W Oświęcimiu, szukają wytłumaczenia metamorfozy odmiany oblicza Unii, która pierwsze dwa spotkania w Nowym Targu oddała bez walki. Wszystko dlatego, żeby w decydującym starciu realnie ocenić jej szanse w hali rywala.
W oświęcimskiej drużynie mówi się, że magiem okazał się prezes Ryszard Skórka, który przed zwycięskimi u siebie potyczkami odwiedzał zawodników w szatni. Tym razem także ma z nimi przeprowadzić rozmowę. - Nie przychodzę z żadną dodatkową kasą, bo w klubie z finansami się nie przelewa _– wyjawia sternik Unii. - _Przychodzę do chłopców, żeby porozmawiać z nimi jak kumpel. Mam z nimi szczególną więź. Niektórzy twierdzą, że jestem dla nich jak ojciec. Razem przeszliśmy w tym sezonie ciężką próbę, bo wszyscy pamiętamy, że wrześniu nasz los wisiał na włosku. Chciałbym przy okazji zdementować szerzące się po mieście plotki, że pierwsze dwa mecze przegrane pod Tatrami były wynikiem zaległości finansowych. Chłopcy nie mają prawa narzekać na finanse.
Skórka na swój sposób stara się sobie wytłumaczyć rosnącą formę zespołu. - Przed ćwierćfinałem w lidze była trzytygodniowa przerwa, więc może, brak meczów o stawkę odbił się na nas niekorzystnie. Owszem, zagraliśmy dwa sparingi, ale w nich zespół także nie prezentował się dobrze – wspomina Skórka.
W decydującym meczu w barwach Unii zabraknie Mateusza Gębczyka. Kilku zawodników jest poobijanych, ale to są skutki podjęcia z góralami walki na bandach. - Przyznaję, że ze zdumieniem czytam opinie trenera górali, uskarżającego się na pracę arbitrów. Kontuzja Gębczyka jest wynikiem bezpardonowego ataku ze strony nowotarżan. Sędziowie mają przede wszystkim chronić zdrowie zawodników – uważa Skórka. - Stara maksyma głosi, że hokej boli, więc na tym etapie rozrywek nikt z zawodników się nie uskarża.
W dobrej dyspozycji jest także Michał Fikrt, a jednym z czynników decydujących o wyniku może być właśnie postawa bramkarzy. - Być może w pierwszych ćwierćfinałach „Fiki” dochodził do siebie, bo w „szóstce” mało grał przez debilny przepis o podziale czasu dla bramkarzy między Polaka i obcokrajowca. Fikrt bronił więcej, kiedy walczyliśmy o grupę silniejszą – przypomina Skórka. - Teraz jest bardziej „nastrzelany”. Wprawdzie to Podhale „musi”, a my „możemy”, więc może presja wyniku bardziej sparaliżuje górali niż moich chłopców.