac relacje w Rodzinie Berbekow? Kto Panu dal takie prawo?
Panie Adamie,prosze przeprsic bliskich Toamsza i Macieja i zamilknac. Jesli mam Pan choc troche honoru,ale przypuszczam,ze honor i empatia to obce Panu slowa.

zgłoś
M
M.

Twoj komentarz to dno!!!!

zgłoś
z
zenon

Facet, troje ludzi tez nie dałoby rady po takim wysiłku targać za sobą ledwo żyjącego człowieka. Więc to miał zostać i go klepać po plecach?

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3