Kto strzela do naszych psów i kotów? Bobuś nie przeżył, a Bodo leczy rany

Katarzyna Gajdosz-Krzak
Katarzyna Gajdosz-Krzak
Bobuś (na zdjęciu z kotem) nie przeżył strzałów, Bodo (z prawej) miał więcej szczęścia. Wraca do zdrowia
Bobuś (na zdjęciu z kotem) nie przeżył strzałów, Bodo (z prawej) miał więcej szczęścia. Wraca do zdrowia Arch. Rodzinne/Maciej Serwin
Do lecznicy Serwinów, po kotce pani sędzi, teraz trafiły psy ze śrutem w brzuchu. Jednego nie ocalono

Urszula Sokołowska wraca po pracy do swojego domu w Wielopolu i zamiast merdającego ogonem Bobusia na powitanie widzi jego pusty kocyk pod schodami wejściowymi.

- Bobuś żył z nami od dwunastu lat. Był jak członek rodziny. Nie mogę pogodzić się z jego utratą - Urszula Sokołowska, nie kryje łez.

Jej pies został kilkakrotnie postrzelony. Nie miał szans na przeżycie. To kolejny przypadek postrzelonego zwierzęcia na terenie Nowego Sącza i okolic w ostatnich dwóch tygodniach. Sprawy trafiły na policję i do prokuratury.

- W poniedziałek tydzień tomu, gdy wróciłam z pracy, Bobuś nie wybiegł jak zwykle do bramki, by się ze mną przywitać. Szedł słaby i osowiały - opowiada Urszula Sokołowska.

Na grubej, czarnej sierści psa nie widać było śladów postrzału. Właścicielka nie potrafiła więc od razu ustalić, co jest przyczyną osłabienia Bobusia. Myślała, że jest chory. Nie pojechała z nim od razu do weterynarza, bo pies bał się jazdy samochodem. Liczyła, że lekarzowi uda się w wolnej chwili przyjechać do niego.

Jednak, kiedy Bobuś zaczął słabnąć w oczach, nie zastanawiała się i mimo trudności dojechała do szpitala dla zwierząt w Nowym Sączu.

- Do naszej lecznicy trafił kilkakrotnie postrzelony psiak Bobuś. Śruty rozerwały mu trzustkę, śledzionę i jelita - napisał chwilę później na profilu facebookowym szpitala weterynarz Maciej Serwin, informując o „strzeleckiej pladze” w Nowym Sączu.

- Nasze zwierzęta są narażone na psychopatycznych zwyrodnialców - nie przebiera w słowach lekarz weterynarii.

Dwa dni wcześniej operował psa Bodo z okolic Nawojowej. Ten psiak również został postrzelony. Śrut przestrzelił mu płat wątroby i uszkodził jelito.

- Zwierzę trafiło na stół operacyjny w krytycznym stanie, z rozległym zapaleniem otrzewnej i dużym krwotokiem. Operacja trwała niemal trzy godziny. Dziś Bodo ma się już lepiej. W najbliższych dniach zjawi się na ściągnięcie szwów - informuje Maciej Serwin.

Do zdrowia wraca też Mila. Kotka, należąca do sędzi Sądu Okręgowego w Nowym Sączu, również padła ofiarą strzałów. Wieczorem 9 października, właścicielka wypuściła kotkę na spacer. Po powrocie do domu Mila dziwnie się zachowywała.

- Dostaliśmy telefon informujący, że kot prawdopodobnie został postrzelony. Kiedy go zobaczyliśmy, nie mieliśmy żadnej wątpliwości, że tak jest. Musieliśmy operować szybko - relacjonował nam zdarzenie lekarz weterynarii Jan Serwin, senior.

Tylko Bobuś na stół operacyjny nie trafił. Jego stan był już krytyczny. Zdjęcie rentgenowskie pokazało trzy śruty, które tkwiły w jego ciele: dwa w jamie brzusznej, jeden w nodze.

- Ten śrut w nodze to rana sprzed trzech lat. Już wtedy ktoś do niego musiał strzelać. Dowiedziałam się o tym, gdy Bobuś był leczony na przepuklinę i zrobiono mu zdjęcie rentgenowskie. Weterynarz zdecydował, by zostawić śrut, bo już wrósł się w mięsień i nie zagraża życiu - wyjaśnia Urszula Sokołowska.

Nowe śruty, które utkwiły w jamie brzusznej Bobusia, okazały się śmiertelne. Właścicielka podejrzewa, że strzały padły z dubeltówki. Nie wie jednak, kto mógł strzelać do jej psa.

- Bobuś nie wychodził poza nasz ogród, jeśli już to trzymał się blisko ogrodzenia - mówi właścicielka. Ma nadzieję, że sprawę wyjaśni prokuratura. - Zleciłam sekcję zwłok. Jej wyniki wraz z wnioskiem o zbadanie sprawy wyjątkowego okrucieństwa, jakiego ktoś się dopuścił, przekazaliśmy z mężem prokuraturze - mówi Sokołowska.

Boi się, że ten, kto dziś zabija niewinne zwierzęta, jutro może strzelać do ludzi.

Jak ustaliliśmy, policja prowadzi dochodzenie w sprawie postrzelonego kota pani sędzi.

- Nie otrzymaliśmy zgłoszeń dotyczących postrzelenia psów - mówi Iwona Grzebyk-Dulak, rzeczniczka prasowa sądeckiej policji.

Źródło: Gazeta Krakowska

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mieszkaniec

Jak strzela to dobrze robi bo psy to już plaga w mieście . Kiedys był taki zacny człowiek co sznycelki sobie upodobał . Tych gowien pełno , każdy płot , latarnia , koło ,śmietnik podlane ! I to szczekanie ! Od 5 rano do póżnej nocy szczekanie szczekanie ! Bo psiarz przyjdzie ze szmaciarzem pod sklep , przypnie drugi dojdzie ,pieseczka przypnie i zaczyna się koncert . Psie stereo. I tak od godz 5 do godzin nocnych. Tak że pies w mieście tak - zdechły pies .

O
Obserwator

Po pierwsze ,zwierzę czuje tak samo. Po drugie nie poskarży się..

g
gabrysia

Powinni go za to brutalnie gwałcić w więzieniu!!!

K
Kr@k

Zwyrodnialec zostanie namierzony, i powinien być surowo ukarany!
Ku przestrodze!

Dodaj ogłoszenie