O tym jak bocian Właduś urządził się w Krakowie

Anna Agaciak
Pan Władysław nazwał bociana swym imieniem. Na zdjęciu z ulubieńcem
Pan Władysław nazwał bociana swym imieniem. Na zdjęciu z ulubieńcem archiwum prywatne
Tak dobrze jak Władusiowi nie powodzi się chyba żadnemu bocianowi białemu w Polsce. Ptak od 10 lat przylatuje do Władysława Pietrzaka, który zbudował mu gniazdo i kupuje smakołyki.

Zobacz także: Kraków: konkurencja i drogi bilet zatopią wodny tramwaj

Każdego dnia Władysław Pietrzak, właściciel autoszlifierni, jeździ do mięsnego w Niepołomicach. Nie po steki bynajmniej, ale po kurze serduszka, które kupuje kilogramami. I to bez kolejki! Klienci rozstępują się z uśmiechem, bo to przecież karma dla boćka Władusia i jego licznej, wygłodniałej rodzinki.

Kurzymi serduszkami zdobył pan Władysław serce Władusia. Siedem lat temu była latem straszna susza w Małopolsce. Bociany padały z głodu, rodzicom nie udawało się wykarmić młodych.

- Siedziałem w ogrodzie razem z przyjaciółmi i grillowaliśmy - wspomina pan Pietrzak. - Nagle zauważyliśmy, że bocian, który dotychczas zawsze trzymał się od nas z dala, sfrunął z gniazda i bacznie się nam przyglądał.

Miłośnik bocianów szybko zorientował się, że chodzi o grilla. Złapał kotlety, obmył je z przypraw i soli, pokroił i zaczął rzucać ptakowi. Okazało się, że bocian zaczął przenosić mięso do gniazda i karmić nim osłabione z głodu bocianięta.

Karmienie weszło więc panu Władysławowi w krew. Najpierw kupował ptakom kurze wątróbki, ale widząc, że nie bardzo smakują boćkom, wypróbował serduszka. Te stały się od razu ich przysmakiem.

Dzięki tej pomocy bocianięta z gniazda u pana Władysława były jednymi z nielicznych, które przetrwały srogie lato.

Najpierw było gniazdo

Władysław Pietrzak fascynował się bocianami od dziecka. Już jako 10-latek opiekował się bocianem, który wypadł z gniazda. Gdy dorósł, marzył, aby także na jego posesji osiedlił się długonogi ptak.

I stało się. W 1995 roku na starej olszynie młody bocian zaczął budować pierwsze gniazdo. Radość pana Pietrzaka nie trwała długo. Powódź w 1997 roku zniszczyła drzewo.

- Obawiałem się, że gdy bocian przyleci z małżonką, spadną razem z gniazdem na ziemię - wspomina Pietrzak. - Postanowiłem działać. Obciąłem uschłe drzewo, a w urzędach i w elektrowni wystarałem się o konstrukcję pod gniazdo na słup elektryczny.

Wracające z ciepłych krajów bociany nieufnie obserwowały wybudowane przez ludzi siedzisko. Dopiero po roku zdecydowały się z niego skorzystać. Tu też przyszły na świat pierwsze małe bocianki.
Ptaki podglądąły swego gospodarza. Szybko zorientowały się, że z jego strony nic złego im nie grozi. Wracały więc do niego co rok.

Kronika wydarzeń

Pan Władysław nazwał samca Władusiem, a jego żonę Władusiową. Każdego roku zapisywał daty przylotów ptaków, robił im wiele zdjęć, podglądał ich rodzinne życie i wychowywanie młodych. Gdy gniazdo było zalewane deszczami, wdrapywał się do niego i próbował odprowadzać wodę, aby ptaki nie marzły w kałużach. Przynosił im też słomę.

Gdy zaczął je karmić, Właduś nabrał zaufania. Wielki ptak zleciał na jego podwórko, zaprzyjaźnił się z psami. Spaceruje po posesji razem z nimi. Gdy Pietrzak wynosi mu serduszka, ptak wybiera je z miski i zanosi swej rodzinie. Zdarza mu się zaglądać do warsztatu. Czasami budzi swego przyjaciela stukając dziobem w okno.

W tym roku Władusiowi wykluły się aż cztery bocianięta. Do tej pory na świat przychodziły zaledwie dwa. Pietrzak, aby je podglądać, zamontował kamerę nad gniazdem. Postanowił pokazać całemu światu swego przyjaciela. Wystarczy wejść na stronę internetową www.szlifiernia.strefa.pl

Trzeba się spieszyć. Za dwa tygodnie bociany odlatują.

Zobacz zdjęcia ślicznych Małopolanek! Wybierz z nami Miss Lata Małopolski 2011!

Głosuj na najlepsze schronisko Małopolski

Mieszkania Kraków. Zobacz nowy serwis

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

W
Władysław Pietrzak

Składam podziękowanie dr. ornitologii Kazimierzowi Walaszowi , że opowiedział moją historię z bocianem [którego nazwałem moim imieniem Wladuś] -Kierownictwu Gazety Krakowskiej i Pani redaktor Ani Agacik, która poświeciła czas i pięknie opisała ["Wladusia"] historię. Dziękuję również p. Rredaktor z "Radia Kraków"za wyemitowanie ze mną wywiadu na temat 'Władusia" na falach .radia

A
Ania z Katowic

Wyrazy uznania dla inicjatywy pana Pietrzaka oraz dla Gazety Krakowskiej że zainteresowała się tematem z zycia bocianów. Na codzien zarówno w TV jak i prasie zalewani jestesmy tematami politycznymi, negatywnymi informacjami z kraju i ze świata a tak mało jest pozytywnych, przyjemnych wiadomości.

s
stary

Dużo zdrowia p. Pietrzakowi. I jego podopiecznym.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3