FLESZ - Kryzys na granicy

Piotr J. znał się z Edytą od pół roku, a od dwóch miesięcy byli parą. Koledzy i znajomi z podkrakowskiej miejscowości widywali ich jak się przytulają. Także dla matki Edyty ta znajomość nie była tajemnicą i kobieta ją aprobowała.
Jednak w czerwcu 2019 r. kobieta doznała szoku, gdy w tajemnicy przed córką zajrzała do jej telefonu komórkowego i odkryła korespondencję z Piotrem J., z której wynikało, że para uprawiała seks. Kobieta obudziła męża, a potem śpiącą córkę i zaczęła się od niej od razu dopominać wyjaśnień dotyczących tego, czy Edyta została zgwałcona przez Piotra J. Następnego dnia kobieta pojechała do rodziny chłopaka, była pobudzona i zachowywała się histerycznie, chciała poznać okoliczności przestępstwa na szkodę córki. Piotr J. zaprzeczał, by doszło do przestępstwa.
Jednak prokuratura postawiła chłopakowi zarzut gwałtu na osobie poniżej 15. roku życia. Piotr J. odpowiadałby przed sądem jako nieletni, gdyby na zbliżenie z Edytą zdecydował się przed swoimi 17 urodzinami, a nie sześć dni po nich. Nie przyznawał się do winy i twierdził, że seks był, ale dobrowolny. Do kontaktu doszło w pobliżu boiska sportowego.
Z wyjaśnień chłopaka wynikało, że oboje z dziewczyną się rozebrali, nie stosował wobec niej przemocy, a Edyta nie krzyczała i się nie broniła. Rozstali się w zgodzie i potem wymienili wiadomościami, które przeczytała czujna matka dziewczyny. Wynikało z nich jednak, że wszystko jest w porządku, a chłopak deklarował, że kocha sympatię.
Zdaniem krakowskiego sądu nie ma dowodów, że doszło do gwałtu i użycia przemocy ze strony oskarżonego. Za najbardziej prawdopodobną wersję uznał tę, że seks był, ale dobrowolny. Potwierdziły się słowa chłopaka o porzuconej na miejscu prezerwatywie i chusteczce. On przyznał, ze wiedział, iż dziewczyna nie ma 15 lat.
Sąd nie dał wiary zeznaniom matki Edyty, jak i samej dziewczyny, które przekonywały, że przemoc jednak była. Zdaniem sądu taką własną wizję przebiegu zajścia podała matka dziewczyny, na co miały wpływ jej własne przeżycia z przeszłości, aktualny stan psychiczny i brak akceptacji faktu, że córka mogła dobrowolnie zgodzić się na intymny kontakt z chłopakiem.
Edyta, jak stwierdził sąd, o przemocy w trakcie seksu zeznała, bo była pod wyraźnym wpływem matki, która narzuciła jej wersję o gwałcie. Zeznania dziewczyny, zdaniem sądu, zawierały sprzeczności, które podważały ich wiarygodność.
W tym zakresie dano wiarę stanowczej, jasnej i spójnej relacji oskarżonego. Znamienne było, że w treści wymienianych wiadomości brak było pretensji Edyty do chłopaka, a raczej chęć kontynuacji znajomości. Nie potwierdziła się też relacja Edyty, że w chwili zajścia Piotr J. miał ze sobą nożyk i taśmę. Zresztą wątpliwe było, czy zdecydowałby się na gwałt w miejscu publicznym, w którym rzekoma ofiara mogła krzykiem wezwać pomoc. To wszystko jednak nie oznaczało, że Piotr J. jest niewinny Za seks z osobą poniżej 15. roku życia usłyszał wyrok 2 lat więzienia i do zapłaty 5 tys. zł zadośćuczynienia. Dostał też sześcioletni zakaz kontaktu z Edytą.
Wymierzając karę sąd zauważył, że młodociany naruszając wolność seksualną dziewczyny działał z przeświadczeniem, że ona chce tego samego, choć wiedział, że to zakazane. Dostał najniższy wyrok, bo czyn był zagrożony sankcją od 2 do 12 lat więzienia.
Sąd Apelacyjny w Krakowie pod koniec października br. obniżył mu tę karę do roku odsiadki i zawiesił ją na 5 lat próby. To orzeczenie jest prawomocne.
- Nowy sklep w Chrzanowie. Wielkie centrum wyposażenia wnętrz już otwarte!
- Przepych i luksus! Najpiękniejsze i najdroższe mieszkania do kupienia w Krakowie
- Ponad pół tysiąca niechcianych aut na miejskim parkingu. Są perełki
- Gdzie w Krakowie można zrobić najtańsze zakupy? Od 258 do 380 zł za koszyk 50 towarów
- Wielkie otwarcie Ogrodu Świateł. Widowiskowe iluminacje przyciągnęły tłumy!
- Trzecia dawka szczepionki - objawy. Co się dzieje po trzeciej dawce? [LISTA]