Mimo wydania dziesiątków miliardów dolarów igrzyska w Soczi nie zmienią opinii o Rosji

Marek Bartosik
Andrzej Banaś
Te obrazki są śmieszne niezwykle. Bo jak się nie śmiać patrząc na toaletę z dwoma klozetami ustawionymi obok siebie, tak że ich użytkownicy ulegając fizjologicznej konieczności mogą równocześnie bez przeszkód konwersować i patrzeć sobie w oczęta, bo nie oddziela ich żadna ścianka. Jak się nie uśmiać, gdy czyta się inne relacje zachodnich dziennikarzy o tym, jak to Soczi jest specyficznie, po rosyjsku przygotowane do igrzysk. Putin ma od internautów za swoje, czyli za imperialne ambicje. Jego nie żałuję, ale przeciętnych Rosjan owszem tak.

Oni jeszcze bardziej niż inne narody czują potrzebę udowodnienia światu, że nie są gorsi. Ba, chcą koniecznie pokazać, że są wśród najlepszych i stać ich na zorganizowanie wielkiej imprezy sportowej, która zachwyci świat. Być może wygrają klasyfikację medalową igrzysk, być może nawet zachwycą wielu ceremonią otwarcia. Ale już widać, że ta impreza ani na jotę nie poprawi opinii o Rosji. Podobnie jak letnie igrzyska w Moskwie w 1980 r. nie zmieniły wizerunku ZSRR nazwanego wtedy imperium zła.

Igrzyska rozpoczynają się niemal dokładnie w tych samych dniach, kiedy w Polsce przypominamy, że ćwierć wieku temu zaczęły się obrady Okrągłego Stołu. Wracają znane wątki dyskusji na temat tego, czy ten polityczny mebel dobrze przysłużył się krajowi, czy raz na zawsze należy go uznać za symbol zmowy komunistycznych i solidarnościowych elit. Ale równocześnie ta rocznica skłania do sumowania tego, co przez ostatnie 25 lat stało się w Polsce, jak bardzo się zmieniła. W Rosji igrzyska dają okazję do porównań z czasami rozwiązanego w 1991 r. ZSRR.

My w 2012 r. zorganizowaliśmy piłkarskie EURO. Imprezę wielką, której kosztami w dodatku podzieliliśmy się pół na pół z Ukrainą, ale przecież z igrzyskami, nawet zimowymi, nieporównywalną. Tak samo jak Polska nie może się mierzyć z Rosją, ciągle największym państwem świata, dysponującym nieprzebranymi zasobami najcenniejszych surowców. Takie państwo stać na to, by ze swego największego letniego kurortu zrobić w parę lat wielki kurort zimowy. Wystarczy jedna polityczna decyzja i już! Nie liczą się koszty, ale efekt prestiżowy i propagandowy. Nikt nie musi tam słuchać tych, którzy pytają, czy warto i czy tych dziesiątków miliardów dolarów nie warto zainwestować sensowniej. W kraju, w którym mężczyzna żyje średnio 60 lat, alternatywnych celów można wskazać setki.

My, jak na nasze możliwości, też wydaliśmy na EURO mnóstwo pieniędzy. Mieliśmy swoje budowlane wpadki. Ale piłkarze i kibice przyjechali do kraju, który dzięki pracy milionów, wykonanej od Okrągłego Stołu, zmienił się radykalnie. Czekały tu na nich hotele wybudowane z autentycznej rynkowej potrzeby, ludzie ze zmienionym stosunkiem do pracy, krytyczni, otwarci, podobno nawet zaskakująco często uśmiechający się. No, wolni po prostu.

W Soczi przyjmują gości Rosjanie dumni, że igrzyska doszły do skutku, że obiekty mają rozmach, ponoć nawet urodę. Kosztów nie liczą. Ich wolność tak daleko nie sięga. Życzę im, by kiedyś przeżyli u siebie igrzyska takie, jak w 1988 r. Kanadyjczycy w Calgary. To była impreza, podczas której liczono każdego dolara, ale jej gospodarze zarazili świat optymizmem. Pokazali wolność, radość, swobodę, poczucie szczęścia. My do dziś możemy im tego zazdrościć, ale przynajmniej zrobiliśmy w naszym państwie parę kroków zbliżających nas do tego stanu. A Rosjanie? Zrobili igrzyska. Z woli Putina.

Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
artEk

To było raczej do przewidzenia. To media kreują opinie w dzisiejszych czasach. I te właśnie media wyśmiewają i poniżają igrzyska ile wlezie. Dlaczego? Bo Putin odważył się nie pójść z lewackim duchem homopropagandy. Jak za Rosją nie przepadam i za samym Putinem również, to w tym przypadku całkowicie popieram Rosję. Żenujące jest obserwować, jak media zamiast opisywać fakty tworzą opinie - wszystkie zgodnie z jedynie słusznym i obowiązującym nurtem homopoprawności. Ale nie martwcie się, pismaki: ludzie myślący naprawdę widzą takie rzeczy, te manipulacje i sterowanie emocjami. Widzą to coraz wyraźniej.

Dodaj ogłoszenie