W błyskawicznie opublikowanych materiałach zgromadzonych przez Kiszczaka moją uwagę zwróciły odręczne notatki generała, znajdujące się na odwrocie listu dotyczącego śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. W tych zapiskach są wymienione różne morderstwa polityczne z okresu II wojny światowej. Na pierwszym miejscu znajduje się „zamordowanie marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego”.
Taka wzmianka o marszałku Rydzu-Śmigłym zwraca szczególną uwagę, gdyż w świetle oficjalnej wiedzy nie został on zamordowany, tylko zmarł śmiercią naturalną.
Ostatnie chwile życia marszałka toną jednak w mroku. Przypomnijmy, że po klęsce wrześniowej Śmigły został internowany w Rumunii, a w 1941 roku, właściwie nie wiadomo po co, wrócił w konspiracji do Polski i zaraz potem umarł.
Ponieważ mamy teraz modę na gloryfikowanie okresu II Rzeczypospolitej, której Rydz-Śmigły po śmierci Józefa Piłsudskiego był filarem, jest nadzieja, że pracujący bez wytchnienia historycy opublikują jakieś nowe informacje na jego temat. Zwłaszcza że w tym roku przypada 130. rocznica urodzin i 75. rocznica śmierci marszałka.
A co generał Kiszczak mógł wiedzieć o Rydzu-Śmigłym? Wiadomo, że Urząd Bezpieczeństwa prowadził po wojnie śledztwo w sprawie jego śmierci. Kiszczak co prawda był chyba za młody, żeby brać w nim udział, ale kto wie, jakie papiery wpadły mu w ręce? Może w jego archiwum jest jeszcze coś więcej na ten temat.
I co? Czy nic ciekawszego nie wyczytał pan w ujawnionej dokumentacji generała? - mogą zapytać Czytelnicy, rozczarowani być może tematyką felietonu. W opublikowanych materiałach wyczytałem oczywiście wiele sensacyjnych szczegółów, ale nie mam zamiaru się nimi zajmować, gdyż nie chcę brać udziału w linczu na Lechu Wałęsie, a przy okazji w linczowaniu Agnieszki Osieckiej, Władysława Bartoszewskiego czy innych osób.
Najbardziej biegli w linczowaniu - Amerykanie - teraz wstydzą się tej formy sprawowania sprawiedliwości przez lud. W 2005 roku amerykański Senat przyjął uchwałę, w której wyraził głębokie współczucie wobec osób, które podczas linczów zostały pozbawione godności i opieki państwa. Ciekawe, czy nasz Senat będzie w przyszłości musiał wydać podobny akt?