Okiem Jerzego Stuhra: Historia biskupa z "Obywatela" to temat aktualny

Redakcja
Marcin Makówka
Po wydrukowaniu przed dwoma laty w "Dialogu" scenariusza Pańskiego filmu "Obywatel", tego, którego realizacja właśnie się rozpoczyna, jedna scena wywołała niepokój, nawet protest. To ta z hotelem, biskupem i prostytutkami. Dziś wydaje się ona "niewinna". Rzeczywistość przerosła literaturę? - pyta Maria Malatyńska Jerzego Stuhra.

Trudno wiązać tamten wątek z obecnymi doniesieniami prasy o skandalach i oskarżeniach. Zresztą, jestem synem prawników i wnukiem prawników, więc mam wewnętrzny mechanizm, mówiący że dopóki nie mam udowodnione "czarno na białym", to nikogo nie będę oskarżał. Bo teraz łatwo, bardzo łatwo tym tematem szermować, a tymi rejonami tabu wręcz prowokować. To są tematy szczególnie "łatwe" do złego wykorzystywania i trudno nawet znajdować im odpowiedniki literackie.

A ten mój epizod? Wydaje się niewinny? Pewnie w jakiś sposób tak, bo dotyczy kontaktu z dorosłymi kobietami. Ale funkcjonuje on w całym kontekście, istnieje w określonej całości. Przecież chcę zrobić komedię, więc i on jest komiczny!

A jak ktoś będzie chciał ten epizod wyciągnąć z kontekstu i poddać krytyce, to narazi się na zarzut, że nie ma poczucia humoru! Że jest gruboskórnym i schematycznym odbiorcą, który potrafi tylko ciasno patrzeć.

Pamiętam, przed wielu laty był taki sekretarz partii, który zajmował się kulturą i pech chciał, że musiał "obsłużyć" premierę "Seksmisji". Siedział na widowni akurat obok mnie i w ogóle się nie śmiał. Ale ja wiedziałem dlaczego on się nie śmieje, choć cała sala reagowała bardzo gorąco. I nawet mówiłem sobie; dobrze ci tak, że się nie śmiejesz!

Może się męczył, że nie może się śmiać, a może ten rodzaj humoru do niego docierał "inaczej" - ale jego brak reakcji był zrozumiały. Więc na pewno historyczny i obyczajowy entourage jest i dla komedii ważny i zrozumiały, choć inaczej jest odbierany. Więc może poczucie humoru mnie uratuje od opinii krytykanta!

Ale tu ważne jest, że epizod, o którym mówimy, od początku istnieje w obudowie humorystycznej, więc trudno go nawet rozbierać na czynniki pierwsze. Ale jakbym chciał zdjąć warstwę humorystyczną, która zawsze jest dla mnie ważna, a w tym filmie będzie miała szczególnie duże znaczenie, to co by mi zostało? O czym to miałoby być?

O słabości ludzkiej. Po prostu. O upadkach. Którym każdy jest poddany, niezależnie od tego jaką funkcję, czy jaką misję pełni w życiu. Czy jesteś w sutannie, czy jesteś w todze, czy jesteś w mundurze… o tym jest scena. O słabości. Ale i o pewnym absurdzie.

Po wszystkich przygodach mojego bohatera, upadkach raczej niż wzlotach, po różnych meandrach historii, ta scena w absurdalny sposób będzie pokazywała, że mój bohater został uratowany. Właśnie przez tego biskupa, którego wcześniej i niespodziewanie też wyciągnął z absurdalnej opresji. W tym filmie chcę się rozliczyć z polskimi kompleksami.

A ta sekwencja z przygodami erotycznymi biskupa będzie w bloku sekwencji roboczo i tylko dla mnie zatytułowanej "wiara", nasza wiara, która wielokrotnie sięga do bardzo niskich pułapów i schematycznych reakcji. Bo np. każdy Polak będzie głośno wołał, że nasz papież powinien zostać świętym, ale jakby zapytać, co przeczytał z pism tego świętego, to już będzie gorzej. Może jakąś encyklikę? - na ogół trudno wymyślić tytuł, gdy niczego się nie czytało. A może jakieś wypowiedzi? O, tu już lepiej, bo wiele osób pamięta przynajmniej: "nie lękajcie się". A jakby dalej drążyć - to już gorzej. O tym to jest.

Opowiadam tam także o sobie, o moich brakach, także w wykształceniu "dorosłego katolika". Ale nie chcę komentować wątków filmu, który dopiero powstaje. Był cały scenariusz w druku, to prawda, bo wtedy wydawało się, że film z różnych przyczyn w ogóle się nie pojawi. Potem przeszło dużo czasu, w moim życiu sporo się zmieniło, a i scenariusz uległ pewnym zmianom. Ten wątek, od którego zaczęliśmy - pozostał. Ale czas i wydarzenia wokół niego stały się bardziej plastyczne. Zaczynam realizację. Jak będzie? Za kilka miesięcy się okaże!

Notowała Maria Malatyńska

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie