Adrian Wójcik (Soła Oświęcim). Siedem goli na półmetku to dobry wynik, ale liczył na więcej [ZDJĘCIA]

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
Adrian Wójcik jest specjalistą od strzelania goli, ale dryblować także potrafi. To ważne, żeby wygrać pojedynek z obrońcą.
Adrian Wójcik jest specjalistą od strzelania goli, ale dryblować także potrafi. To ważne, żeby wygrać pojedynek z obrońcą. Fot. Jerzy Zaborski
Rozmowa z ADRIANEM WÓJCIKIEM, najlepszym strzelcem Soły Oświęcim

- Pana gol dla Soły był okrasą potyczki przeciwko Hutnikowi Kraków. Skończyło się jednak porażką 1:4, która zepchnęła oświęcimian na dno tabeli grupy południowo-wschodniej III ligi.
- W pierwszej chwili, po podaniu od Kamila Kuczaka, chciałem przyjąć na lewą nogę i uderzyć. Jednak obrońca odciął mi tamtą stronę, zmuszając do weryfikacji planów. Przełożyłem piłkę na prawą nogę, a potem dostrzegłem już „korytarz”, którym muszę trafić w górny róg bramki. „Pajęczyna” została zdjęta z krakowskiej bramki.

- Czy gol zdobyty przeciwko Hutnikowi był najładniejszym golem w zakończonej właśnie rundzie jesiennej?
- Zdecydowanie tak, choć ładne było też trafienie w Jaśkowicach, gdzie strzałem z woleja pokonałem bramkarza.

- Zakończył Pan jesień z 7 golami na koncie. Czy taki wynik jest satysfakcjonujący?
- Na pewno nie jest zły, bo lider ligowej klasyfikacji strzelców ma o cztery trafienia więcej, ale osobiście odczuwam niedosyt. Mogło być lepiej. Liczyłem na minimum 10 goli. Jeśli w przyszłości chcę zagrać wyżej, muszę od siebie wymagać. Mając nawet jedną sytuację w meczu, muszę umieć ją wykorzystać. Jednak nie zniechęcam się drobnymi niepowodzeniami. Bardzo mocno wspiera mnie menedżer Artur Zubel, któremu wiele zawdzięczam, więc przy okazji dziękuję mu za okazane już wsparcie i proszę o jeszcze (śmiech). Do strzeleckiego dorobku dorzucam jeszcze dwie asysty.

- Czy lepiej strzela się Panu gole w sytuacjach, kiedy trzeba postawić tylko kropkę nad „i”, czy może lepszy jest dreszczyk emocji związany z wygraniem pojedynku „jeden na jeden”?
- Każda bramka ma swoją wartość. Wiadomo, że te ze zwycięskich potyczek smakują najlepiej. Jesienią strzeliłem gole w obu scenariuszach.

- Może udałoby się wiosną powalczyć o koronę króla strzelców?
- Wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń. Trzeba tylko mocno wierzyć w to, co się robi. W swojej przygodzie z futbolem dotąd nie zostałem królem strzelców ligowych. Występując w juniorach krakowskiej Wisły zdobyłem 12 goli i zabrakło mi bodaj trzech trafień do wygrania klasyfikacji strzelców. Jednak dla mnie najważniejsze jest solidne przepracowanie zimy, żeby w rundzie rewanżowej Soła zdołała się utrzymać w gronie trzecioligowców. Postaram się znacząco poprawić swój dorobek. Nie jesteśmy najsłabsi w tej lidze, choć jesteśmy na ostatnim miejscu w tabeli. Musimy mieć też więcej szczęścia.

- Czy na spotkanie przeciwko Hutnikowi Soła nie wyszła zbytnio przestraszona?
- Niczego takiego nie odczułem. Zbyt łatwo straciliśmy trzy gole, ale moje trafienie dodało nam skrzydeł. Zabrakło nam tylko drugiego, kontaktowego trafienia. Gdyby udało nam się je zdobyć jeszcze przed przerwą, a okazja ku temu przecież była, jestem przekonany, że przynajmniej byśmy tego pojedynku nie przegrali.

DZIEJE SIĘ W SPORCIE - KONIECZNIE SPRAWDŹ:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie