Bochnia. Ulica Gazowa w Bochni od lat zamienia się w jezioro. Właściciele firm od dawna czekają na rozwiązanie problemu

Paweł Michalczyk
Paweł Michalczyk
Ulica Gazowa w Bochni podczas ostatnich ulew na przełomie sierpnia i września. Taki obraz jest tu spotykany od wielu lat
Ulica Gazowa w Bochni podczas ostatnich ulew na przełomie sierpnia i września. Taki obraz jest tu spotykany od wielu lat Paweł Michalczyk
Po każdych większych opadach deszczu, ulica Gazowa w przemysłowej części Bochni jest zalewana. Woda stoi zarówno na jezdni, jak i na terenie zakładów działających wzdłuż niej. Przedsiębiorcy skarżą się na problem od lat. Przed dwoma laty wystosowali do urzędu miasta petycję. Niestety, problem nie został rozwiązany do dziś. Po ostatnich ulewach Gazowa znów była zalana przez kilka dni.

FLESZ - Telefon na 7 lat?

Tylko w 2021 roku ulica Gazowa w Bochni była zalewana kilkakrotnie, m.in. w maju, sierpniu i – po ostatnich intensywnych opadach – w pierwszych dniach września. Przedsiębiorcy prowadzący w tamtym rejonie działalność gospodarczą, tracą już cierpliwość.

- Ciągłe zalewanie ulicy Gazowej i ulicy Partyzantów bardzo źle świadczy o władzach miasta. Po większych opadach, dojazd do wielu firm jest niemożliwy - mówi Sławomir Trzósło, właściciel drukarni Profit Media.

- Długo jeździłem do pracy po tych wodach, aż zepsułem samochód. Nieraz parkowaliśmy na ulicy Partyzantów, bo nie było możliwości wjazdu - wspomina Eugeniusz Konieczny, radny miasta Bochni, który przez wiele lat pracował w firmie Profit Media. Jego zdaniem władze Bochni powinny rozwiązać problem ciągle zalewanej przemysłowej części miasta.

Wraz z innymi właścicielami firm działających przy ulicy Gazowej, a także ulic Partyzantów, Łany i Wodociągowej, podpisał petycję, jaka trafiła do urzędu miasta we wrześniu 2019 roku. Również w tamtym okresie woda zalała tamten rejon. Sygnatariusze petycji domagali się wówczas pilnego wykonania drożnej kanalizacji deszczowej wzdłuż tych ulic.

Przedsiębiorcy zwrócili uwagę na występujące w tamtym rejonie miasta problemy z odprowadzaniem wody deszczowej, w tym „niewydolność Potoku Buczkowskiego, liczne zwężenia, przeciwspadki”. W efekcie woda powoduje zalewanie działających tam firm i placów, które stają się naturalnymi zbiornikami retencyjnymi.

„Zalewaniu ulegają również hale produkcyjne, w których znajdują się nowoczesne linie produkcyjne wyposażone w elektroniczne systemy sterowania czułe na wilgoć. Ich uszkodzenie spowodować może milionowe straty przedsiębiorstw. Zalewane są również surowce do produkcji, które wskutek tego nie nadają się do dalszego użytku” - czytamy w treści petycji.

Przedsiębiorcy zwrócili uwagę, że zgodnie z przepisami to na burmistrzu spoczywa obowiązek zapewnienia prawidłowej kanalizacji, w tym deszczowej i jest to zadanie własne miasta.

W odpowiedzi burmistrz Stefan Kolawiński napisał, że Potok Buczkowski jest przeciążony i nie jest w stanie odprowadzić dużych ilości wody w krótkim czasie. Rozwiązaniem problemu byłoby zaprojektowanie alternatywnego systemu odprowadzania wody wprost do Raby, z pominięciem Potoku Buczkowskiego, a do tego zwiększenie średnicy istniejących rur, odprowadzających wodę. Na to zaś trzeba pieniędzy, których miasto nie ma.

Burmistrz przywołał przykład dzielnicy Smyków, gdzie na terenie obecnej strefy gospodarczej również występowały podobne problemy i udało się je wyeliminować poprzez odprowadzenie wody wprost do Raby z pominięciem niewydolnego rowu Krzeczowskiego. W opanowaniu sytuacji miałyby też pomóc zbiorniki retencyjne na posesjach należących do przedsiębiorców.

Andrzej Koprowski z urzędu miasta Bochnia, odpowiedzialny za kontakty z prasą, zwraca uwagę, że na ul. Łany w tym roku miasto naprawiło cztery pompy w przepompowni i pozytywny efekt już widać.

- Oczywiście przy nawalnych deszczach również i tam zbiera się woda, ale po ich ustaniu dość szybko znika. W tej chwili badana jest możliwość wyczyszczenie kolektorów i odprowadzania wód. Ze wstępnych analiz wynika, że i kolektory i sama kanalizacja jest niedrożna.

Według niego, problem zalewania ulicy Partyzantów, a także jej przecznic, Gazowej i Łany, wynika z braku solidnej podbudowy pod tymi ulicami. - Poruszają się nimi ciężarówki o wadze dochodzącej do 40 ton, jeżeli nie są przeładowane. Część instalacji kanalizacyjnej prowadzona jest w drogach i przy słabym utwardzeniu ciężki transport powoduje uszkodzenia nie tylko nawierzchni, ale również kanalizacji. Do tego dochodzi odprowadzenie wód z terenów znajdujących się przy ulicach firm, gdzie często i place przed i wewnątrz przedsiębiorstw, mają zerową retencję, bo są wybetonowane, pokryte kostką brukową itp. Do tego wszystkiego dochodzą anomalie pogodowe – wylicza Koprowski.

Urzędnik zapowiada, że „nie dalej jak w przeciągu kilku tygodni” zostanie opracowane rozwiązanie, które miałoby „zmniejszyć wyraźnie dolegliwości związane z zalewaniem tych ulic”.

To jednak nie uspokaja nastrojów, jakie panują wśród przedsiębiorców. - Od złożenia petycji minęły dwa lata i sprawa stoi w miejscu. Cała ulica Gazowa i Partyzantów to teren opuszczony i zaniedbany. Stan ulicy, chodników, oświetlenia woła o pomstę do nieba – podsumowuje Sławomir Trzósło.

Masz informacje? Nasza Redakcja czeka na #SYGNAŁ

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
barbara
Podobne problemy w Tarnowie i to chyba z okresu urzędniczki z Bochni
Dodaj ogłoszenie