Kobylanka. Archeolodzy będą szukali historycznej osady. Prace w terenie mają zacząć się w połowie sierpnia, jest wiele pytań

Halina Gajda
Halina Gajda
Badania georadarowe zostały przeprowadzone zarówno na Górze Zamkowej w Bieczu, jak i Kobylance
Badania georadarowe zostały przeprowadzone zarówno na Górze Zamkowej w Bieczu, jak i Kobylance fot. Paweł Kocańda
W połowie sierpnia w Kobylance rozpocznie pracę grupa archeologów. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że będą szukali osady, grodziska przodkini współczesnej wsi. Nadzieje wszystkich są duże, ale co kryje ziemia, dzisiaj nikt nie jest w stanie precyzyjnie odpowiedzieć.

FLESZ - Zbliża się lipcowa fala upałów

Ekipa, która zacznie pracę w Kobylance, jest doskonale obeznana z powiatem gorlickim. Właściwie tyle, co skończyli prace badawcze w Bieczu, pandemia odrobinę zelżała, czas więc działać. Co skłania ich do pracy akurat w Kobylance? Frapujące dane pozyskane z lotniczego scanningu lotniczego dają pod rozwagę fakt, iż w Kobylance istniało niegdyś grodzisko.

W pierwszej kolejności bez ingerencji

Naukowcy, którzy przyjechali do naszego powiatu, zastosowali w swojej pracy metody nieinwazyjne.

- W bardzo dużym uproszczeniu polegają one na poszukiwaniu reliktów skrytych w ziemi za pomocą różnego rodzaju fal i impulsów, bez konieczności rozkopywania obiektu - wyjaśnia nam Paweł Kocańda, archeolog z Uniwersytetu Rzeszowskiego, który brał udział w badaniach.

Bardzo powierzchowna interpretacja pozyskanych w ten sposób danych mówi o obiekcie o średnicy około 50 metrów otoczonym wałem ziemnym albo ziemno-drewnianym, z widoczną bramą wjazdową, niedaleko rzeki Ropy. Wewnątrz zaś coś podobnego do zabudowań. Powierzchnia całości szacowana jest na kilkanaście arów.

- Zacząłem szukać, czy gdzieś w literaturze miejsce to jest wspomniane – opowiada dalej Kocańda. Okazało się, że o miejscu nie wspominali ani historycy ani kartografowie. Mieszkańcy wsi też nie mieli żadnych wiadomości. Naukowiec uznał więc, że trzeba temat zgłębić poprzez badania na miejscu.

CZYTAJ WIĘCEJ:
Cenne znaleziska w Bieczu. Będzie nowa historia Małego Krakowa?

Mnożą się pytania dotyczące wyników badań
Przejście ze słów do czynów pokrzyżował wybuch pandemii. Trzeba było wszystko nieco odsunąć w czasie. Im więcej czasu upływało, tym większa ciekawość się rodziła. Jeśli było to grodzisko, to co się z nim stało? Strawił je pożar czy powódź? A może choroba mieszkańców albo najazd nieprzyjaciół? Pytań jest znacznie więcej. Prace w terenie pozwolą na znalezienie odpowiedzi choćby na część z nich.

- Zaczynamy w połowie sierpnia. Będą z nami studenci oraz wolontariusze - zapowiada naukowiec. Na razie planowane są cztery stanowiska badawcze. Nie będzie jednak scen rodem z filmów przygodowych, gdy ekipy poszukiwawcze mozolnie przesiewały ziarna piasku na pustyni, zanim na coś natrafiły. Współczesna technika pozwala bowiem z dużą precyzją określić miejsce rozpoczęcia prac.

- Być może trafimy na grodzisko z okresu wczesnego średniowiecza, a może nawet pradziejów - mówi o swoich nadziejach Paweł Kocańda.

W Kobylance będzie, jak w Bieczu?

Mieszkańcy Kobylanki na wieść o badaniach archeologicznych wstrzymali oddech. Efekt prac ciekawi wszystkich, choć są w tym wszystkim racjonalni - na odkrycie na miarę Biskupina nikt tutaj nie liczy, ale historyczne wieści są jak najbardziej pożądane. Może nawet znajdą się materiały na ciekawą ekspozycję?

- Za wcześnie, by cokolwiek wyrokować – studzi emocje Jan Przybylski, wójt gminy. - Poczekajmy na efekt prac – dodaje. Wieść o planowanych pracach została ogłoszona podczas spotkania wiejskiego. Dla wszystkich była sporym zaskoczeniem.

- Po powrocie do domu zaczęłam najpierw przepytywać rodziców – opowiada Karolina Szymczyk, mieszkanka Kobylanki. - Oni o niczym nie wiedzieli, więc zwróciłam się do najstarszych mieszkańców, ale ci nie potrafili powiedzieć niczego bliższego. Zastanawia mnie fakt, że miejsce, wskazane przez archeologów było przez dekady uprawiane, co więcej budowana była sieć kanalizacyjna, która wiąże się z głębokimi wykopami i ziemia niczego nie pokazała – pyta.

Andrzej Skowronek, sołtys Kobylanki nie ukrywa satysfakcji, że wsią zainteresowali się naukowcy. Ma też nadzieję, że uda się znaleźć coś ciekawego. To byłaby duża nobilitacja dla wsi, tak a jak dla Biecza, gdzie wyniki badań przeszły najśmielsze oczekiwania.

- Spodziewaliśmy się, że mury zamku bieckiego uległy znacznej destrukcji. Okazało się jednak, że są bardzo dobrze zachowane. Badania pozwoliły m.in. na lokalizację okrągłej wieży ostatecznej obrony, będącej najstarszym, murowanym elementem zamku, zbudowany w końcu XIII wieku przez króla Czech i Polski Wacława II – tłumaczył nam Paweł Kocańda.

To nie wszystko. Udało się bowiem zlokalizować wewnętrzne zabudowania zamku w postaci różnych budynków. Dzięki temu plan warowni zostanie narysowany na nowo z aktualnym rozmieszczeniem poszczególnych jej elementów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie