Nowy Targ. Jest śledztwo ws. zatajenia informacji o zarażeniu koronawirusem

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Jest prokuratorskie śledztwo ws. pacjenta z Nowego Targu, który zataił przed lekarzami, że może być zarażony koronawirusem. W efekcie Podhalański Szpital Specjalistyczny musiał wstrzymać pracę jednego z oddziałów i wysłać 43 osoby na kwarantannę i wykonać 80 badań na obecność wirusa – zarówno u innych pacjentów, jak i u personelu medycznego.

FLESZ - Cała Polska protestuje

Sprawę prowadzi prokuratura rejonowa w Nowym Targu. Postępowanie prowadzone jest z zawiadomienia dyrekcji szpitala. - Jest w sprawie o bezpośrednie narażenie pacjentów i personelu medycznego tego szpitala na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu przez pacjenta, który zataił przed pracownikami Szpitalnego Oddziału Ratunkowego faktyczne przyczyny zachorowania, istniejące objawy i fakt skierowania go przez lekarza 9 dni wcześniej na badanie w kierunku zakażenia wirusem SARS-CoV-2 i nie wykonania tego badania. Przestępstwo to zagrożone jest karą pozbawienia wolności do 3 lat – informuje prokuratura.

Do trudnej sytuacji doszło w sierpniu. Okazało się, że bliscy chorego zdawali sobie sprawę, że może on być zarażony koronawirusem i świadomie nie poinformowali o tym lekarzy. Przed wezwaniem pogotowia chory trafił do lekarza pierwszego kontaktu, a ten widząc niepokojące objawy skierował go na wymaz. Jednak rodzina chorego na demencję mężczyzny nie zgłosiła go na wymaz i przemilczała ten fakt w czasie przyjęcia go do szpitala.

– Ci ludzie w sposób świadomy narazili na zagrożenie zdrowia i życia dziesiątki osób - mówi dr Aleksandra Chowaniec-Sybiga, wicedyrektor ds. lecznictwa nowotarskiej placówki. - Trzeba mieć świadomość, że oczywiście część osób przechodzi zakażenie bezobjawowo, ale u innych pacjentów kończy się to dramatycznie. Umierają z powodu niewydolności oddechowej spowodowanej przez COVID-19. Zmuszeni byliśmy zamknąć Oddział Wewnętrzny, jeśli chodzi o przyjęcia i wypisy pacjentów, którzy pozostali na przymusowej kwarantannie. Rodzina mężczyzny zataiła fakt, który pozwoliłby nam odpowiednio się zabezpieczyć, zarówno pacjentów, jak i lekarzy oraz cały personel medyczny.

Dyrekcja szpitala podkreśla, że o fakcie zakażenia pacjenta dowiedziała się przypadkiem sprawdzając w Szpitalu Uniwersyteckim wyniki innych chorych. Pojawiła się informacja, że syn mężczyzny ma wynik dodatni na koronawirusa. A potem, że sam chory również jest zakażony. I wtedy trzeba było podjąć drastyczne działania, jeśli chodzi o bezpieczeństwo sanitarne placówki. Konieczne było skierowanie 43 pacjentów na kwarantannę i wykonanie 80 badań na obecność tego wirusa wśród pacjentów i personelu.

– Proszę nie zatajać tak ważnych dla nas wszystkich informacji – apeluje Marek Wierzba, dyrektor nowotarskiego szpitala. – Fakt, że ktoś ma podejrzenie zakażenia koronawirusem nie oznacza, że nie zostanie przyjęty np. na SOR i nie zostanie udzielona mu pomoc. Tylko mając taką wiedzę personel może się odpowiednio zabezpieczyć oraz zapewnić bezpieczeństwo innym pacjentom. Sytuacja jaka miała miejsca u nas jest karygodna i niech ją oceni właśnie prokuratura. Z informacji do których

Rodzina chorego nie umiała wytłumaczyć swojego zachowania, teraz więc ocenią je śledczy z nowotarskiej prokuratury.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie