Kraków. Katastrofalny stan kamienic przy ulicy Grodzkiej. "Problem nieremontowanych zabytków w centrum jest duży"

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Ulica Grodzka 28 i 30 w Krakowie, ścisłe centrum miasta, tuż obok Rynku Głównego. Kamienice są w fatalnym stanie Andrzej Banaś
Droga Królewska, ścisłe centrum, wizytówka miasta, którą szpecą dwa budynki - zabytkowe kamienice przy ulicy Grodzkiej 28 i 30. Obie są w katastrofalnym stanie - tak twierdzi Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków. I faktycznie, wyglądają one jak ruiny. I choć już rok temu wydano pozwolenie na pełny remont budynków, ten nie został przeprowadzony. Właściciel przekonuje, że przyczyną są przedłużające się procedury administracyjne. Sprawa jednak trwa od lat. Czy to nie wymówka?

FLESZ - Minimalna płaca w górę

Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że kamienice były w bardzo złym stanie już kilkanaście lat temu. W 2008 r. nadzór budowlany nakazał współwłaścicielom nieruchomości "opróżnienie z ludzi i mienia budynków" - z uwagi na stan zagrożenia katastrofą budowlaną. A to niejedyne kamienice w ścisłym centrum, które są w katastrofalnym stanie i szpecą Kraków.

Katastrofalny stan kamienic w centrum miasta. Kiedy remont?

Ulica Grodzka 28 i 30. Przed pandemią koronawirusa codziennie przechodziły tamtędy setki, jak nie tysiące zagranicznych turystów. Zapewne mało kto zwracał uwagę na aktualnie obwieszone siatkami, dwie niszczejące, zamknięte na głucho, kamienice.

Na parterze znajdujących się w katastrofalnym stanie obiektów ktoś prowadził m.in. sklep z pamiątkami. Zapewne z powodu pandemii i braku klientów został zamknięty. Do kamienic nie da się wejść, wszystkie drzwi są zamknięte. Od lat są niezamieszkane. Jak mówią nam przedstawiciele Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Krakowie, rok temu zostało wydane pozwolenie na pełny remont obiektów.

Drogie widoki z Kopca Kościuszki. Będzie taniej? A sam zabyt...

- Ich stan od wielu lat jest katastrofalny do tego stopnia, że oficyna tylna - dawny dom modlitwy Tignera - zgodnie z ekspertyzą konstruktorską musi zostać rozebrana. Mimo ważnego pozwolenia, właściciel nie podjął prac remontowych - poinformowała nas Magdalena Miszczyk, rzeczniczka prasowa WUOZ. Udało nam się skontaktować z właścicielem budynku, który znajduje się pod numerem 28.

Jest nim spółka II Apartamenty Miodowa. Jak zapewniają nas jej przedstawiciele, w posiadanie budynku weszli w 2019 roku, ale przedłużające się procedury, choćby pozyskania pozwolenia na zajęcie pasa drogowego pod prowadzenie robót budowlanych, spowodowały, że do dzisiaj generalny remont się nie rozpoczął.

- Otrzymaliśmy zgodę na zajęcie pasa drogowego w ubiegłym roku, ale niestety już wygasło. Długi okres oczekiwania na jego otrzymanie spowodował, że wycofał się wykonawca remontu i obecnie jesteśmy na etapie ponownego wyłonienia wykonawcy. Mamy nadzieję, że prace rozpoczniemy zgodnie z obecnym planem, czyli w czerwcu br. - mówi nam Dariusz Buczek, przedstawiciel spółki. Remont ma też objąć kamienicę pod numerem 30.

Buczek dodaje, że w odnowionych lokalach będą apartamenty mieszkalne na sprzedaż, a na parterze budynku - jak dotychczas - lokale usługowe. - W ramach inwestycji zostanie wyremontowany budynek frontowy oraz oficyny tylne. Oficyna tylna zostanie rozebrana i odbudowana zgodnie z historycznymi założeniami i na podstawie posiadanego przez nas zezwolenia konserwatorskiego - dodaje.

- Przy prowadzonych pracach zachowamy lub odtworzymy elementy zabytkowe, jakie znajdują się na nieruchomości. Niestety niektóre z elementów zostały zniszczone lub zaginęły - jeszcze w czasie, kiedy kamienica należała do jednego z poprzednich właścicieli. W ramach planowanych prac generalny remont przejdzie również fasada kamienicy - mówi Buczek.

Piękna wizja, ale jakim kosztem? Wojewódzki konserwator zabytków twierdzi, że pozwolenie na remont kamienic przewiduje bardzo duży zakres prac. - Włącznie z wyburzeniem dawnego domu modlitwy, doprowadzonego do katastrofy budowlanej - obiekt nie był wpisany do rejestru zabytków - słyszymy od przedstawicieli konserwatora. Potwierdzają, że niektóre cenne elementy zaginęły. - Mowa np. o pięknych, kutych kratach, wiodących do domu modlitwy, które poprzedni właściciel oddał do remontu i ślad po nich zaginął - twierdzi WUOZ.

Budynki mają bogatą historię. Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że kamienice były w bardzo złym stanie już kilkanaście lat temu. W 2008 roku Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Krakowie nakazał współwłaścicielom nieruchomości "opróżnienie z ludzi i mienia budynków". Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności - "z uwagi na stan zagrożenia katastrofą budowlaną i konieczność ochrony zdrowia i życia ludzkiego". Z dokumentów wynika również, że swego czasu współwłaścicielem kamienic przy Grodzkiej 28 i 30 była gmina Kraków. W pierwszym przypadku miała udziały w wysokości 12/24 części nieruchomości, w drugim wynosiły z kolei 2/8.

W lipcu 2008 roku ktoś (wyłączona jawność w dokumentach) złożył propozycję miastu, że zakupi od niego udziały. Skupienie remontów w rękach jednego inwestora miało się przyczynić do szybkiej odnowy zabytku. Zlecono kosztorysy niezbędnych prac. Okazało się, że aby przywrócić kamienice do "stanu użytkowania", potrzeba 7,8 mln zł brutto. Z dostępnych nam informacji wynika, że do transakcji nie doszło. Wydział Skarbu Miasta Krakowa powołał się na toczące się przed sądem postępowania dotyczące kwestii własnościowych. - Do czasu ich zakończenia nie jest możliwe dysponowanie przez gminę udziałami w tych nieruchomościach - czytamy w dokumentach.

Jakie były dalsze losy kamienic? Jak informuje magistrat, swoje udziały w nieruchomościach gmina miała jeszcze w 2015 roku. Jednak postanowieniem krakowskiego sądu współwłasność budynków została zniesiona. - Udziały gminy przeniesiono za spłatą na rzecz innego współwłaściciela - przekazuje urząd miasta. Konkretnych kwot oraz bardziej szczegółowych informacji gmina nie potrafi bądź nie chce przekazać. Natomiast z ogłoszeń w biurach nieruchomości wynika, że ceny w ofertach sprzedaży w przypadku całych kamienic w tej części miasta oscylują wokół 20 tys. zł za m2 ogólnie liczonej powierzchni budynku.

Ta budowa wzbudzała ogromne kontrowersje. Jako pierwsi w Kra...

Kilkanaście lat temu w kamienicach były prowadzone inspekcje, podczas których stwierdzano awarie, a także "stan zagrożenia bezpieczeństwa w części, stanowiącej dawny Dom Modlitwy". Okazało się, że mocno zdegradowane są niektóre elementy obiektu, w tym ozdobna krata.

Z ogólnodostępnych informacji wynika, że w I połowie XIV wieku na miejscu obecnych kamienic wzniesiono dwa gotyckie domy. Spłonęły podczas wielkiego pożaru Krakowa w 1850 roku. Jeszcze w tym samym roku wzniesiono na ich miejscu, według projektu Piotra Barańskiego i Teofila Żebrawskiego, dwie znajdujące się tam teraz kamienice. W 1927 roku zostały przebudowane. Od 1975 roku obiekty są wpisane do rejestru zabytków.

Jak dowiadujemy się w biurze Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, właściciele kamienic złożyli do SKOZK wnioski o dofinansowanie w 2020 roku remontów obu elewacji frontowych. Miało to związek z planami generalnych remontów budynków. - Wnioski zostały jednak przez wnioskodawców wycofane na początku 2020 roku, jeszcze zanim SKOZK zdążył je rozpatrzeć - informują nas w Komitecie. Dlaczego zostały wycofane? Czekamy na odpowiedź właściciela.

To niejedyne niszczejące kamienice w rejonie Rynku Głównego, których stan wojewódzki konserwator zabytków ocenia jako katastrofalny. Temat takich budynków w ścisłym centrum miasta jest znany radnym dzielnicy Stare Miasto. - Faktycznie, jest na terenie naszej dzielnicy kilka niewyremontowanych kamienic. Wiele razy podnosiliśmy ten problem. Próbowaliśmy uzyskać efekt w postaci zabezpieczenia budynków, aby nie stwarzały one zagrożenia dla przechodzących obok osób. Mieliśmy takie przypadki na Kazimierzu, gdzie kamienice były w tak katastrofalnym stanie, że po prostu częściowo się zawalały - podkreśla radny Tomasz Daros.

Dodaje, że często jest kilkunastu właścicieli jednej kamienicy, którzy nie mogą porozumieć się co do jej przeznaczenia. - Zdarza się też, że niektórzy nie są znani z miejsca pobytu. Niewyremontowane kamienice na Starym Mieście mają z reguły nieuregulowany stan prawny, stąd rodzi to problemy - podkreśla Daros. W przypadku niektórych postępowania toczą się przed sądem. Niejednokrotnie dopiero ich zakończenie daje szansę na remont budynku.

Radny dzielnicy Stare Miasto Grzegorz Sobol dodaje, że nie tylko nieuregulowany stan prawny kamienic jest przeszkodą w ich remoncie. - W niektórych znajdują się lokale socjalne lub tymczasowe, dlatego na renowację tych budynków wydaje się mniej pieniędzy. To właśnie kwestie finansowe są kolejnym problemem, przez który wiele cennych budynków niszczeje. W przypadku tych gminnych miasto czasami po prostu nie zabezpiecza odpowiedniej ilości środków na renowację i bieżące utrzymanie kamienic - podkreśla Sobol.

Wymienia jednak też pozytywne przykłady ze Starego Miasta, gdzie zabytkowe budynki przeszły gruntowny remont. - Np. przy Biskupiej, gdzie została wewnątrz pięknie odnowiona cenna kamienica, m.in. dzięki staraniom pani Barbary Zarzyckiej-Rzeźnik - podsumowuje.

Zdaniem Macieja Wilamowskiego, dyrektora biura Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, stan prawny jest podstawowym źródłem problemów jeśli chodzi o remonty popadających w ruinę kamienic w centrum miasta. Kłopot jest m.in. wtedy, kiedy mamy do czynienia z bardzo dużą liczbą współwłaścicieli, którzy nie mają ze sobą kontaktu. - Rekordowy przypadek, z jakim zetknęliśmy się na terenie Starego Miasta, to było 19 współwłaścicieli, posiadających udziały w kamienicy bez wydzielonych lokali, zamieszkałych na trzech kontynentach - tłumaczy Wilamowski.

Kraków. Gminne mieszkania w atrakcyjnych lokalizacjach. Możn...

W przypadku kamienic, w których nie ma wydzielonych lokali, zastosowanie mają ogólne przepisy kodeku cywilnego, dotyczące współwłasności. - Na czele z przepisem mówiącym o tym, że do podjęcia czynności, przekraczających czynności zwykłego zarządu, potrzebna jest zgoda wszystkich współwłaścicieli - dodaje dyrektor. Należą do nich m.in. remonty.

Problem pojawia się też, gdy mamy właścicieli nieznanych z miejsca pobytu lub nawet imienia i nazwiska. - Jednym z najciekawszych przypadków tej drugiej kategorii może być współwłasność kamienicy w centrum Krakowa, przypisana XIX-wiecznej wspólnocie serwitutowej (serwitut - uprawnienia chłopów do korzystania z dworskich łąk i pastwisk oraz lasów, przyp. red.) - mówi nam Wilamowski. W świetle przepisów prawo własności przysługuje w takim przypadku wszystkim spadkobiercom członków wspólnoty. Zatem trzeba najpierw ustalić skład osobowy takiej wspólnoty np. w 1880 roku, a potem wszystkich spadkobierców tych osób - w grę wchodzić mogą tu dziesiątki albo setki ludzi.

***

Rozpoczynamy cykl materiałów na temat zniszczonych kamienic w ścisłym centrum miasta. W kolejnych artykułach przedstawimy następne przykłady z rejonu Rynku Głównego.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
grzeg
17 maja, 16:13, Deweloper:

Kamienice przy ul. Grodzkiej należy wyburzyć, a na odzyskanych w ten sposób działkach należy postawić nowoczesne biurowce i hotele.

Można oczywiście sobie kpić, ja to rozumiem. Nie zmienia to jednak faktu, że obecny oraz niestety przewidywalny na długo stan jest skandaliczny. Zaś w ostateczności...

G
Gość

Remont droższy niż odtworzenie. Tam jest jeden właściciel.

D
Deweloper

Kamienice przy ul. Grodzkiej należy wyburzyć, a na odzyskanych w ten sposób działkach należy postawić nowoczesne biurowce i hotele.

Dodaj ogłoszenie