Andrychów. Po kolejnym śmiertelnym wypadku na budowie osiedla przy ul. Lenartowicza do akcji wkracza prokurator

Bogumił Storch
Bogumił Storch
Na tej budowie doszło do tragedii. Czy to tylko nieszczęśliwy wypadek czy efekt zaniedbań? Bogumił Storch
Dwa wypadki śmiertelne w ciągu 18 miesięcy. Co dzieje się na budowie osiedla bloków w Andrychowie? Okoliczni mieszkańcy alarmują, że od dawna naruszane są tam zasady BHP. Prokuratura Rejonowa w Wadowicach prowadzi dwa śledztwa w tej sprawie.

FLESZ: Pierwsza pomoc przy wypadkach drogowych. To musisz wiedzieć!

W ubiegłą środę doszło do tragicznego wypadku na placu budowy blokowiska w Andrychowie przy ul. Lenartowicza. Jeden z budowlańców, 34-letni mężczyzna, spadł ze stawianego bloku, z dużej wysokości. Nie wiadomo jeszcze jak to się stało.
Wezwano pogotowie i helikopter Pogotowia Lotniczego. Mężczyzna, mimo podjętej reanimacji, zmarł. Wszystko wydarzyło się na oczach nie tylko innych budowlańców, ale mieszkańców osiedla, bo plac budowy znajduje się dokładnie w samym środku dużego blokowiska.

- Najpierw usłyszałam głuche uderzenie, jakby coś spadło. Potem krzyki, ludzi, hałas a potem już syreny karetek. Było około południa, ładna pogoda, świeciło słońce. Z okna obserwowałam, jak ludzie krzątają się w panice obok leżącego bezwładnie ciała - opowiada pani Katarzyna, mieszkanka jednego z pobliskich bloków.

Ludzie z ul. Lenartowicza podkreślają, że bardziej od samego faktu przerażającego wypadku zatrważa ich to, że to nie pierwszy taki przypadek.

W lipcu 2018 roku także zginął tu człowiek. Do zdarzenia doszło wewnątrz budynku. Jeden z robotników wpadł do szybu windy i został poważnie został ranny. Z pomocą ratowników wyciągnięto go z głębokiego tunelu. Zabrano śmigłowcem do szpitala. Niestety, obrażenia, jakie odniósł podczas upadku okazały się zbyt poważne.

Mieszkańcy bloków przy Lenartowicza twierdzą, że to nie przypadek a efekt zaniedbań, jakie notorycznie miały by mieć miejsce na tym placu budowy.

"Jak przyjechała policja i pogotowie to nagle większość robotników zapadła się pod ziemię. Czego się bali?" - pytają.

Inni wyliczają nieodpowiedzialne zachowania pracowników na tej budowie, które mogli obserwować ze swoich okien. Skakanie między balkonami na piętrach bez zabezpieczeń, niewłaściwe zamocowane rusztowania, brak kasków, okularów ochronnych.

- Aż prosi się o wypadek. To codzienność a nie wyjątki. Po pierwszym wypadku chyba niczego się nie nauczyli - komentuje jeden z mieszkańców.

W poniedziałek byliśmy w tym miejscu. Po wypadku ruch na budowie jakby zamarł. Widać było tylko kilka osób pracującyh wewnątrz szkieletu powstającego bloku. Na rusztowaniach nikogo nie było. Nikt z zatrudnionych tu nie chciał też z nami rozmawiać. Część robotników miała na sobie kamizelki odblaskowe, inni byli w "cywilnych", niewykluczone, że prywatnych ubraniach.

- Sami pracownicy mogą bać się zeznawać przeciwko kolegom czy przełożonym. Wcześniej czy później mogliby spotkać się z nimi przy innych projektach, na innych budowach. Dlatego wielu z nich godzi się też na zastane warunki z powodu pieniędzy. Jedni rzeczywiście sobie lekceważą przepisy, inni dostają zły sprzęt od pracodawcy albo nie dostają go wcale i tak to się kręci w całym kraju - twierdzi nasz rozmówca, działający od lat w branży budowlanej.

Okolicznych mieszkańców to nie dziwi. Na kilkanaście osób, które przekonywały nas, że na tej budowie zbyt często ignoruje się zasady bezpieczeństwa, tylko dwie odpowiedziały twierdząco na pytanie, czy są gotowe zeznać o tym prokuratorowi. Wszyscy natomiast prosili, by nie publikować ich nazwisk ani nawet imion czy numeru klatki schodowej.

Być może wkrótce i tak będą musieli złożyć wyjaśnienia. Prokuratura Rejonowa w Wadowicach 9 stycznia wszczęła bowiem śledztwo w tej sprawie. Jak ustaliliśmy, jest ono jeszcze na początkowym etapie prowadzenia. Przeprowadzono np. oględziny miejsca ujawnienia zwłok pracownika, zabezpieczono dokumentację dotyczącą wykonywanej w tym dniu pracy, jak i całej inwestycji.

Śledztwo prowadzone jest w sprawie bezpośredniego narażenia pracownika na utratę życia poprzez naruszenie zasad BHP i nieumyślnego spowodowania jego śmierci. - Postępowanie prowadzone jest z urzędu - mówi Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Grozi za to pozbawienie wolności od 3 miesięcy do lat 5. Jeszcze nie wiadomo natomiast, kiedy będą przesłuchiwani mieszkańcy okolicznych bloków, którzy mogliby poświadczyć liczne nieprawidłowości, mające miejsce na placu budowy, ale wiadomo, że ich zeznania mogą być kluczowe dla sprawy.

- Obecnie trwają czynności związane z przesłuchiwaniem świadków, jednakże z uwagi na początkowy etap śledztwa i trwające czynności związane z zabezpieczeniem dowodów, nie można udzielić informacji na temat tego, co świadkowie zeznawali - wyjaśnia Janusz Hnatko.

To nie koniec kłopotów inwestora. Wkrótce ma się zakończyć śledztwo w sprawie wypadku sprzed 1,5 roku. Czy będzie akt oskarżenia? Tego jeszcze nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że wypadek ze stycznia tego roku i ten lipca 2018 roku miał miejsce na budowie prowadzonej przez ten sam podmiot gospodarczy.

Przesłaliśmy inwestorowi pytania o stan bezpieczeństwa na budowie w Andrychowie. Czekamy na odpowiedź. Do sprawy wrócimy.

***

Tymczasem inspektoraty pracy biją na alarm. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że wciągu jednego roku w całej Polsce zgłoszono zgłoszono aż 84 304 wypadków przy pracy. Tych ze skutkiem śmiertelnym było aż 209. Upadek z wysokości jest jedną z głównych przyczyn wypadków śmiertelnych.

Budownictwo od kilku lat utrzymuje się na niechlubnym pierwszym miejscu pod względem ilości wypadków ze skutkiem śmiertelnym spośród wszystkich branż. I choć ich liczba ostatnio spadła o 17,2 proc. w porównaniu w poprzedzającym okresem, to wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie.

Przyczyn wypadków na budowie jest wiele. Do najczęstszych należy brak zapewnienia przez pracodawcę odpowiednich środków ochrony indywidualnej oraz zbiorowej, brak sprawnie działających i dostosowanych do charakteru zadań narzędzi pracy, ale również lekceważenie przez samych pracowników podstawowych zasad bezpieczeństwa, wynikające z chęci skrócenia lub ‘ułatwienia’ sobie codziennych obowiązków.

Potwierdzają to dane GUS. Pokazują, że aż 60 procent wypadków powodowanych jest przez nieprawidłowe zachowanie się pracownika, a przyczyną 8,5 procent wypadków był niewłaściwy stan materiałów budowlanych. Do takich zdarzeń dochodzi też w naszym regionie. Przed rokiem w Spytkowicach poważnie ranny został budowlaniec podczas remontu miejscowej szkoły. Był, jak się okazało, pijany.

Czytaj także

Masz informacje? Nasza Redakcja czeka na #SYGNAŁ

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej

Gdzie jest pochowany zmarły ? Chciałem iść zapalić znicz :(

L
Lajkonik

Taka budowa w cywilizowanym kraju stanęła by do czasu wyjaśnienia sprawy! A z drugiej strony ten miejscowy PIP to co robi?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3