Jakub Kosecki, pomocnik Cracovii: Mogę być najlepszym skrzydłowym w ekstraklasie

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Jakub Kosecki zagrał dziewięć meczów w Cracovii, osiem w lidze i jeden w Pucharze Polski Andrzej Banaś
Jakub Kosecki nie zagra już w tym sezonie. A czy w ogóle wystąpi jeszcze w Cracovii? Na to pytanie poznamy odpowiedź wkrótce. Zawodnikowi kończy się półroczna umowa.

Nie zagra pan już w tym sezonie ze względu na zdrowie, czy uraz jest poważny?

Doznałem pechowej kontuzji na treningu, ale na szczęście nie jest to nic poważnego. Normalnie chodzę i gdybym się uparł, to pewnie w ostatnim meczu mógłbym zagrać, ale nie ma co ryzykować. Zderzyliśmy się z Danielem Pikiem, chciałem go wyprzedzić i lewa kostka lekko mi „uciekła”. Na początku się martwiłem, ale im więcej czasu minęło po tym zdarzeniu, tym bardziej jestem spokojny. Miałem już wiele kontuzji tego typu i wiem, że to nie jest nic poważnego.

Pewnie pan żałuje, bo w meczu bez wielkiej presji z Wartą można byłoby się pokazać.

Na pewno, ale tak naprawdę w Cracovii nie pokazałem nawet 70 procent tego, co potrafię. Nie ma co ukrywać, przyszedłem tutaj kompletnie nieprzygotowany, szybko wszedłem w rytm meczowy, potem przyszło zmęczenie, następnie złapałem koronawirusa, przez pierwsze trzy dni ciężko go przechodziłem, czułem się źle. Nie doszedłem do siebie w stu procentach po chorobie. Wróciłem i tak jak mówię, nie pokazałem pełni możliwości. Trzeba się przygotować na nowy sezon, a gdzie to będzie, to się zobaczy.

Rozmawiał pan już z Cracovią, z trenerem o swojej przyszłości?

Powtarzam, gdybym chciał, to pewnie bym zagrał w ostatnim meczu, ale jestem doświadczonym zawodnikiem, a nie wiem, jaka będzie moja przyszłość. Czy to w Cracovii, czy w nowym klubie, to chcę dobrze się przygotować. Jeszcze nie rozmawialiśmy na temat mojej przyszłości. Oczywiście przed podpisaniem kontraktu była możliwość podpisania na 1,5 roku, ale zdecydowałem się na pół roku, musiałem wybadać sytuację. Mówiłem, że Cracovia ma pierwszeństwo i tak będzie. Miałem różne telefony, z różnych klubów, z różnych krajów, ale za każdym razem mówiłem, że czekam na ruch Cracovii.

Do kiedy?

Pewnie do końca maja, zobaczymy, co się będzie działo. Pewnie na początek okresu przygotowawczego będę musiał się stawić. Jeśli podpiszemy nowy kontrakt to na pewno przyjdę, a jeśli nie, to będziemy rozmawiać.

Czeka pan na ruch klubu, a gdyby to tylko zależało od pana to…

jeżeli bym dostał ofertę finansową taką, jaką chcę, to bym został. Jeżeli ktokolwiek myśli, że na nic więcej mnie nie stać, to jest w błędzie, albo się nie zna. Prawda jest taka, że nie pokazałem, tego co umiem. Ja to wiem i trener Probierz pewnie też.

Nie dał panu do zrozumienia czegoś między słowami? Jest chemia między wami?

Pomiędzy mną, a trenerem Probierzem jest chemia. Bardzo lubię i szanuję go za to, jaką jest osobą, że nie owija w bawełnę, ale zawsze mówi to, co myśli, nie owija w bawełnę. Priorytety były takie, by utrzymać się w ekstraklasie To nie był czas, by rozmawiać na temat nowych kontraktów, bo nikt nie wiedział, co będzie. Czekamy, mam nadzieję, że trener Probierz zostanie w Cracovii i będzie kontynuował swoją pracę. Nie jest łatwo zaczynać sezon z ujemnymi punktami. Było dużo kontuzji, trapił nas koronawirus, w ogóle ten sezon jest dla każdego zespołu i piłkarza dziwny. Mam nadzieję, że w nowym uda się otworzyć trybuny dla kibiców. Duże uznanie dla prezesa, że wytrzymał ciśnienie i nie zwalniał trenera.

Gdyby miał pan poszukać pozytywów, to co powie pan o tych ośmiu meczach w ekstraklasie i jednym w Pucharze Polski ze swoim udziałem? Żadnego nie zagrał pan w pełnym wymiarze. Z czego może być pan zadowolony?

Mogłem być w rytmie treningowym i meczowym, choć przez koronawirusa i mój uraz zaburzony, ale zawsze to jest lepsze niż siedzieć przez kilka miesięcy w domu i trenować indywidualnie. Poznałem fajnych ludzi w Cracovii, w szatni, sztab trenerski, medyczny, chłopaków. Jeśli dobrze przepracuję okres przygotowawczy i będę w rytmie meczowym to będę jednym z lepszych, jak nie najlepszym bocznym pomocnikiem w ekstraklasie. Mówię to z pełną świadomością, bo znam swoje możliwości. Potrzebuję zaufania i rytmu meczowego, wtedy wszystko będzie dobrze.

Jeśli chodzi o drużynę, to chyba najbardziej może cieszyć to, że utrzymaliście się na dwie kolejki przed końcem rozgrywek.

Tak, zdecydowanie. Było to bardzo ważne. Gdy przychodziłem, to na początku myślałem, że priorytetem będzie wygranie Pucharu Polski, ale trener Probierz od razu powiedział mi, że to jest taki super dodatek, jeśli uda się go zdobyć to będzie Ok, ale dla nas najważniejsza jest liga. Udało się utrzymać. Dziwnie to brzmi w kontekście Cracovii, klubu który jest wypłacalny, z dobrą infrastrukturą, stadionem, z kadrą złożoną z zawodników, jak na polską ligę z dużymi umiejętnościami. Splot wydarzeń spowodował jednak, że broniliśmy się przed spadkiem.

Żona z synkiem zdążyła przyjechać z Turcji do Krakowa?

Tak, żona wyjechała z Turcji, gdy tam się wszystko otwierało, było po lockdownie, była piękna pogoda. Przyjechała do Krakowa i złapaliśmy koronawirusa, byliśmy zamknięci w domu. Wyjechała znów do Turcji niedawno, a w Polsce już się wszystko otwiera, a w Turcji jest lockdown. Przynajmniej ma ładną pogodę… Postanowiliśmy, że lepiej będzie jak wróci, mamy tam piękny dom z ogrodem.

Wrócił pan do polskiej ligi po 2,5 roku, czy liga zrobiła jakiś postęp? Czy jest trudniej grać?

Ten sezon jest inny, inaczej się gra przy pełnych trybunach, przy kibicach, jest zupełnie inna presja. Nie potrafię z siebie wydobyć tego, co wydobywałbym, grając przy kibicach. Zupełnie inaczej się człowiek prezentuje, gdy nie ma dopingu, czy tej „szyderki”, rac, opraw na trybunach niż przy pustym stadionie. Żałowałem, że nie było kibiców, ale wiadomo, trzeba dbać o zdrowie. Ciężko więc powiedzieć, czy liga zmieniła się na lepsze. Wydaje mi się, że poziom jest podobny.

Na koniec, gdyby pan miał na coś postawić – to raczej pan zostanie w „Pasach”, czy z nich odejdzie?

Ciężko powiedzieć, musimy pogadać i zadecydować. W Turcji, bo już dzwonili do mnie z różnych klubów, zaczynają treningi dopiero w połowie lipca. Nie chcę się „podpalać”, by brać szybko pierwszą lepszą ofertę. Jeśli nie podpiszę kontraktu do końca maja, to będzie opcja pójść gdzieś indziej. Cracovia przez to, że wyciągnęła do mnie rękę ma pierwszeństwo i zobaczymy, jak się to wszystko zakończy.

"Studio Kadra" po meczu Polska - Słowacja (1:2)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie