Kraków. Gwałtu nie było, a tylko seks z nieletnią. 17-latek z wyrokiem. Groziło mu 12 lat odsiadki

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Piotr J. wybronił się od zarzutu gwałtu na nieletniej
Piotr J. wybronił się od zarzutu gwałtu na nieletniej archiwum
Udostępnij:
Ledwie sześć dni po tym, jak Piotr J. ukończył 17 lat, zdecydował się na seks z nieletnią sympatią, co miało dla niego poważne konsekwencje i skutkowało pobytem przez trzy miesiące za kratkami. To dlatego, że matka dziewczyny w komórce córki odkryła niepokojące informacje i zgłosiła, że 14-latka padła ofiarą gwałtu. To się nie potwierdziło, ale seks z chłopakiem już tak.

FLESZ - Kryzys na granicy

Piotr J. znał się z Edytą od pół roku, a od dwóch miesięcy byli parą. Koledzy i znajomi z podkrakowskiej miejscowości widywali ich jak się przytulają. Także dla matki Edyty ta znajomość nie była tajemnicą i kobieta ją aprobowała.

Jednak w czerwcu 2019 r. kobieta doznała szoku, gdy w tajemnicy przed córką zajrzała do jej telefonu komórkowego i odkryła korespondencję z Piotrem J., z której wynikało, że para uprawiała seks. Kobieta obudziła męża, a potem śpiącą córkę i zaczęła się od niej od razu dopominać wyjaśnień dotyczących tego, czy Edyta została zgwałcona przez Piotra J. Następnego dnia kobieta pojechała do rodziny chłopaka, była pobudzona i zachowywała się histerycznie, chciała poznać okoliczności przestępstwa na szkodę córki. Piotr J. zaprzeczał, by doszło do przestępstwa.

Jednak prokuratura postawiła chłopakowi zarzut gwałtu na osobie poniżej 15. roku życia. Piotr J. odpowiadałby przed sądem jako nieletni, gdyby na zbliżenie z Edytą zdecydował się przed swoimi 17 urodzinami, a nie sześć dni po nich. Nie przyznawał się do winy i twierdził, że seks był, ale dobrowolny. Do kontaktu doszło w pobliżu boiska sportowego.

Z wyjaśnień chłopaka wynikało, że oboje z dziewczyną się rozebrali, nie stosował wobec niej przemocy, a Edyta nie krzyczała i się nie broniła. Rozstali się w zgodzie i potem wymienili wiadomościami, które przeczytała czujna matka dziewczyny. Wynikało z nich jednak, że wszystko jest w porządku, a chłopak deklarował, że kocha sympatię.

Zdaniem krakowskiego sądu nie ma dowodów, że doszło do gwałtu i użycia przemocy ze strony oskarżonego. Za najbardziej prawdopodobną wersję uznał tę, że seks był, ale dobrowolny. Potwierdziły się słowa chłopaka o porzuconej na miejscu prezerwatywie i chusteczce. On przyznał, ze wiedział, iż dziewczyna nie ma 15 lat.

Sąd nie dał wiary zeznaniom matki Edyty, jak i samej dziewczyny, które przekonywały, że przemoc jednak była. Zdaniem sądu taką własną wizję przebiegu zajścia podała matka dziewczyny, na co miały wpływ jej własne przeżycia z przeszłości, aktualny stan psychiczny i brak akceptacji faktu, że córka mogła dobrowolnie zgodzić się na intymny kontakt z chłopakiem.

Edyta, jak stwierdził sąd, o przemocy w trakcie seksu zeznała, bo była pod wyraźnym wpływem matki, która narzuciła jej wersję o gwałcie. Zeznania dziewczyny, zdaniem sądu, zawierały sprzeczności, które podważały ich wiarygodność.

W tym zakresie dano wiarę stanowczej, jasnej i spójnej relacji oskarżonego. Znamienne było, że w treści wymienianych wiadomości brak było pretensji Edyty do chłopaka, a raczej chęć kontynuacji znajomości. Nie potwierdziła się też relacja Edyty, że w chwili zajścia Piotr J. miał ze sobą nożyk i taśmę. Zresztą wątpliwe było, czy zdecydowałby się na gwałt w miejscu publicznym, w którym rzekoma ofiara mogła krzykiem wezwać pomoc. To wszystko jednak nie oznaczało, że Piotr J. jest niewinny Za seks z osobą poniżej 15. roku życia usłyszał wyrok 2 lat więzienia i do zapłaty 5 tys. zł zadośćuczynienia. Dostał też sześcioletni zakaz kontaktu z Edytą.

Wymierzając karę sąd zauważył, że młodociany naruszając wolność seksualną dziewczyny działał z przeświadczeniem, że ona chce tego samego, choć wiedział, że to zakazane. Dostał najniższy wyrok, bo czyn był zagrożony sankcją od 2 do 12 lat więzienia.

Sąd Apelacyjny w Krakowie pod koniec października br. obniżył mu tę karę do roku odsiadki i zawiesił ją na 5 lat próby. To orzeczenie jest prawomocne.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
9 listopada, 20:16, Gość:

winne różnicowanie płci wg gender...czyli toalety męskie od najmłodszych lat i pisuary bez kabin...które powodują zboczenia u chłopców, mężczyzn i homoseksualizm.....ich bariera wstydu zostaje brutalnie przełamana i później cierpią kobiety!!!!!

ja mysle , zebys przestał chodzić co niedziela tam gdzie chodzisz na 11 . już wam sie od sekty we łbach pop.,.,

G
Gość
z jakiej parafi?
m
mario16
trzeba bylo ja lepiej wychowac, a nie teraz biednego chlopca po sadach ciagac
P
Psycholog
"Zdaniem sądu taką własną wizję przebiegu zajścia podała matka dziewczyny, na co miały wpływ jej własne przeżycia z przeszłości, aktualny stan psychiczny i brak akceptacji faktu, że córka mogła dobrowolnie zgodzić się na intymny kontakt z chłopakiem." Mściwa mamusia z problemami osobistymi. Trzeba było lepiej córkę wychować i pilnować a nie szukać winnych. Jak chodziła z chłopakiem, to można się było tego spodziewać.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie