Kraków. Wielki plan miał uchronić zieleń. Nim zostanie uchwalony w całości, w wielu miejscach wyleje się beton...

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Wielki plan dla zieleni obejmuje m.in. Ogród Botaniczny i tereny zielone koło niego, przy rondzie Mogilskim
Wielki plan dla zieleni obejmuje m.in. Ogród Botaniczny i tereny zielone koło niego, przy rondzie Mogilskim Archiwum
Wielki plan miejscowy miał chronić przed zabudową tereny zielone, rozproszone po całym mieście. Prace nad jego tworzeniem trwają już od 2016 roku, w tym czasie magistrat wydał wiele pozwoleń budowlanych - nim dokument w całości zacznie obowiązywać, w niektórych miejscach, które miały być wolne od zabudowy, zieleń zostanie zalana betonem... Niektórzy radni są oburzeni.

FLESZ - Kredyt hipoteczny to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega

Już od 2016 roku w Urzędzie Miasta Krakowa trwają prace nad wielkim planem miejscowym, który ma chronić przed zabudową tereny zielone - rozproszone po całym mieście - głównie jednak na obrzeżach. Zapisy dokumentu zgodnie z zapowiedziami miały objąć 10 proc. powierzchni Krakowa - chodzi o gigantyczny obszar ponad trzech tysięcy hektarów.

Plan, jak wielokrotnie pisaliśmy, był oczkiem w głowie byłej już wiceprezydent miasta Elżbiety K., zatrzymanej ostatnio przez Centralne Biuro Antykorupcyjne (zdaniem śledczych miała nakłaniać miejskich urzędników do m.in. preferencyjnego traktowania podmiotów, reprezentowanych przez prywatną spółkę, Elżbieta K. otrzymała dozór policji).

Dokument gorąco popierały organizacje ekologiczne, jego zapisy budziły natomiast sprzeciw właścicieli prywatnych terenów, które plan by objął. W przypadku jego uchwalenia przez miejskich radnych straciliby możliwość budowy na swoich gruntach domów. Jednym z efektów protestu prywatnych właścicieli, którzy swój sprzeciw wyrazili m.in. w pikiecie pod krakowskim magistratem, było podzielenie prac nad planem na trzy etapy: A, B i C. O ile radni przegłosowali już plan zagospodarowania w przypadku pierwszego i trzeciego etapu, to część terenów w obszarze B, głównie we wschodniej części Krakowa, wciąż czeka na ochronę przed zabudową.

Długie procedowanie planu sprawiło, że niektóre tereny zostaną zabudowane domami jednorodzinnymi. Dokument nie zdąży ochronić na czas działek m.in. w rejonie ulic Cechowej, Osikowej oraz Bugaj. Magistrat wydał tam bowiem pozwolenia budowlane. Na terenach, objętych nieuchwalonym jeszcze etapem, inwestorzy otrzymali dokładnie 75 decyzji, dających im zielone światło na zabudowę działek. Uchwalenie planu przez miejskich radnych nie cofnie tych pozwoleń. Część zieleni zostanie zatem zalana betonem. Oburzony tym faktem jest ekolog Mariusz Waszkiewicz, prezes Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody.

- Czasu było tak dużo, że można było spokojnie stworzyć i uchwalić plan dla całego obszaru. Bardziej jednak niż fakt już wydanych decyzji niepokoi mnie to, że w tym momencie są procedowane wnioski o warunki zabudowy: i to nie domów jednorodzinnych, ale budynków wielorodzinnych - chociażby w rejonie Dłubni - zwraca uwagę Waszkiewicz i zastanawia się, ile jeszcze pozwoleń na budowę zostanie wydanych, nim plan w całości zostanie uchwalony przez miejskich radnych.

O tym, że części terenów nie uda się uchronić przed zabudową, alarmowaliśmy już kilka lat temu. Podawaliśmy przykład obszaru przy ulicy Podedworze, gdzie już wówczas, gdy pisaliśmy o sprawie, czyli w 2018 roku, wydane było pozwolenie na budowę bloków. Zabudowa trwała już w najlepsze z kolei tuż przy Lesie Borkowskim - gdzie również dokument miał chronić zieleń, ale nie został w porę przygotowany oraz uchwalony.

Poirytowany całą sytuacją jest radny z klubu "Kraków dla Mieszkańców" Łukasz Maślona. Obawia się, że Rada Miasta Krakowa uchwali plan, który nie będzie miał już wkrótce czego chronić. Dopytywał ostatnio miejskich urzędników w interpelacji, kiedy przekażą pod obrady RMK ostateczny projekt planu dla obszaru B. Jednak konkretów nie otrzymał. Z odpowiedzi na interpelację dowiedział się jedynie, że opracowanie całej dokumentacji planistycznej jest zadaniem pracochłonnym. - Kolejne projekty, dotyczące uchwalenia planu, będą przekazywane sukcesywnie pod obrady RMK - napisał Urząd Miasta Krakowa.

Magistrat przypomniał ponadto, że etap B w lipcu 2020 r. został dodatkowo podzielony na... 16 mniejszych podetapów. Tylko kilka udało się przegłosować miejskim radnym.

W sporządzaniu i uchwalaniu dokumentu nic kontrowersyjnego nie widzi radny miejski Włodzimierz Pietrus, wiceprzewodniczący Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska. - Uchwaliliśmy już tzw. zielony plan dla tych terenów, które muszą być bezwzględnie chronione. Moim zdaniem cały proces przebiegał sprawnie - mówi nam Pietrus.

Wskazuje że tam, gdzie plan nie został jeszcze przyjęty przez RMK, czyli np. na fragmentach obrzeży Nowej Huty, presja inwestycyjna ze strony deweloperów jest śladowa. - Chodzi głównie o grunty, na których mieszkańcy chcą budować domy dla swoich dzieci. Chcemy dać im czas, aby mieli możliwość realizacji inwestycji dla własnych potrzeb na działkach, które od lat należą do ich rodzin. Gdyby okazało się, że gdzieś zaczyna się wciskać agresywnie zabudowa deweloperska, przyspieszymy działania, związane z uchwalaniem końcowych części tego planu. Jeden z fragmentów przegłosowaliśmy na ostatniej sesji - wyjaśnia radny Włodzimierz Pietrus.

Dotyczył terenów zielonych w Nowej Hucie.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krakus
K. jak Kotula?! Ta pani protegowana pana Majchrowskiego oszukała mnie ( i chyba nie tylko mnie) jako wyborcę, podatnika i mieszkańca miasta Krakowa! Gdzie są obiecane plany zagospodarowania przestrzennego miasta?!
Z
Zbigniew Rusek
Te wschodnie krańce Nowej Huty powinny być stanowczo POZA granicami administracyjnymi Krakowa. To są typowo wiejskie tereny, położone 20 km. (a czasem więcej) od siedziby Prezydenta Miasta Krakowa. Miasto jest za duże. Optymalne byłoby doprowadzenie do secesji Nowej Huty.
Dodaj ogłoszenie