Kraków. I ty możesz uczyć Ukraińców polskiego. To łatwiejsze niż myślisz

Anna Piątkowska
Anna Piątkowska
Konwersatoryjne lekcje odbywają sie trzy razy w tygodniu
Konwersatoryjne lekcje odbywają sie trzy razy w tygodniu Dawid Hallmann
Udostępnij:
Masz dwie wolne godziny w tygodniu? Możesz pomóc przebywającym w Krakowie Ukraińcom, ucząc ich języka polskiego. To łatwiejsze niż mogłoby się wydawać, wystarczy mówić po polsku i mieć wolne dwie godziny w tygodniu. Dodatkowo, jest okazja, by samemu uczyć się ukraińskiego.

Od kilku miesięcy na ul. Biskupiej 18 w Krakowie organizowane są konwersacyjne lekcje polsko-ukraińskie. To oddolna inicjatywa wymyślona i realizowana przez Dawida Hallmanna, prezesa Fundacji Tradycji Miast i Wsi w zarządzanej przez fundację inicjatywie Królestwo Bez Kresu. Prowadzonymi tu lekcjami jest zainteresowanych coraz więcej ukraińskich przybyszów, aby móc je kontynuować, organizacja poszukuje osób polskojęzycznych.

Zgłosić się może każdy, kto spełnia dwa warunki: mówi po polsku i ma wolne dwie godziny w tygodniu. Lekcje odbywają się od poniedziałku do środy, w trzech dwugodzinnych blokach ( o godz. 16.00, 18.00 i 20.00).

Jak się zgłosić? Wystarczy wysłać wiadomość na adres [email protected] Jeśli ktoś chce rozmawiać z Ukraińcami posługującymi się tylko konkretnym językiem (ukraińskim albo rosyjskim) powinien to zaznaczyć w zgłoszeniu. Kolejnym krokiem będzie wypełnienie kalendarza wewnętrznego, na podstawie, którego tworzony jest grafik spotkań. Lista osób polskojęzycznych gotowych do konwersacji jest publikowana co tydzień na stronie peakd.com/@lekcje.

Zasadą konwersacyjnych lekcji polsko-ukraińskich jest rozmowa dwóch osób: polskojęzycznej i ukraińsko- lub rosyjskojęzycznej (przybysze ze wschodniej Ukrainy często komunikują się po rosyjsku). Punktem wyjścia są fotografie, które pomagają w określeniu kontekstu. Można je opisywać bardzo dokładnie, ucząc się podstawowego słownictwa, mogą być punktem wyjścia dla osób, które mają większy zasób słownictwa.

- Zdjęcia wydają się być kluczowe, na początku próbowaliśmy poprowadzić konwersacje na kartach z planszówki „Dixit”, ale ten pomysł się nie sprawdził – karty „Dixita” są mało konkretne. Sytuacje na zdjęciach są bardziej precyzyjne – wyjaśnia pomysłodawca.

Natalia mieszka w Krakowie od marca, na Biskupią 18 przychodzi przeszło miesiąc. Polski jest dla niej trudnym językiem, ale rozumie już niemal wszystko. O wiele trudniej przychodzi jej mówienie po polsku, choć dzięki konwersacjom i z tym jest lepiej. Natalia przychodzi na lekcje raz-dwa razy w tygodniu, słucha polskiego na YouTube, czyta po polsku.

Takich jak Natalia – chętnych, by uczyć się polskiego rozmawiając jest więcej, zgłosiło się kilkaset osób. Najczęściej to osoby w wieku 30-40 lat lub nieco starsze. Czasem przychodzą osoby, które w ogóle nie mówią po polsku, czasem takie, które są osłuchane z językiem, albo potrafią mówić na poziomie podstawowym.

Jak podkreśla Dawid Hallmann, wbrew pozorom, Ukraińcy wcale nie mają wiele sposobności do rozmowy po polsku. Na co dzień trzymają się razem, rozmawiają ze sobą w swoim języku, lekcje są okazją, by mówić, ponieważ nawet osoby znające jakiś język obcy, mają często opór, aby coś w nim powiedzieć żeby mówić.

- Kameralną formułą przełamujemy ten opór w naturalny sposób – wyjaśnia Hallmann. - Cennym aspektem tego projektu jest także to, że tak po ludzku, Polacy i Ukraińcy mogą się spotkać i poznać.

Prowadzona przez Dawida Hallmanna fundacja w działania pomocowe włączyła się od pierwszych dni wojny, zbierając dary.

- Zastanawiając się, jak moglibyśmy jeszcze pomóc, doszedłem do wniosku, że bardzo ważną kwestią będzie język, możliwość komunikowania się. To nie tylko zbliża ludzi, ale również pozwala unikać sytuacji konfliktowych, które często biorą się z nieporozumień. Wiedziałem z doświadczenia, jak to jest funkcjonować wśród osób mówiących innym językiem, sam przez rok mieszkałem na Łotwie w wiosce, gdzie angielski nie był zbyt popularny, nie mówiąc o polskim. Łotewskiego uczyłem się tam właściwie podczas rozmów, intuicyjnie, ze słuchu. Mój przypadek pokazuje, że można się nauczyć języka inaczej niż w szkole, bez specjalnych lekcji gramatyki. Najistotniejsze jest, by mówić, by przełamać barierę mówienia - wyjaśnia.

Samo Królestwo Bez Kresu to, jak mówi jego inicjator, ”miejsce spotkań różnych ludzi, stworzone w duchu poezji Zbigniewa Herberta”.

- Herbert i jego poezja są punktem odniesienia dla naszych działań. Ta poezja Jest ona bardzo „pojemna” jeśli chodzi o motywy i tematy, obejmuje historię, kwestie filozoficzne, podróże i sztukę – stanowi dobry punkt odniesienia do działań związanych z kulturą – wyjaśnia Hallmann. - Królestwo Bez Kresu to przestrzeń, w której można realizować swoje pomysły i dzielić się swoimi pasjami.

Od środy do piątku odbywają się tu konwersacje, w czwartki spotkania dyskusyjne o historii, filozofii, literaturze, w piątki i soboty odbywają się wieczory planszówek, zajęcia ceramiczne itp. Wszystkie wydarzenia ogłaszane są na stronie peakd.com/@krolestwo.

Dawid Halmann chciałby, by uczestniczyli w nich również ukraińscy uchodźcy, a polsko-ukraińskie spotkania były pomocne w przełamaniu barier językowych.

Największe pożary we Francji od stu lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ehh
Uczyć to się mogą jak stanowią mniejszość,a jak jest wystarczająco duza grupa,,to nie ma potrzeby. To jak na Wołyniu, nie potrzeba bylo polskiego, żeby dobrze wykonywać zadania nazioli,tak dziś pracując w Polsce dla korpo niemieckich ,czy innych nie trzeba znać polskiego.Ale trzeba jedno przyznać :Nie chcieli sie ruszyć z Ukrainy, trzeba bylo ich dobrze zmotywowac.
;]
„lekcje polsko-ukraińskie. To oddolna inicjatywa wymyślona i realizowana przez Dawida Hallmanna, prezesa Fundacji Tradycji Miast i Wsi”

Znaczy, panie Dawidzie: jidysz nie chcą się, skubańcy, uczyć — więc niechby już chociaż polskiego…?
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie