MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dzień u kapucynów. Mówią: Nie jesteśmy lepsi od bezdomnych, każdemu trzeba pomóc

Jolanta Tęcza-Ćwierz
Jolanta Tęcza-Ćwierz
Kuchnia przy ulicy Smoleńsk 4 w Krakowie to często codzienny przystanek osób bez domu
Kuchnia przy ulicy Smoleńsk 4 w Krakowie to często codzienny przystanek osób bez domu Konrad Kozłowski
„My, zakonnicy, w pewnym sensie też jesteśmy bezdomni. Może nie śpimy na ławce, ale klasztor należy do zakonu. Jesteśmy dziś tu, a jutro tam. Chyba dlatego trochę łatwiej zrozumieć nam osoby bezdomne”. Spędziliśmy jeden dzień w Dziele Pomocy - miejscu, gdzie bezdomni mogą się wykąpać, zjeść, poczytać książkę. I odzyskać nadzieję.

FLESZ - W jaki sposób wybierzemy prezydenta?

od 16 lat

Ulica Smoleńsk 4, Kraków. Bezdomni dobrze znają ten adres. Jedyne takie miejsce w milionowej metropolii, gdzie można wziąć prysznic, a poza tym: zjeść ciepły posiłek, porozmawiać, skorzystać z pomocy lekarskiej i - choć trochę, choć na chwilę - zbliżyć się do „normalnego” życia.

Pod Smoleńsk 4 funkcjonuje Dzieło Pomocy, którym opiekują się bracia kapucyni, Pomagają im pracownicy oraz wolontariusze.

- Najczęstszym powodem bezdomności jest brak człowieka - mówi brat Grzegorz Marszałkowski, dyrektor Dzieła Pomocy. - Można stracić pieniądze, mieszkanie, pracę, ale nawet wtedy drugi człowiek może nam pomóc. Bezdomność to przede wszystkim samotność - dodaje.

Godzina 8

W Dziele Pomocy rozpoczyna się kolejny dzień. Pracownicy i wolontariusze spotykają się na odprawie, ustalają plan działania.

W czasie epidemii muszą przestrzegać szeregu procedur, które zapewniają - na tyle, na ile to możliwe - higienę i bezpieczeństwo.

Dezynfekcja, rękawiczki, maseczki stały się codziennością. Praca w pandemii jest inna, trzeba dostosować się do sytuacji. Dzień rozpoczynają od przygotowywania kanapek, parzenia kawy, herbaty. Każdego dnia pracownicy Dzieła przygotowują 300 bułek dla potrzebujących.

- Przez ostatnie tygodnie niemożliwe stało się udzielanie „na żywo” konsultacji indywidualnych. Zamieniliśmy je na rozmowy telefonicznie - mówi Justyna Nosek z Dzieła Pomocy, odpowiedzialna za kontakt z darczyńcami i mediami. - Czasowo zamknęliśmy budynek na Loretańskiej i wszystkie siły przesunęliśmy tutaj, na Smoleńsk. Okres pandemii wymaga od nas sporego przeorganizowania.

- Na początku były obawy, jednak do tej pory żadna z osób bezdomnych nie zachorowała - dodaje brat Grzegorz. - A przecież w noclegowni na Wielickiej 120 bezdomnych mieszkało w dużym zagęszczeniu. Wystarczyłoby, że trafiłby się jeden zakażony. Zdarzyło się natomiast kilka razy, że ktoś miał wysoką temperaturę. Zleciliśmy testy, na szczęście wszystkie wyszyły negatywnie. Osoby bezdomne są chyba bardziej odporne, chociaż cierpią na różnego rodzaju schorzenia związane z trybem życia. Umierają często przed sześćdziesiątką, rzadko kto osiąga starszy wiek - mówi.

Podczas gdy „ekipa kanapkowa” uwija się w kuchni, krojąc, smarując i pakując bułki, przed wejściem do budynku ustawia się kolejka pań i panów bez domu. Niektórzy stoją tu od wczesnego ranka. Przestrzegają zaleceń, zachowują zalecaną odległość.

Nawet rozmów raczej nie słychać. Czekają w ciszy, cierpliwie.

Po darmowe posiłki przychodzi około 150 osób dziennie.

Godzina 9

Otwiera się okienko, przez które sześć razy w tygodniu wydawane są kanapki, kawa, herbata. Zamknięte jest tylko w czwartek. Osoby bezdomne podchodzą po kolei, nikt się nie przepycha.

O tej porze przyjmowane są również zapisy do łaźni. Kiedy nie ma się domu, trudniej zadbać o higienę. Brakuje tego, co dla nas, „domnych”, oczywiste - łazienki, pralki, toalety.

W Dziele Pomocy można skorzystać z łaźni, otrzymać czyste ubranie lub wyprać własne. Zwykle z tej możliwości korzystało około 600 osób miesięcznie. Obecnie - z racji obostrzeń - liczba ta zmniejszyła się prawie dwukrotnie. Przez pewien czas łaźnia w ogóle była zamknięta.

O dziewiątej otwiera się również recepcja. To miejsce pierwszych spotkań z osobami bezdomnymi. Każda z nich ma swoją historię, nierzadko trudną, dramatyczną. Przy okienku pojawiają się kolejne panie i panowie. Każda osoba witana jest z życzliwością i uśmiechem, który - choć niewidoczny spod maski - daje się słyszeć w głosie.

Osoby doświadczające bezdomności są na ogół osłabione, obciążone chorobami i traumami. Część z nich cierpi na zaburzenia lub choroby psychiczne albo jest w trakcie terapii dla alkoholików. Dlatego dobrze, jeśli obok znajdzie się ktoś, kto dopilnuje formalności, wesprze, doradzi.

- Mierzymy im temperaturę i przeprowadzamy wstępny wywiad, pytamy, jak się ktoś czuje - mówi pani Justyna. - Tych kilka chwil podczas nalewania kawy to także czas bycia razem. Równie cenne jak podanie kanapki czy ciepłego napoju jest proste pytanie: Jak pan/pani się dziś ma?

O tej porze rusza także „dyżur lekowy”.

Jeżeli ktoś ma do zrealizowana receptę, pracownik socjalny wydaje skierowanie do apteki, w której osoby bezdomne mogą za darmo otrzymać lekarstwa. Ich zakup finansuje Dzieło.

Osoby doświadczające bezdomności często zmagają się z chorobami przewlekłymi, a brak możliwości korzystania z publicznej służby zdrowia nie ułatwia powrotu do zdrowia.

W szczególnie trudnym położeniu są ci, którzy nie znaleźli miejsca w placówkach noclegowych - muszą spać w altankach śmietnikowych, na działkach, w kanałach.

Godzina 10

Rusza łaźnia i okienko garderobiane. W łaźni posługuje trzech braci kapucynów w specjalnych kombinezonach, maskach i rękawiczkach. Z racji ograniczeń o danej porze może się wykąpać dwoje chętnych, w skrajnie oddalonych od siebie kabinach.

Nierzadko trafiają tu osoby w bardzo złym stanie higienicznym, które nie są w stanie samodzielnie się umyć, ich odzież jest wręcz przyrośnięta do ciała. Zdarzają się ludzie zawszeni, mający na skórze rany i insekty.

Ich kąpiel wymaga towarzyszenia drugiego człowieka i taką pomoc zawsze mogą tu otrzymać. Nawet w czasie epidemii.

Godzina 11

W dobie pandemii podstawą jest ostrożność i zdrowy rozsądek.

Dlatego dopiero z końcem maja przy Dziele Pomocy na nowo zostało uruchomione Centrum Integracji Społecznej. To miejsce stworzone z myślą o osobach bezdomnych, długotrwale bezrobotnych. Korzystające z pomocy CIS-u osoby najczęściej nie są w stanie z dnia na dzień podjąć pracy. Muszą przejść proces adaptacji, taki staż - tu lub w innych miejsach. Oferty znajdują im doradcy zawodowi.

Rozpoczęcie pracy jest kluczowe w wychodzeniu z bezdomności. Daje poczucie stabilizacji, podnosi samoocenę, systematyzuje dzień. Wiąże się z obowiązkami, a te - z poczuciem, że jest się potrzebnym.

Dzieło Pomocy oferuje możliwość skorzystania z internetu, wykonania telefonu do pracodawcy, przejrzenia ofert pracy, a także indywidualne konsultacje z doradcą.

Funkcjonuje tu również poradnia psychiatryczno-psychologiczna.

Godzina 12

W samo południe rusza dyżur w prowadzonej przez siostry felicjanki Kuchni Społecznej siostry Samueli. To w tym samym budynku, na parterze. W pomieszczeniach czuć zapach ciepłych posiłków, które trafiają do osób bezdomnych, ale są też rozwożone do seniorów.

W czasie pandemii wielu pracowników Dzieła pracuje zdalnie: pracownicy socjalni, odpowiedzialni za księgowość, zaopatrzenie, administrację i tak dalej.

Godzina 13

Dzieło prowadzi także świetlicę dla osób bezdomnych, ale na czas epidemii jej działalność została zawieszona.

Zwykle było to miejsce tętniące życiem, gdzie każdy mógł przyjść - tak po prostu, żeby spotkać się z ludźmi, porozmawiać. Świetlica na pierwszy rzut oka wyglądała jak klub dyskusyjny. Albo biblioteka, bo wiele osób bezdomnych tu czytało.

Teraz świetlica pełni inną rolę - ekipa Dzieła kompletuje tu paczki dla potrzebujących. Każdego tygodnia - 200.

- W każdej znajduje się kilkanaście produktów, m.in. konserwy mięsne i rybne, zupki chińskie, napoje oraz coś słodkiego, jakiś wafelek albo czekolada, żeby dać im namiastkę przyjemności. Paczki wydawane są raz w tygodniu, w środę - tłumaczy brat Grzegorz.

Godzina 14

Rusza Ambulatorium Stowarzyszenia „Lekarze Nadziei”. To miejsce, w którym osoby potrzebujące mogą uzyskać pomoc lekarza internisty, stomatologa, neurologa oraz ginekologa, a także zaopatrzyć się w leki.

Pracownicy Dzieła zachęcają krakowian do przynoszenia lekarstw, które mogą jeszcze służyć innym. Można je dostarczać na recepcję przy Smoleńsk 4, skąd trafią do osób najbardziej potrzebujących.

Godzina 15

Bezdomność nie jest popularnym tematem, ale nie w Dziele Pomocy. Tutaj każdego dnia sztab ludzi zastanawia się, w jaki sposób skutecznie pomóc tym, którzy nie mają dachu nad głową.

- Finowie i Portugalczycy stworzyli innowacyjną metodę pod nazwą „Najpierw mieszkanie”, dzięki której zmniejszono skalę bezdomności w tych krajach - mówi brat Grzegorz. - Projekt działa już w Trójmieście, Wrocławiu i w Warszawie. Przymierzamy się do realizowania go w Krakowie.

Pomysł jest prosty: osoby bezdomne otrzymują bez wstępnych warunków własne cztery kąty - nawet jeśli borykają się z uzależnieniem. Projekt zakłada, że w stabilnym środowisku łatwiej jest rozwiązać problemy. Przecież mieszkanie to nie tylko dach nad głową. Oznacza przede wszystkim prywatność, przewidywalność oraz poczucie bezpieczeństwa, którego tak bardzo potrzeba osobom tkwiącym w szponach bezdomności.

Póki co Dzieło Pomocy prowadzi dziewięć takich mieszkań, w których osoby i rodziny bez domu przygotowują się do samodzielnego życia pod dachem. Wszyscy objęci są pomocą zespołu specjalistów, którzy towarzyszą im na drodze wyjścia z bezdomności.

- Nam się wydaje, że mieszkanie to uwieńczenie wszystkich naszych trudów, po to przecież zarabiamy, dorabiamy się, spłacamy kredyt - mówi brat Grzegorz. - A to jest takie ewangeliczne: jestem człowiekiem i powinienem żyć w godnych warunkach. Obojętne, czy jestem alkoholikiem, narkomanem czy mam problemy psychiczne - powinienem mieć mieszkanie. Dla niektórych może to być szok. Bywa że pracownik socjalny ma problem z mieszkaniem, a osoba bezdomna je dostaje. Ale to nasz największy problem, że traktujemy te osoby z góry. Wydaje nam się, że jesteśmy lepsi, porównujemy się, a powinniśmy być partnerami. Jestem zakonnikiem i w pewnym sensie też jestem bezdomny. Moim domem jest klasztor, który należy do zakonu. Może nie śpię na ławce, ale dziś jestem tu, jutro tam, więc jest mi łatwiej zrozumieć osoby bezdomne, które są bardzo czułe na punkcie godności. Kiedy okaże się im troskę i zainteresowanie, są wdzięczne i szczere. Staram się nigdy nie traktować ich z góry.

Godzina 16

Dzień w Dziele trwa: podsumowania, raporty, dokumenty i przygotowania do kolejnego dyżuru wypełniają popołudnie pracownikom. Jedni zbierają się domów, inni właśnie rozpoczynają pracę.

- Mamy dobre kontakty z MOPS-em i innymi organizacjami, które pomagają osobom w kryzysie - mówi pani Justyna. - Gdy wybuchła epidemia, wiele organizacji ograniczyło działalność. To zrozumiałe, bo każdy odczuwał lęk przed wirusem, bał się o bezpieczeństwo swoje i bliskich. Trzeba było przysposobić się do nowej sytuacji. Z początku przychodziło do nas wiele osób, które - mimo że miały dom - czuły się zagubione albo potrzebowały pomocy, choćby żywnościowej. Staraliśmy się przekierowywać je na przykład do którejś filii MOPS-u. Do nas trafiają osoby żyjące w najtrudniejszych warunkach.

Godzina 17

Trwa gotowanie posiłków. Niebawem wolontariusze zaczną je rozwozić do potrzebujących. W czasie pandemii wielu dobrych ludzi i firm włączyło się w pomoc bezdomnym. Szyją maseczki, z których korzystają pracownicy, wolontariusze i osoby bezdomne.

Godzina 18

Dwuosobowe zespoły wolontariuszy rozpoczynają rozwożenie posiłków do ogrzewalni, w których śpią bezdomni. Chodzi o to, żeby każdy codziennie zjadł ciepłą zupę.

Jakiej pomocy najczęściej poszukują osoby bezdomne?

- Przede wszystkim poszukują pracy - mówi brat Grzegorz. - Dlatego na nowo uruchomiliśmy doradztwo zawodowe. Niektórzy szukają przestrzeni, gdzie mogliby się schronić, bo od 1 czerwca ogrzewalnia przy Wielickiej jest zamknięta. To oznacza, że 100 osób może trafić na ulicę. Rozmawiamy z nimi, pytamy, jaka jest ich sytuacja, jakie potrzeby, co się u nich dzieje. Czasem człowiek chce zwyczajnie porozmawiać, umówić się na spotkanie, wyspowiadać. Prowadzimy więc dyżury kapłana - wsparcie duchowe dla osób bezdomnych. Taka pomoc jest dla nich bardzo ważna: dobre słowo, wysłuchanie, modlitwa. Nawet w sytuacji pandemii nie zostawiliśmy ich samych - mówi.

Godzina 19

Dzień w Dziele Pomocy św. Ojca Pio powoli dobiega końca.

Agnieszka Adamczyk, kierownik działu socjalnego: - W czasie pandemii pojawiały się u nas nowe osoby. W dużej mierze z przestrzeni, które wcześniej nie korzystały z pomocy Dzieła. Przyjechały do Krakowa z mniejszych miejscowości, gdzie coraz trudniej o pracę i o pomoc. Dziennie przychodzi do nas około 130-150 osób. Wiele z nich miało pracę przed czasem pandemii, ale sezonową i nisko płatną. W tym momencie utracili nawet to nietrwałe źródło dochodu. Bezdomność nie jest ich wyborem, wszyscy z nas pragną mieć dom. Każda bezdomność to historia, za którą stoi człowiek - mówi pani Agnieszka.

Wychodzenie z bezdomności to długi proces. Przy wsparciu drugiego człowieka jest trochę łatwiejszy. Na skutek lat spędzonych na ulicy nawet drobne rzeczy stanowią dla osób bezdomnych prawdziwe wyzwanie.

Pracownicy Dzieła Pomocy wiedzą, że nawet podając ręcznik w łaźni czy sweter w garderobie, trzeba dać odczuć potrzebującemu, że może tu wrócić. Wtedy łatwiej będzie mu postawić kolejny krok na drodze do samodzielności.

W czasie pandemii jednym z głównych zaleceń, które jak mantrę powtarzali wszyscy dookoła, było pozostanie w domu. Co w tej sytuacji mają zrobić osoby doświadczające bezdomności? Nie mają się gdzie schować ani dokąd pójść. Ostatnie tygodnie pokazały im, że oprócz braku dachu nad głową muszą mierzyć się z czymś gorszym: niepewnością, brakiem informacji, strachem i obawami, jak przetrwać ten dziwny czas.

Na Smoleńsk 4 jest trochę łatwiej. Są mniej samotni. Wysłuchani.

Odzyskują nadzieję.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska