Od początku widać było, że rybniczanie są naładowani energią i – choć zespół mieli oparty na młodych zawodnikach – to jednak z ich oczu biła sportowa złość. Skoczyli andrychowianom do gardeł.
Set otwarcia rozpoczął się od stanu 1:3. Po skutecznym bloku Piotra Munika zrobiło się 3:3 i od tego momentu kibice byli świadkami wymiany ciosów. Jednak w połowie zrobiło się 14:16 i trener miejscowych Rafał Legień wziął czas.
Jednak andrychowianie nie mogli zatrzymać rozkręcających się rywali. - Słabo prezentowaliśmy się w zagrywce. Zepsuliśmy ich aż dwanaście – podkreślił Tomasz Rupik, II trener MKS.
Po zablokowanym ataku Damiana Zborowskiego zrobiło się 18:22 i miejscowi znów korzystali z czasu. Potwierdzeniem słów trenera było zmarnowanie zagrywki przez Marcina Kantora (trafił w siatkę) i było już 19:23. Wprawdzie Michał Szwajduch okazał się dżentelmenem i postąpił podobnie, ale uprzejmościom pod koniec seta nie było końca, bo Maciej Marek także zepsuł zagrywkę, a że chwilę później Damian Zborowski nadział się na podwójny blok rybniczan było po sprawie i przyszedł czas na wyciągnięcie wniosków przed kolejnym starciem.
Druga partia rozpoczęła się od prowadzenia MKS 6:3. Szybko zrobiło się jednak 6:6. To efekt wzięcia czasu przez gości. Po chwili z tego przywileju korzystali miejscowi, bo było 10:11.
W tym secie przyjezdni sporo kłócili się z sędziami. Ich zdaniem, w wyniku błędnych interpretacji rozjemców, stracili aż cztery punkty. - To skandal, żeby pomagać liderowi – pieklił się Dariusz Luks, trener rybniczan. - W dodatku protest naszego kapitana nie został zapisany w protokole. Ponoć sędzia nie słyszał wniosku. Nie wiem, czy mamy ze sobą wozić dyktafony i nagrywać rozmowy z sędziami, żeby dochodzić swoich racji – dodał szkoleniowiec, który już po meczu, razem ze swoimi zawodnikami, otoczyli sekretariat zawodów, żeby ów protest znalazł się w protokole. Sytuację musiał łagodzić obecny na zawodach delegat.
Od stanu 18:18 (błąd Błażeja Podleśnego, który zepsuł zagrywkę trafiając w siatkę), miejscowi zaczęli wypracowywać przewagę. Zrobiło się 21:18 i 24:21. Goście zniżyli na 24:23, ale seta zakończył atak Łukasza Żłobeckiego.
W trzeciej partii kibice byli świadkami wymiany ciosów. Dopiero po ataku ze środka Piotra Munika zrobiło się 21:19, a po kolejnym Karola Gawiny, z drugiej linii 23:20 i andrychowianie mogli myśleć o zakończeniu meczu w czwartej partii, czyli zgarnięciu pełnej puli.
W czwartym secie wydawało się, że gospodarze kontrolują grę. Prowadzili 7:3, czy 13:6. Jednak wtedy „rybnicka szarża” zniwelowała dystans do 13:9. Andrychowianie utrzymywali jednak czteropunktową zaliczkę aż do kontuzji Łukasza Żłobeckiego (20:16). Wprowadzony do gry Mateusz Polak zmarnował zagrywkę i zrobiło się 20:18. Po ataku Piotra Munika z tzw. krótkiej (23:21) goście wzięli czas. Po kolejnym ataku Munika było 24:22, ale potem punktowali goście. Wreszcie Munik wpadł na blok Krystiana Lipca i zrobiło się 24:25. Goście byli bliscy doprowadzenia do dogrywki i zdobycia choćby punktu. Jednak w ich szeregach pomylił się Tomasz Pizuński, a potem kolejne autowe ataki rybniczan sprawiły, że pełna pula pozostała jednak w Andrychowie.
MKS Andrychów – TS Volley Rybnik 3:1 (20:25 25:23, 25:21, 27:25)
MKS: Syguła, Munik, Żłobecki, Kolonko, Kantor, Zborowski, Guzdek (libero) oraz Polak, Gawina, Marek.
Volley: Zimny, Podleśny, Stajer, Pizuński, Szmajduch, Lipiec, Plichowski(libero) oraz Dudek, Piotrowicz, Jarzembowicz, Zubło.
W innych meczach:
Rafako Racibórz – AT Żory Jastrzębski Węgiel 0:3, Winner Czechowice-Dziedzice – Górnik Radlin 3:2, SMS III Spała – UKS Strzelce Opolskie 3:1.
Follow https://twitter.com/sportmalopolska