Adam Marciniak: W Cracovii mieliśmy zgraną ekipę. Teraz przyjedzie drużyna obcych dla mnie chłopaków

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Adam Marciniak grał w Cracovii w latach 2012 - 2015, zagrał dla niej 70 meczów w ekstraklasie, zdobył dwa gole                                                                                                                                                                                                                                                                                                         `
Adam Marciniak grał w Cracovii w latach 2012 - 2015, zagrał dla niej 70 meczów w ekstraklasie, zdobył dwa gole ` Andrzej Banaś
Adam Marciniak, wychowanek ŁKS-u i obecny jego zawodnik, w Cracovii spędził trzy lata. Teraz zagra przeciwko „Pasom” w czwartkowym (godz. 17.30) meczu 1/32 finału Pucharu Polski.

Na ile ważny jest dla was mecz w Pucharze Polski?

Spotkanie z drużyną ekstraklasową to zawsze jest fajny sprawdzian. Ewentualne zwycięstwo poprawi nasze morale, ale nie ma co ukrywać, że priorytetem dla nas są mecze ligowe. Zobaczymy, jak trener podejdzie do tej konfrontacji, jaki wystawi skład? Co prawda pole manewru ma mocno ograniczone, bo jest sporo kontuzji w zespole, ale niezależnie od tego, kto wyjdzie, to jak w każdym meczu, będziemy walczyć o zwycięstwo. Nie znam drużyny, która wychodząc na mecz myślałaby inaczej.

Gracie w „kratkę”, wygrywacie na wyjazdach, u siebie przegrywacie. To pewnie frustrujące, bo zmiany nastrojów są bardzo częste.

Na pewno wyniki są poniżej naszych oczekiwań i nie możemy być zadowoleni. Ale meczów jest jeszcze sporo i trzeba się skoncentrować na tym, co przed nami, a nie rozpamiętywać, co się stało. Trzeba grać, walczyć, liga jest bardzo wyrównana. Wszyscy oczekujemy, że wkrótce będą znacznie lepsze wyniki.

Jesteście bardzo zawiedzeni po przegranych barażach w zeszłym sezonie? Przebrnęliście przez pierwsza fazę, pokonując Arkę Gdynia, ale w drugiej ulegliście u siebie Górnikowi Łęczna 0:1.

Mocno to przeżyliśmy, bo doszliśmy do momentu, kiedy to 90 minut dzieliło nas od ekstraklasy. Cóż, nie udało się. Taka jest piłka i to Górnik Łęczna cieszy się z gry w ekstraklasie. Trzeba zrobić wszystko, by cieszyć się z awansu w tym sezonie.

Gra pan teraz na pozycji stopera, a nie na lewej obronie. Czy to chwilowa zmiana pozycji, czy na stałe?

Myślę, że z wiekiem jest to naturalna kolej rzeczy. Za moment będę miał 33 lata. Trenerzy zaczęli mnie widzieć w środku defensywy. Zmiana nastąpiła od połowy rundy wiosennej zeszłego sezonu. Wszystko ma swoje plusy i minusy, najważniejsze, by trzymać poziom. Praca jest teraz inna. Trochę mniej wykonuję teraz sprintów, niż grając przy linii bocznej, ale swoje też trzeba wybiegać, nie gra się na stojąco.

Spędził pan trzy sezony w Cracovii, co pan najlepiej zapamiętał z tego okresu?

Najmilej na pewno wspominam awans do ekstraklasy i powołanie do reprezentacji Polski. Fajny był cały ten czas, także pod względem prywatnym, miło się żyło w Krakowie, mieliśmy fajnych znajomych.

Pamiętam takie jedno zdarzenie – po derbach wyprawił pan huczną imprezę, skarżyli się sąsiedzi, interweniowała policja.

Trochę tak… Jeden incydent na trzy lata to mało (śmiech).

My dziennikarze przyszliśmy dzień później na trening, chcieliśmy z panem porozmawiać i wtedy cała drużyny broniła dostępu do pana. To pokazuje solidarność, jaka była w waszej grupie.

Była to fajna drużyna, z charakterem. Mieliśmy zgraną ekipę, do tej pory z kilkoma chłopakami jestem w kontakcie. Z okazji meczów jak się widzimy, to z uśmiechem wspominamy stare czasy. Najlepszy kontakt mam z Marcinem Budzińskim, potem spotkaliśmy się w Arce. Przez długi czas trzymałem się z Damianem Dąbrowskim, teraz już trochę mniej, także z Sebastianem Stebleckim, ostatnio podczas sparingu widziałem się z Krzyśkiem Danielewiczem.

Gdy teraz patrzy pan na skład Cracovii to jest pan zdziwiony, że wychodzi na mecz jeden Polak, choć ta sytuacja ostatnio się trochę poprawiła?

Nie zastanawiam się nad tym aż tak bardzo, bo to jest totalnie nowa drużyna, nie ma chyba nikogo z kim ja dzieliłem szatnię. W idealnym świecie każdy chciałby mieć drużynę złożoną z samych Polaków, a najlepiej z młodych Polaków. Nie mnie to oceniać, nie jestem blisko drużyny. Na pewno bardziej sentymentalny byłby to dla mnie mecz, gdyby odbywał się na boisku przy ul. Kałuży. A tak to do Łodzi przyjedzie drużyna złożona z obcych dla mnie chłopaków, ten sentyment będzie więc dużo mniejszy. Bardziej odczuwam go, gdy gram na boisku mojej byłej drużyny.

Mecze Cracovii pan ogląda?

Zwykle zwracam uwagę na mecze moich kolegów. Wiadomo, że jak Cracovia była w finale Pucharu Polski to oczywiście trzymałem kciuki za nią, ale kiedy gra zwykły mecz ligowy to tylko zerkam. Gdy w zespole rywala „Pasów” gra mój znajomy, to bardziej trzymam kciuki za kolegę niż np. za Pellego van Amersfoorta, którego nie znam.

Obserwuje pan na Kamila Pestkę, grającego na „pańskiej” pozycji, czyli lewej obronie. Widzi pan w nim potencjał?

Akurat jemu kibicuję, kiedyś zamieniliśmy parę słów, jeszcze przed jego kontuzją. Wspominał, że podawał piłki na meczach, gdy ja grałem. To fajny, charakterny młody chłopak. Trochę zahamowała go kontuzja, ale trzymam za niego kciuki. Wszystko przed nim, by w tej piłce coś jeszcze osiągnąć. Na tyle, na ile zdążyłem go poznać, to stwierdzam, że jest to waleczny zawodnik, który będzie chciał coś osiągnąć.

Grał pan w derbach Krakowa, najbardziej gorącym meczu w sezonie dla kibiców. Wiele wam wybaczano, ale w spotkaniu z Wisłą trzeba się było pokazać. Jeśli chodzi o derby Łodzi to są zbliżone klimaty?

Grałem w wielu derbach, także na Śląsku czy w Trójmieście. Specyfika derbów, skala nienawiści u kibiców jest niestety ta sama, a derby Krakowa są podobne do derbów Łodzi. Wszystko dzieje się w obrębie miasta, jest gorąco. Z kolei derby Trójmiasta bardziej przypominały derby Śląska. Tak samo jak w Krakowie jest w Łodzi. W dniu derbowym trzeba uważać na siebie, czy idzie się odpowiednią ulicą, odpowiednio ubranym... Zwycięstwo w derbach powoduje niesamowitą dumę, a porażka jest ciężka do przełknięcia.

Ma pan zakreśloną w kalendarzu datę konfrontacji z Widzewem?

Tak, wiem, że najpierw mamy mecz z Arką, a potem gramy derby… Na boisku rywala. Jak wygramy, to nas poniesie i kibice będą usatysfakcjonowani.

A jakiego meczu z Cracovią się pan spodziewa w czwartek, to będą piłkarskie szachy? Nie otworzycie się, będziecie czekać, by inicjatywę przejęła Cracovia, czy spróbujecie zastosować pressing?
Będziemy na pewno starali się grać to, co w meczach ligowych. Wiadomo, że będzie trudniej, ale nie zmienimy swojego stylu gry, ze względu na to, że to jest Cracovia. Będziemy się starali mieć posiadanie piłki, dominować na boisku, mimo że jesteśmy drużyną z niższej ligi. Może to być to fajny sprawdzian, będzie miło zobaczyć, jak z ekstraklasowym rywalem wygląda ten nasz styl. W klubie nikt się nie kryje z tym, że mamy w tym sezonie powalczyć o awans. Wśród piłkarzy cel też jest jasny, a jest nim powrót do ekstraklasy.

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie