Album „Kolej na Stary Dworzec”. Historia doprawiona tradycyjną kuchnią

Agnieszka Nigbor-Chmura
Agnieszka Nigbor-Chmura
Z „Koleją na Stary Dworzec” - albumem wydanym przez Danutę Szpyrkę, znaną i cenioną gorlicką restauratorkę, jest jak z potrawą. By smakował Czytelnikowi, musiał być doprawiony. Próżno szukać w nim smaku goryczy, bo gdy na zapomnianym i martwym już dworcu kolejowym Gorlice-Zagórzany tworzyła się Restauracja Stary Dworzec była głównie nadzieja, czasem tylko doprawiona pieprzem, żeby nie powiedzieć, że łyżką przysłowiowego dziegciu. Dzisiaj po 10 latach od tamtych chwil wszystko stało się wspomnieniem godzin ciężkiej, bo trudnej pracy. Właśnie z tej okazji powstało wydawnictwo opracowane i przygotowane przez Gazetę Krakowską.

FLESZ - Ceny idą w górę. Co zdrożeje w 2020 roku?

Album już jest w Starym Dworcu, świeżutki, jeszcze pachnie farbą. Trudno się dziwić, w piątek zszedł z taśmy drukarskiej. Do restauracji dotarł na święta i chwilę przed jubileuszem istnienia firmy.
- 10 lat minęło jak jeden dzień. Może to niewiele, ale w moim życiu to bardzo ważna dekada. 27 lutego 2010 roku na świecie pojawiło się moje czwarte „dziecko” restauracja Stary Dworzec – mówi Danuta Szpyrka. - Właśnie z tej okazji chcemy oddać w ręce naszych klientów, współpracowników i klientów okolicznościowy album, w którym nawiązujemy do historii i tradycji tego wyjątkowego miejsca oraz odsłaniamy nasze „smaczki” - te związane z remontami i budową obiektów, jak i te, pochodzące z naszej dworcowej kuchni – dodaje.
Wszystko zaczęło się od marzenia o własnej restauracji. Kiełkowało ono długo, ale przełomowym momentem, był niezwykły sen. Wszystko działo się właśnie na dworcu kolejowym w Zagórzanach. To tam we śnie restauratorka widziała swojego zięcia Grzegorza, który niósł stertę czerwonych krzeseł.
- Rano opowiedziałam sen córce Ani, a potem pojechałam do pracy. Jakież było moje zdziwienie, gdy po powrocie do domu, córka wręczyła mi kartkę z numerem telefonu i powiedziała, że dworzec kolejowy w Zagórzanach od roku jest do wynajęcia i może być mój – opowiada pani Danuta.
W albumie znajdziemy opowieść o trudnych narodzinach restauracji, o historii otwarcia regionu na świat dzięki Franciszkowi Józefowi, za czasów którego powstała przecież Galicyjska Kolej Transwersalna, o hrabiowskiej rodzinie Skrzyńskich, o niezwykłych ludziach spotkanych na drodze do sukcesu, poświęceniu załogi, aż do powstania Sali Bankietowej.
Album doprawiony jest przepisami na dania z dworcowej kuchni – ciekawe przystawki, pyszne dania obiadowe, sałatki i surówki, i w końcu kuszące desery. To przewodnik dla tych, którzy chcą zabłysnąć przed gośćmi w święta Bożego Narodzenia czy na Wielkanoc.
Na koniec każdy czytelnik na pewno wciągnie się w dworcową retrospekcję – poczuje jak w czasach świetności hrabiowskiego rodu Skrzyńskich, wczyta we wspomnienia tych, którzy są stałymi bywalcami tego miejsca, albo pamiętają je jeszcze z czasów dzieciństwa lub z opowiadań rodzinnych.
- Życzę Państwu przyjemnej lektury i udanych kulinarnych eksperymentów na bazie naszych przepisów – dodaje Danuta Szpyrka.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
notar

Raz mi się udało tam zjeść fasolkę po bretońsku 2 lata temu ,, kilka razy ,raz na 3 miesiące tam zajeżdżałem i nigdy fasolki nie było podstawowe danie, żenua. kilku innych dań również wiecznie brakowało a przesiaduje tam czasami raptem 2 osoby na pogawędce, tak że omijam.

Dodaj ogłoszenie